Po “Mordach Katyńskich” w których straciliśmy ok. 75% profesorów, 56% lekarzy i 28% inżynierów, praktycznie zniknęła w Polsce warstwa zwana elitą, szlachtą. O tym wielokrotnie wspominali autorzy np. ks. Kneblowski, St.Michalkiewicz.

Każda grupa plemion aby przekształcić się w naród, musi stworzyć warstwę posiadającą umiejętności przewidywania skutków rozmaitego rodzaju zdarzeń. Wydarzenia związane z obcinaniem piersi jednoznacznie wskazują, że w Polsce brak takiej grupy. Pojawiające się tu i ówdzie głosy próbujące bagatelizować lub ośmieszyć całą sprawę bardziej wskazują na działania agentów wpływu, aniżeli
na chęć wyjaśnienia sprawy.

Polski system ubezpieczeń zdrowotnych działa na zasadzie przymusu. Państwo ściąga pieniądze od obywateli bardzo restrykcyjnie i praktycznie nigdy nie rozlicza się z tych kwot. Jak do tej pory, w okresie minionych 15 lat nie znalazłem rozliczeń żadnego z wojewódzkich NFZ. Wydawanie pieniędzy przez NFZ jest okryte głęboką tajemnicą. Nigdy nie mogłem zrozumieć dlaczego tzw. limity badań w państwowej placówce jaką jest Akademia Medyczna kończyły się np. już w lipcu czy sierpniu, a w prywatnym szpitalu były aż do końca grudnia. Innymi słowy cały system opiera się na:
1. Restrykcyjnym pobieraniu pieniędzy od obywateli.
2. Gromadzeniu ich w jednym worku.
3. Rozdziale do wybranych instytucji wg nieznanego klucza.
4. Najczęściej pieniądze trafiają do prywatnych korporacji np. farmaceutycznych wg zaleceń bliżej nieznanych ekspertów. Tak się dziej np. pomimo posiadanej wiedzy, że szczepienia nie mają znaczenia medycznego wprowadzono przymus szczepień. Takie niepotrzebne wydatki jak: np. zakup centralny ok. 200 ultrasonografów przez Ministerstwo Zdrowia tylko dlatego, że syn ministra pracował w firmie handlującej ultrasonografami. Zakupy hurtowe szczepionek to jest wypływ z kasy państwa ok. 200 000 000 zł, a będzie większy ponieważ do tej chwili obowiązuje u nas 16 szczepionek, a np. w USA 45. I cały czas owi bliżej nieznani eksperci leja krokodylowe łzy, że jesteśmy daleko w tyle za czołówką światową. Ostatnio producenci szczepionek załatwili sobie centralną sprzedaż poprzez Unię Europejską.

OGLĄDAJ DALEJ>>>

5. Zdziwienie budzi nazywanie tych, wystawionych osobników jako ekspertów, ponieważ trudno znaleźć jakiekolwiek ich prace upoważniające do takiego tytułu. Zawsze zresztą trudno uzasadnić dlaczego urzędnicy wybierają znajomych króliczka na ekspertów. W 2009 roku ONZ na podstawie jakiś, do dnia dzisiejszego nieujawnionych ekspertów ogłosiła stan pandemii. A nasi spolegliwi ex… tak to nadal nazywają chociaż już dawno udowodniono, że to był z tą grypą to był blef. Wyciekło jednocześnie do prasy, że przynajmniej kilku tych “ekspertów inaczej”, było finansowanych przez firmy szczepionkarskie. Straty jakie poniosły poszczególne rządy, wynosiły po kilka miliardów euro.

Jaki to ma związek z obcinaniem biustów u kobiet?
Sensacyjna wiadomość, obiegająca prasę głównego nurtu to informacja, że znana aktorka, Angelina Jolie dokonała profilaktycznego, czyli zapobiegawczego obcięcia obu piersi. Nie wiem czy to jest prawda, ponieważ aktorki na ogół są znane z opowiadania różnych dziwnych rzeczy, które potem okazują się literacką fikcją. Nie można także brać na poważnie ich oświadczeń prezentowanych w gazetach, ponieważ trudno sprawdzić co jest aktorskim wybrykiem, grą wyreżyserowaną przez pijar i rozmaitej maści menadżerów, a co prawdą. Tego typu paniusie uzyskują dostęp do mediów tylko wtedy kiedy odgrywają określoną rolę.

Być może jest to próba tuszowania skandalu jaki wywołała ta pani, jako przedstawiciel ONZ, angażując się w akcje szczepienia dzieci w Afryce, co spowodowało dziesiątki tysięcy powikłań poszczepiennych. Podobnie zebrała negatywne opinie w związku z “adopcjami” dzieci z Somalii i Etiopii do Danii. Dzieci były sprzedawane za kilka dolarów, a duńskie rodziny płaciły firmie po 100 000 euro. Warunki przetrzymywania dzieci były skandaliczne. Po nagłośnieniu całej sprawy musiał interweniować rząd duński. Akcję przerwano.

Przechodząc do obcinania piersi. Nie jest to nic nowego, podobno już przed tysiącem lat były takie panie nazywane obecnie Amazonkami, które dla poprawy strzelania z łuku obcinały sobie biusty. Czy to naprawdę poprawiało celność, nie wiem. Nigdy sobie biustu nie obcinałem. Pomimo atrakcji optycznych i nie tylko, biust kobiet to tylko kawałek tłuszczu i niewiele ma wspólnego ze strzelaniem. Niestety trzeba brać pod uwagę jeszcze jeden problem. Pani A. Jolie dość często przeprowadzała operacje plastyczne. Implanty piersi powodują rozciąganie skóry i po kilku latach to wiotczenie jest wyraźnie widoczne. Być może chodziło o kolejną zmianę implantu. Zwykle trzeba to robić co kilka lat. Pani A. Jolie ma 38 lat [43?] i niestety w tym zawodzie są już młodsze, atrakcyjniejsze i bardziej agresywne kobiety. Czyli zamiast iść na zwykłą wymianę silikonu dorobiono legendę. Zawsze to lepiej brzmi.

Natomiast nagłaśnianie sprawy, przez wszystkie media nie tylko w Polsce, wskazuje z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością, że akcja jest przygotowana i kontrolowana przez producentów np. silikonów, czy też korporacje biotechnologiczne. Wskazują na to również materiały ukazujące się w mass mediach dotyczące wszczepiania silikonu gdzie się da np. w pośladki. Zaangażowanie żydowskiej gazety dla Polaków tj. GW [St.Michalkiewicz] przeprowadzającej rozmaitego rodzaju wywiady i podającej informacje rzekomo naukowe, najdobitniej świadczy o tym, że cała akcja jest z góry przygotowana.

Wracając do nowotworów piersi.
Jak podał “The Times of Izrael” z dnia 15.05.2013 pani A. Jolie obcięła sobie piersi z powodu posiadania genu BRCA 1, który wg niej, aż o 87 % podwyższa możliwość wystąpienia raka piersi. Dalej podaje się, że gen ten najczęściej spotyka się u kobiet z Europy Wschodniej, pochodzenia żydowskiego, czyli u potomków Chazarów. W związku z faktem, że “szansa” zachorowania na raka piersi u kobiety wynosi ok. 0.5% [po 65 roku życia wzrasta do 2.5%], a u kobiet grupy “genetycznej”jest podobno ok. 12 razy większa, to znaczy, że ok. 6% z pośród nich może zachorować, a nie jak podano 87%. W USA uważa się [czyli nie jest to udowodnione]. że około 5% raków piesi związanych jest z tym genem. Ale z drugiej strony udowodniono, że stosowanie dezodorantów zawierających aluminium jednoznacznie przyczynia się do wzrostu raka piersi.

Rak piersi, jak to udowodniono jest chorobą stosunkowo łatwą do wykrycia, Najlepszym sposobem jest oczywiście samokontrola kobiet. Najlepiej w czasie kąpieli, która powinna odbywać się przynajmniej raz na kwartał [kontrola piersi nie mycie]. Podobno u kobiet Napoleona był to rzadziej wykonywany zabieg higieniczny. Przeciętnie wyedukowana kobieta potrafi rozpoznać zmianę poniżej 0.5 cm, a to jest taka wielkość, która całkowicie bez problemów może być wyleczona. Wiadomo już od co najmniej 20 lat, że wszelkiego rodzaju mammografie tylko zwiększają częstotliwość występowania zmian nowotworowych. Szczególnie nowo wprowadzone techniki 3D, z powodu większej mocy promieniowania. Samo posiadanie jakiegoś genu nie powoduje automatycznie wystąpienia raka. My znamy do tej pory jakieś 4% działań tych ok. 30 000 jednostek zwanych genami. Większość z nich jest tzw. niema. To znaczy, że lekarze nie wiedzą za co są one odpowiedzialne. Przykładowo jedna tylko witamina D uczynnia ok. 3000 genów czyli prawie 10%. W Polsce natomiast od 20 lat wszelkiej maści“specjaliści inaczej”, najczęściej w porankach telewizyjnych, straszą kobiety zachorowaniem na czerniaka – bardzo złośliwą postać nowotworu, odradzają opalanie, a więc w konsekwencji zmniejszenie koncentracji witaminy D w organizmie.

Po pierwsze, nie ma związku pomiędzy zachorowaniem na czerniaka, a opalaniem się, jest związek pomiędzy rakiem skóry, ale ta zmiana jest bardzo łatwo uleczalna. Na czerniaka chorują głównie adwokaci, aktorzy, ludzie wolnych zawodów, posiadający nadmiar gotówki przeznaczanej na kosmetyki. Bardzo rzadko chorują brukarze, czy rolnicy, a więc osoby narażone na dużo większe operacje słoneczne, ale nie stosujący takiej gamy kosmetyków. Duża część kosmetyków zawiera np. formaldehyd, znany środek rakotwórczy. Jeżeli więc ktoś się pacykuje takimi kremami to trudno się dziwić, że po latach choruje na czerniaka. Podobnie we wszelkiego rodzaju szamponach i mydłach specjalnych, także jest formaldehyd. Norma polska dopuszcza zawartość formaldehydu w 1 litrze szamponu dla dzieci do 50 mg, a dla dorosłych do 500 mg. Na jakim szamponie widzieliście Drodzy Czytelnicy napis zabronione dla dzieci?

Po drugie, jak kupujecie krem to “stoi na nim napisane” przechowywać w lodówce? Nie, a dlaczego ten tłuszcz w kremie nie jełczeje? Oto jest pytanie! Tak wiec nie wińcie drodzy “specjaliści”, Pana Boga za raka. Słońce świeci parę tysięcy lat, a “epidemię czerniaka” mamy od jednego pokolenia. I najważniejsze, większość nowotworów piersi występuje u kobiet, które mają obniżoną zawartość witaminy D, poniżej 20 ng/l, przy normie ok. 50 – 70 ng/l. Chociaż od co najmniej 30 lat znany jest związek pomiędzy poziomem witaminy D w organizmie, a rakiem piersi, generalnie nie znam przypadku aby to podstawowe badanie [tj. 25 OH D] było przez onkologów zlecane. Badania naukowe udowodniły już przed wielu laty, że odpowiedni poziom witaminy D [ rzędu 50 - 70 ng/l] jest w stanie zmniejszyć ryzyko wystąpienia raka piersi aż o 90%.

Drogie Panie, którym już poobcinano piersi, uprzejmie proszę o poinformowanie mnie, u której z WAS przed zabiegiem, w chwili podejrzenia raka wykonano to proste badania?

Podobnie, u kobiet po menopauzie można zapobiec powstaniu raka piersi aż o 77% poprzez utrzymywanie odpowiedniego poziomu witaminy D. Jedyną miarą odpowiedniego poziomu jest badanie 25 OH D w surowicy. W przypadku bardzo niskich poziomów [a w swojej praktyce miałem i takie panie, u których koncentracja wynosiła 4 ng/l], badanie powinno być wykonywane co 4-6 tygodni, przy normalnych poziomach [ rzędu 50 - 70 ng/l] co 4 -6 miesięcy. Najlepszym uzupełnieniem niedoboru witaminy D jest picie tranu. Jest jednak pewien problem. Duża część producentów hoduje dorsza, tak jak w Polsce hoduje się świnie. W tej sytuacji producenci dokarmiają świnie tj. chciałem powiedzieć dorsze, czy też inne ryby np. genetycznie modyfikowaną soją, ponieważ jest tania. Niestety na wszelki wypadek brak jakichkolwiek badań medycznych, czy tak otrzymany tran jest jeszcze tranem czy już nie. Brak także odpowiedzi jak się taki produkt wchłania. Dlatego badania poziomu witaminy D trzeba robić co 4-6 tygodnie.

Znam przypadki, że spożywano tran systematycznie, a poziom z 28 ng/l po lecie, spadł w okresie 6 tygodni, pomimo opróżnienia 3 butelek tranu, do 17 ng/l ? Czyli coś tu było w tym kupowanym w aptekach produkcie nie tak. Najlepszym uzupełnieniem poziomu witaminy D jest opalanie się. Wiadomo jednak, że kobieta pracująca nie może w południe siedzieć na słońcu. Musi przecież robić karierę, w którą ją wrobiły rozmaitego rodzaju feministki i organizacje kobiece. Przecież musi być samodzielna zawodowo, z rakiem lub bez piersi, ale kogo to obchodzi. Nie po to starsi i mądrzejsi [St.Milakiewicz} wykupili od razu, po 1990 roku prasę, aby nie kręcić lodów. Poprzez zmasowane pranie mózgu, [a kobieta prawnik, lekarz czy sprzątaczka są tak samo podatne na “urodę”, tylko ceny inne], starają się tym biednym istotom wcisnąć pod pretekstem poprawy urody rozmaitego rodzaju świństwa. Pranie mózgu polegało na straszeniu opalaniem się w związku z czerniakiem. Co jest wierutną bzdurą. Potem do sprzedaży wprowadzono mleko UHT, które tak naprawdę jest zabielanym płynem, o wątpliwej wartości odżywczej. Takie działania spowodowały, że poziom witaminy A i wapnia u ludzi, jeszcze bardziej spadał.

Dawniej za komuny, to przynajmniej dzieciom podawano tran. Od 1971 roku ten niewątpliwie dobry zwyczaj został zaniechany. I jak możemy to zaobserwować, żadnemu ekspertowi czy konsultantowi z pediatrii , ginekologii i położnictwa czy też onkologii to zupełnie nie przeszkadzało i nie przeszkadza do dnia dzisiejszego. Pomimo 20 lat “nowej” Polski żadna władza nie wykazała chęci powrotu tranu do szkół.

PS.1 Ciekawe jak długo IPN będzie utajniał w swoich archiwach materiały dotyczące Informacji Wojskowej związane ze “slużbą zdrowia”.
PS.2 Drzewiej, lekarze wymieniali uwagi na tematy medyczne, na stronach branżowych wydawnictw. Od ok. 20 lat brak polskich czasopism medycznych uniemożliwia taką wymianę. Jedynym sposobem poinformowania społeczeństwa jest internet.
PS.3 Od miesiąca maja 2012 roku, ginie w internecie cała masa publikacji – pojawia się tekst : strona error, albo pojawiają się napisy “W twoim kraju zabronione”. No ale oczywiście żadnej cenzury nie ma!
PS.4 Byłoby bardzo ciekawe przedstawienie finansowania tych badań piersi. Kto i ile z tzw ekspertów otrzymał od NATO czy Brukseli

Tylko w okresie ostatnich kilku lat pojawiło się ponad 200 badań potwierdzających związek pomiędzy poziomem witaminy D, a ok. 16 rodzajami raka. Tylko w Polsce cisza, tyko Polska, czy raczej polscy eksperci rządowi śpią spokojnie. Więc przed podejmowaniem decyzji o obcinaniu biustów sprawdźcie sobie Drogie Panie najpierw zawartość witaminy D w organizmie [badanie 25 OH D] jest to tańsza i bardziej skuteczna metoda profilaktyki. Jednocześnie jest ona powtarzalna, a nie jak mastektomia jednorazowa.Tutaj należy podkreślić, że akcja prania mózgów i zachęt do amputacji będzie się rozwijała. Już ukazują się wywiady z rozmaitego rodzaju psycholożkami, seksuolożkami itd. zachęcające do tego rodzaju zabiegów. Z wypowiedzi tych “ekspertów inaczej” można się od razu zorientować, że w ogóle nie rozumieją podstawowego pojęcia jakim jest słowo PROFILAKTYKA. Dalsza dyskusja na tym poziomie jest nie tylko zbędna ale jest zwykłą stratą czasu. Podsumował to jeden z blogerów, pisząc, że najlepiej by było aby profilaktycznie dokonały u siebie amputacji mózgów. Nie wnikam czy i jak bardzo używanych. Już nawet prokuratura w Polsce doszła do wniosku, że opinie psychologów nie mogą być podstawą działania organów sprawiedliwości.

W moim przekonaniu cały cyrk wokoło tej aktorki ma podtekst ekonomiczny; napędzania klientek chirurgom plastycznym i przemysłowi silikonowemu oraz firmie Mriad Genetics MG, lub odwrotnie. Akcje firmy MG dzięki grze p. Jolie wzrosną o miliardy dolarów. Firma na pewno podzieli się z chirurgami etc. Przypomnijmy cała chirurgia plastyczna wszczepiania biustów rozpoczęła się w 1986 roku. Branża daje ogromne możliwości naciągania kobiet. Jest to stosunkowo łatwe od kilku tysięcy lat, bowiem wyobrażenia kobiet na piękno ciała nie zmieniło się. Róż i tusz zawsze były w modzie od starożytnego Sumeru. Więc trudno się dziwić, że obecnie w okresie naukowej dezinformacji ludzi, zwanej potocznie marketingiem, tyle kobiet nabiera się na to. Bardziej interesujące są natomiast inne problemy. Np. dlaczego Ministerstwo zwane Oświatą, posiadające wiedzę, że tylko 6 klas jest w Polsce obowiązkowe, nie wprowadza nauki higieny i badania własnego ciała przez szczególnie dziewczynki? Pozostaje to słodką tajemnicą zatrudnionych w nim i innych urzędach odpowiedzialnych za oświatę, kobiet. Można rozważać, czy to jest działanie celowe mające napędzać wzrost liczby przewlekle chorych jako motoru działania przemysłu farmaceutycznego czy zwykła głupota, mądrych inaczej? Z osobistego doświadczenia, profilaktyką w NFZ zajmuje się osoba po 3 miesięcznych kursach?

Proszę zauważyć wszelkie te instytucje oświatowe walczą o wprowadzenie lekcji kopulacji, a zupełnie pomijają podstawową sprawę jaką jest nauka o zdrowiu i profilaktyce. Czyżby te panie urzędniczki miały takie problemy w tym przedmiocie? Wiadomo czym skorupka za młodu…

Wszelkie te organizacyjki feministyczne, rzekomo występujące w obronie kobiet zupełnie olewają zdrowie tych kobiet. Można nawet z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością twierdzić, że zachowują się tak jakby były stworzone i finansowane przez przemysł w celu zwiększania populacji kobiet przewlekle chorych. Przecież ŻADNA z tych feministek z p. prof. Środą na czele, nigdy nie ostrzegała kobiet, że wszczepianie implantów do piersi powoduje konieczność powtarzania tych operacji mniej więcej co 5 lat. Czyli nowe koszta. Oczywiście można nie wymieniać implantu ale rozciągnięta skóra będzie sięgała do pępka. Może to dla feministek piękny obraz? One zawsze wszystko widziały inaczej. Dodatkowym problemem medycznym z silikonem jest brak jakichkolwiek badań wykluczających jego toksyczność. Te krótkookresowe wyniki nie są wynikami naukowymi. Dopiero po kilkunastu latach będzie można powiedzieć czy silikony nie powodują raka. Czyli zamieniła baba siekierkę na kijek. Prawdopodobieństwo raka piersi jest rzędu 0.5%, a jeszcze można je zmniejszyć o 90%, poprzez utrzymywanie właściwego poziomu witaminy D, a przy silikonach może być 100% implantowanych? I co wtedy drogie panie po 20 – 30 latach zrobicie?

Wygląda to wszystko na to, że te “wybrane feministki” z A. Jolie na czele po prostu sprzedają pozostałe kobiety w ręce przemysłu.

Proszę podsumować: w Polsce rodzi się ok. 300 000 – 350 000 dzieci. Około połowa z nich to dziewczynki. W przygotowaniach planu biznesowego można spokojnie brać pod uwagę co najmniej 10 – 15 roczników kobiet pomiędzy 35 a 50 rokiem życia, którym dzięki zastraszeniu można będzie amputować piersi . Daje to liczbę kobiet około 2 do 3 miliona. Niech tylko 1-3% z pośród nich uda się namówić na “profilaktyczną” amputacje piersi. Koszt jednego zabiegu z implantami to ok. 5000 – 10 000 zł. Może być wyższy w zależności od …….[ wpisać właściwe słowo proszę]. Pomnożenie tych dwu liczba daje kwotę od 30 000 000 000 złotych do 50 miliardów złotych. Jest się więc o co bić.

Tym bardziej, jak znam urzędnicze życie, po pewnym czasie NFZ, obejmie ubezpieczeniem przynajmniej część tych biednych istot i strumień pieniędzy z naszych podatków popłynie do prywatnej kieszeni, na zasadzie mów mi do ręki nie do ucha. Przecież to nie jest nic nowego. Nie tak dawno w sejmie przeforsowano ustawę o przymusie szczepień bez podania jakichkolwiek powodów medycznych czy naukowych tego przepisu. A suma przeznaczona na szczepienia i wypływająca z Kraju jest ok. 15 razy mniejsza od spodziewanych zysków z amputacji. No ale, nie bądźmy drobiazgowi, trzeba uwzględniać inflację.

Urzędnicy byli tak pewni zaklepania ustawy przez posłów, że nawet nie zadali sobie trudu podania do publicznej wiadomości grupy tych ekspertów, którzy rzekomo opracowali ten kalendarz szczepień. I do dnia dzisiejszego od 22 lat, pod kolejnymi papierami nigdy nie ma żadnych podpisów. Jest tylko slogan Ministerstwo Zdrowia.

Kolejną sprawą są najnowsze badania udowadniające, że duża część tych zmian chorobowych u kobiet znika sama. Czyli wymagają tylko obserwacji i monitoringu. Dlaczego więc  o tym się nie uświadamia kobiet? Musisz sam Drogi Czytelniku odpowiedzieć sobie na to pytanie.

Te pieniądze – podobnie jak, większość pieniędzy za “szczepienia” wypływa bezpowrotnie z Kraju, zubażając nasz i tak ubogi system opieki zdrowotnej. W stanie wojennym na zdrowie przeznaczano ok. 10.5 % PKB a obecnie ok. 4.5%. Na leki refundowane NFZ wydaje ok. 8 miliardów, a społeczeństwo ok. 17 miliardów. A podobno jest ubezpieczone?

Jak wiadomo, obecnie UE będzie kupowała “hurtowo” szczepionki czyli wypływ pieniędzy ulegnie istotnemu zwiększeniu. Konkretnie np. w 2009 roku W. Brytania czy Francja zakupiły prawie 2 razy więcej szczepionek aniżeli jest mieszkańców w tych krajach. I żaden urzędniczyna nie został ukarany za taką malwersację, czyli dzieje się to pod opieką polityczną. Możesz być pewien czytelniku, że u nas będzie tak samo, jeśli nie gorzej. Tak więc porównanie z aferą FOZZ jest jak najbardziej na miejscu. W FOZZ- ie “przerzucono do nieznanych bliżej krajów” wg wyroku sądowego tylko 400 milionów. Wg. opracowania prof. prof. M.Dakowskiego i J.Przystawy było to k. 20 miliardów.

Tylko musisz zastanowić się Drogi Czytelniku, jak szybko wszelkie wartości etyczne upadły w naszym kraju. Do tej pory żaden prawdziwy ekspert nie zaprotestował przeciwko tej ogólno – światowej akcji biznesu. Bardzo śmieszne jest w tej sytuacji tłumaczenie się dr B. Piecha Senatora PiS, [przedrukowywane w całej prasie], ze swojej wypowiedzi, stosunkowo krytycznej do tego rodzaju masochizacii aktorki A. Jolie. Czyżby zadziałały niewidzialne ręce rynku? A może starsi i mądrzejsi [St. Michalkiewicz] pogrozili palcem za rozbijanie interesu?

Broń biologiczna. Skąd w ogóle pojawił się ten gen BRCA 1 czy BRCA 2. Otóż w ramach badania broni biologicznej, chłopcy z wojska, wpadli na pomysł opracowania takich wirusów czy bakterii które będą atakowały wybrane połączenie genowe. Już od 1986 roku zarówno w USA jak i w Izraelu czy Rosji, istnieją specjalne laboratoria. Skąd wiadomo, że to chodziło o Chazarów? Ano Izrael próbował znaleźć różnice pomiędzy Palestyńczykami i Żydami. I znalazł BRCA. Stąd już jeden krok do opracowania nowej broni. W Polsce w tych badaniach przodował Szczecin, ale tam była owa dywizja NATO – wska. Dlaczego zdecydowano się na geny “piersi”. To proste, kobiety o wiele łatwiej przestraszyć “zdrowiem i urodą”. Żaden facet nie chodziłby dobrowolnie na badania tego typu.

Mała dygresja. Państwo Chazarów, ludów mongolskich, istniało na terenach Europy Wschodniej, południu obecnej Ukrainy, mniej więcej od V wieku. W 612 roku przeszło na judaizm. Zostało rozbite w 829 roku przez Olga Kijowskiego. Z niewiadomych powodów w Polsce zmieniono ich nazwę na Tatarów. Jeszce po II Wojnie Światowej babcie straszyły wnuków Wielkim Żydowiną, czyli najazdami zagonów mongolskich. Po 1946 roku dużą część potomków Chazarów przesiedlono na tereny obecnego Pomorza Zachodniego [szczecińskie, koszalińskie]. Stąd zainteresowanie NATO badaniami mniej więcej jednolitej populacji chazarskiej i łatwiejszymi do przeprowadzenia aniżeli na Ukrainie, nie będącej w NATO. [więcej Khazars].

No i takie odkrycie trzeba było sfinalizować czyli dobrze sprzedać. Powstała specjalna firma Myriad Genetics MYGN, która opatentowała cały system badania tego genu. Potem wystarczył już odpowiedni marketing i straszenie kobiet. Wg analityków system ten to zysk rzędu ok 14 miliardów dolarów. I wszytko szło tak dobrze do 12 maja 2009 roku kiedy to ACLU i Public Patent Fundationzłożyła pozew, że nie można patentować genów ludzkich.

Prawdopodobnie w MYGN niektórym świat zwalił się na głowę. Trzeba było odeprzeć atak. A po co są aktorzy? Zawsze ładne opakowania są po to, aby zakryć pustkę środka. W dniu 30 listopada 2012 roku Sąd Najwyższy USA zgodził się rozpatrzeć argumentację w sprawie zdolności patentowej ludzkich genów. 15 kwietnia 2013 roku Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych podał, że decyzji można oczekiwać w tym roku.
Zdecydowana większość lekarzy i naukowców stoi na stanowisku, że patentów Pana Boga nie wolno sobie przywłaszczać. Jakiego zdania będzie Sąd?

I tak to wygląda w świetle faktów. Widzicie więc drodzy Państwo, że jest się o co bić.

PS.1 Ciekawe jak długo IPN będzie utajniał w swoich archiwach, materiały dotyczące Informacji Wojskowej związane ze “slużbą zdrowia”.
PS.2 Drzewiej, lekarze wymieniali uwagi na tematy medyczne, na stronach branżowych wydawnictw. Od ok. 20 lat brak polskich czasopism medycznych uniemożliwia taką wymianę. Jedynym sposobem poinformowania społeczeństwa jest internet.
PS.3 Od miesiąca maja 2012 roku, ginie w internecie cała masa publikacji – pojawia się tekst : strona error, albo pojawiają się napisy “W twoim kraju zabronione”. No ale oczywiście żadnej cenzury nie ma!
PS.4 Byłoby bardzo ciekawe przedstawienie finansowania tych badań piersi. Kto i ile z tzw ekspertów otrzymał od NATO czy Brukseli

Kontakt: jjaskow@wp.pl

MAMMOGRAFIA a sprawa Polska= RAK?
Nauka i technologia
Zbliżające się Święta Bożego Narodzenia zmuszają do podsumowania minionego okresu. Niestety nie napawa takie podsumowanie optymizmem. Wbrew swej woli znaleźliśmy się pod całkowitą dominacją cywilizacji azjatyckich. O niebezpieczeństwach wynikających z takiej walki cywilizacji przestrzegał prof. Feliks Koneczny 3 pokolenia wstecz. Wmówiono społeczeństwu w okresie ostatnich 20 lat, wyższość cywilizacji azjatyckich: bogactwo jest najważniejsze. W życiu każdego kraju najważniejsze jest nie bogactwo materialne ale oświata. Prof. Feliks Koneczny pisał - “pieniądz nie może iść przed rozumem”. Niestety jak uczy historia Polski ostatnich 300 lat, właśnie dzieje się w kraju nad Wisłą cały czas odwrotnie. Rozmaite ośrodki i instytucje wmawiają nam, że trzeba zarabiać pieniądze wszędzie, nawet poza granicami kraju. Oczywiście wcześniej zlikwidowano możliwość pracy we własnym kraju. W innym przypadku ludzie, szczególnie młodzi nie wyjeżdżaliby w poszukiwaniu pracy za granicę. Już przed 20 laty udowodniłem, że po to będzie się likwidowało miejsca pracy w Kraju, aby inne kraje mogły zarabiać na taniej sile roboczej z Polski. Jak można było oszacować tylko W.Brytania zarobiła ponad 100 miliardów funtów na pracy Polaków. W latach 1939-45 wywożono ludzi do przymusowej pracy, a obecnie sami wyjeżdżają i jeszcze się tym chwalą. Na tym polega właśnie oświata, a ściślej jej brak. Upadki wszystkich krajów zaczynały się od upadków oświaty. Jeżeli społeczeństwo nie zna historii własnego Kraju, to te same błędy będzie popełniało co pokolenie. Historia POlski jest tego dowodem.Ten kryzys zaczął się w 1773 roku powołaniem Komisji Edukacji Narodowej. Ta pięknie nazwana instytucja nie zrobiła nic dla polskiej edukacji narodowej. Była typowym tworem cywilizacji bizantyjskiej. Miała na celu ustanowienie dominacji państwa nad oświatą. Mimo to, przez ponad 200 lat “wciskano” społeczeństwu jej zalety. Ta propaganda była na tyle skuteczna, że przez dwa kolejne stulecia nawet wykształceni ludzie gloryfikowali do dnia dzisiejszego tę twór bizantyjski. Jak wiadomo organizacją i kierowaniem Komisją zajął się znany agent Angielski- du Pont. Du Pont w czasie powstania Komisji pełnił obowiązki, jak by to dziś ujęto, oficera prowadzącego Stanisława zwanego Augustem Poniatowskim. Stanisław August to człowiek bez żadnego rodowodu. Nigdzie bowiem nie znaleziono metryk jego dziadka i babci. Mimo to, Stanisław August pełnił funkcję króla Rzeczpospolitej Polskiej. Jego działania i zachowanie znakomicie opisał dr Karol Zbyszewski.

Niewiele osób zdaje sobię sprawę z faktu, że szanowna Komisja powstała dzięki rozwiązaniu i przejęciu majątku Zakonu Jezuitów. Zakon Jezuitów prowadził w tym czasie najlepsze placówki edukacyjne. Rozwiązanie zakonu nastąpiło przed oficjalną decyzją Papieża, który zawsze pierwszy zatwierdzał takie decyzje. Mało tego, majątek było nie było, kościelny zrabowano i oddano w ręce doraźnej grupy cywilów, na czele której postawiono masona w habicie – księdza Stanisława Konarskiego [nota bene defraudanta strasznego]. A przecież doskonale wiedziano, że ten du Pont był uprzednio zatrudniony we Francji także w celu prowadzenia reformy “oświaty” i można było doskonale prześledzić jego ok. 10 letnią działalność w tamtym kraju. I co ciekawsze, do dnia dzisiejszego nadal chwali się Komisję Edukacji Narodowej [Jakiego narodu ? - Polska, była wielonarodowym państwem] wybija się medale i odznacza swoich. Du Pont po wyjeździe z Polski reformował oświatę w Ameryce, co również jak wiemy, doprowadziło do rewolty. Za dobrze wykonaną pracę otrzymał monopol na produkcję prochu dla armii. Dzisiaj koncern du Pont jest liderem dezinformacji o skutkach oddziaływania freonu na rzekomy wzrost temperatury ziemi czyli o powstawanie tzw. efektu cieplarnianego. Jako zjawisko, będące typowo gazetowym problemem i ma się to tak do rzeczywistości jak pięść do oka. Jednak na skutek upadku elementarnej oświaty społeczeństw pozwala nałożyć dodatkowy podatek na państwa, w imieniu grupy “oświeconych”.

Zaborcy zniszczyli praktycznie nasz system edukacji zamykając uniwersytety i przenosząc je na tereny Moskwicina, Uniwersytet Stefana Batorego przeniesiono do Kijowa, a Lwowski do Odessy. Były to pierwsze wyższe szkoły w carstwie moskiewskim. Od 1864 roku w Priwislannym Kraju, aż do 1989 roku istniała cenzura [ z przerwą w latach 1918-1939] i tak należy patrzeć na wszelkie wydawnictwa i edukację w tamtym okresie. ŻADNA myśl, książka ani artykuł przeciwko carowi nie mógł się ukazać. Podobnie było w innych zaborach. Nawet w chwalonym ostatnio w Polsce, cesarstwie Austro-Węgierskim także nic prawdziwego o Polsce pisać nie było można. A mordowanie siły przywódczej Narodu Polskiego rozpoczęto właśnie w Austrii pod nazwą Rabacji Szeli 1846 roku.

W czasach współczesnych oczywistym było, że żadna publikacja zawierająca prawdziwe informacje o Polsce, nie mogła się ukazać. Niektórym się zdaje, że za genseka Edwarda Gierka popuszczono cenzurę, ale nie zauważono, że wprowadzone w 1974 roku istotne reformy oświaty jeszcze bardziej obniżyły poziom edukacji nawet z tych przedmiotów, które nie mają związku ze świadomością historyczną czyli z fizyki, chemii, matematyki etc. Eliminuje się nauki ścisłe, logikę. Precedens ten nasilił się po roku 1990. Każdy kto tylko pamięta pożyczki gierkowskie, które rzekomo przejedliśmy, jak usiłuje to wmówić społeczeństwu Gazeta Wybiórcza i TV wszelkiego rodzaju, powinien się zastanowić, dlaczego tak zazwyczaj skąpi kapitaliści tak szczodrze dotowali komunistę?

Po pierwsze, pożyczki poszły na budowę rurociągu w bratnim kraju, budowę celulozowni zabajkalskiej, budowę Huty Katowice z szerokimi torami do ZSRR i reformę uzbrojenia Układu Warszawskiego. Wprowadzona w Polsce reforma oświaty i jej skutki tj. obniżenie poziomu edukacji zostało całkowicie w naszym nieszczęśliwym kraju [ S.Michalkiewicz]. Skutki takiego upadku oświaty obserwowaliśmy zarówno w roku 1981 jak i po 1990. Kolejni władcy starsi i mądrzejsi [S.Michalkiewicz] co kilka lat, bez analizy wprowadzonych zmian, dokonywali kolejnych reform oświaty. Efekty widać na każdym kroku np. we wzroście grubości instrukcji do kupowanych przedmiotów np. żelazka.

Inny przykład: w okresie minionych 40 lat zredukowano liczbę godzin studiów medycznych o ok. 1000, przez to zredukowano okres nauczania z 6 lat studiów [plus 2 lata stażu] do 5 lat. Z wolnego zawodu przekwalifikowano akademie medyczne na fabrykę sprzedawców usług. W celu poprawienia samopoczucia niektórym osobom zmieniono także nazwę na Uniwersytety Medyczne. Dodatkowo zrobiono to tak sprytnie, że zostawiono medykom tą samą nazwę -lekarz i te same uprawnienia, przy istotnie mniejszej wiedzy [stomatologów przekwalifikowano w dentystów]. Oczywiście były etapy pośrednie, takie jak redukcja specjalizacji, tworzenie nowych specjalizacji na poziomie felczerskim, likwidacja szkół pielęgniarskich i wprowadzanie w ich miejsce prywatnych szkół pielęgniarskich bez zaplecza szpitalnego, co przeciętny pacjent widzi pod postacią odleżyn po pobycie w szpitalu. O poziomie tych reform mogłem się przekonać biorąc w nich udział jako nauczyciel akademicki od 1973 roku. Wszystko to było realizacją planów tzw. Brukseli, mających za zadanie likwidację konkurencji na rynku pracy po wprowadzeniu Polski do Unii Europejskiej. Nie trzeba przypominać, że przyspieszenie demontażu oświaty nastąpiło w okresie ostatnich 22 lat. Wykorzystano do tego kolejnych ministrów, którzy np. uważali, że matematyka jest przedmiotem zbędnym na maturze [Gertych]. Głosili takie natchnione hasła, również kolejni ministrowie, że czytanie lektur nie ma sensu wystarczy oglądanie filmów [Handke] i likwidowali szkoły wiejskie pod pretekstem wyższego poziomu nauki w większych szkołach?

Kościół Katolicki na soborach już w XIII wieku ustanawiał konstytucje obligujące proboszczów do organizowania szkół. Konstytucja wyraźnie stwierdzała, że w każdej parafii musi być szkoła w odległości ok. 0,5 wiorsty od miejsca zamieszkania, uzasadniając to mądrze: “dziecko nie może tracić czasu na chodzenie do szkoły ponieważ musi pomagać rodzicom”. Konstytucje katolickie stanowiły, że każdy biskup musi w swojej diecezji zorganizować szkołę “średnią” zapewniając godziwe wynagrodzenie nauczycielom. Te same hasła konieczności istnienia szkół w parafiach  2 -gi punkt postulatów], wypisywali Powstańcy Wandei - we Francji 1793/4 roku, protestując przeciwko masońskiej rzezi [porównując ówczesną populację Francji ze stanem dzisiejszym, masoni wymordowali ok. 8 milionów Francuzów].

Od 1945 roku okupanci postępowali zupełnie odwrotnie obniżając wynagrodzenie nauczycieli do minimum zapewniającego głodową egzystencje by zmusić kobiety do pracy zawodowej, pod pretekstem robienia tak imponującej kariery jak np. przybijania stempli na przesyłkach listowych. Specjalnie tworzono szkoły typu Studium Nauczycielskie, których absolwenci mieli głównie uczyć dzieci nauka czytania i pisania. Sprowadzało się to do planów niemieckich z czasów okupacji. Jeden z generałów niemieckich w swoich pamiętnikach wspomina, że edukacja Rosjan ma się ograniczyć do nauki liczenia i znajomości znaków drogowych, a edukacja Polaków dodatkowo do nauki czytania i pisania tj. do ok. 3 klas. Jak podaje Wikipedia, w Polsce obecnie istnieje przymus nauki tylko 6 klas. Biorąc pod uwagę program i poziom edukacji pierwszych 3 lat można spokojnie przyjąć, że p. minister Katarzyna Hall zrealizowała ten program w całości. [Uczniowie z Polski zostali poddani badaniom PIRLS i TIMSS, które mają za zadanie sprawdzić umiejętność czytania ze zrozumieniem, a także znajomość zagadnień matematycznych i przyrodniczych. "Uczniowie polskich podstawówek zajęli ostatnie miejsce w Europie, jeśli chodzi o znajomość matematyki, a przedostatnie w rankingu wiedzy przyrodniczej." [Wprost 16.12.2012.]

Do lat 90 -tych ubiegłego wieku, ok. 80% społeczeństwa kończyło tylko szkoły zawodowe, a ok. 3-5% miało wyższe wykształcenie [wliczając w to WUML]. Obecnie chcąc dowartościować tubylców uznano licencjaty, czyli dawne kursy pomaturalne, za niepełne wyższe wykształcenie, poprawiając w ten sposób statystyki obywateli z wyższym wykształceniem. Dodatkowo stworzono całą masę szkół produkujących tysiące “fachowców” w tak ważnych dla gospodarki specjalizacjach jak np.: socjologia, psychologia, marketing czy politologia itd. Oczywiści wszyscy oni, znajomi króliczka, okupują stołki rozmaitych urzędów. Liczba urzędników wzrosła od czasów stanu wojennego z ok. 48 000 do ponad 600 000, a liczba osób wytwarzających PKB wynosi obecnie tylko ok. 6 milionów przy ok. 18 milionach pracujących.

W ten prosty sposób zmieniono naszą ponad 1000 letnią cywilizację łacińską na azjatycką [ bizantyjsko - turańsko - żydowską].

Czyli z samodzielnie myślących ludzi stworzono roboty spełniające polecenia odgórne. Zrobiono to tak sprytnie, rozdając rozmaitego rodzaju tytuły czy odznaczenia, że spacyfikowane po 1945-48 roku społeczeństwo nie TYLKO NIE PROTESTUJE, ale w większości przypadków zupełnie nie zdaje sobie z tego sprawy zadawalając się systemem wprowadzonych nagród i piciem piwa przed telewizorem. Znam tylko jeden przypadek w Polsce prof. Jerzego Przystawy, który odmówił przyjęcia tytułu z rąk hunty wojskowej.

Zastanawiające jest to, jak można było łatwo wymazać wszelkie cechy jednej cywilizacji i wprowadzić zupełnie inną w sposób bezkrwawy w tak krótkim czasie. Praktycznie wprowadzono cywilizacje azjatyckie, bez oporu społeczeństwa, szczególnie tzw. wyższych sfer, tego co dawniej nazywano szlachtą. Niewątpliwy wpływ miały na ten stan rzeczy tzw. “Mordy Katyńskie” czyli wspólne likwidowanie inteligencji przez okupantów. W mordach tych zlikwidowano ok. 30% polskich inżynierów, ponad 50% polskich lekarzy i ponad 70% polskich profesorów. Stąd “wybitne” kariery takie jak jak: prof. Stefanii Jabłońskiej prawdziwe nazwisko [Rachela -Szela] Ginsburg, -dermtologa czy jej siostry i w okresie późniejszym prof. Gierkowej alkoholiczki pozbawionej z tego powodu prawa wykonywania zawodu – najmłodszego profesora medycyny. PAN tylko rok się bronił przed nadaniem tej pani stopnia profesora. Innym “uczonym w piśmie” jest niejaki prof Zygmunt Bauman alias Semjon agent Informacji Wojskowej. I feta NKWD toczy się dalej. Właśnie prof. prof. Marcin Beredczak – rektor i Andrzej P. Florkowski – dziekan, Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu nadali temu Panu tytuł doktora “Honoris Ca..”

O tym, że polska nauka nie istnieje świadczy najlepiej liczba wynalazków opatentowanych w Kraju. W latach 60-tych ubiegłego wieku nasze uczelnie patentowały ok. 500 wynalazków rocznie. Czyli mniej więcej tyle samo co patentowali ich koledzy z Południowej Korei. Na początku XXI wieku polscy“naukowcy” nadal patentują ok. 500 wynalazków, a koreańscy ok. 14 000 rocznie. Jeszcze gorzej wygląda sprawa porównania polskich szkół wyższych z krajami NATO. Niemieckie uczelnie np. patentują ponad 17 500 wynalazków rocznie, przy ok. 87 milionach obywateli. Amerykanie także patentują ok. 44 800 wynalazków rocznie przy ponad 300 milionach obywateli, a Polacy w tym samym okresie zdobywają ok. 300 patentów przy 37 milionach obywateli. W roku 2010 zatwierdzono w Polsce tylko 199 patentów, w tym samym roku mała Irlandia miała 443 patenty, a na świecie 163 938, czyli Polacy stanowią 0.12% światowej nauki. W okresie od 2005 do 2010 roku liczba światowych patentów wzrosła odpowiednio z 136 750 do 163 938. Bez komentarza. Poniżej wykresy wg innego zestawienia [Polska Nauka wśród najsłabszych w UE wp.pl]. I pomimo takiej katastrofalnej zapaści chocholi bal na Tytaniku trwa: “Polskie Noble” 2012 [Gazeta Wyborcza 06.12.2012 Sławomir Zagorski].

Oczywiście istnieje w Polsce Ministerstwo Nauki z najbogatszym ministrem w Rządzie wg deklaracji podatkowej [Prof. dr hab. Barbara Kudrycka]. Tylko jaka jest naprawdę rola takiego tworu? Widać to po przytoczonym dorobku “nauki”.

W Polsce nastąpił rozkwit azjatyckiej formy nad treścią. Po 1990 roku powstała cała masa prywatnych uczelni produkujących jak mówi St.Michalkiewicz ćwierć inteligentów, “Co się będe wychylał w chórze lepiej”, Mamy już podobno ponad 470 wyższych uczelni, a Niemcy przy dwa razy większej liczebności ludności tylko 80. W okresie od 1992 roku do 2010 roku liczba “wyższych” uczelni w Polsce wzrosła ze
124 do 470 , co nie przełożyło się na nic wyjątkiem produkcji urzędników. Na uczelniach nie pozostają ludzie chcący coś odkrywać, a pozostają, z powodu katastrofalnej zapaści gospodarki, tylko znajomi króliczka. W chwili obecnej tzw. wyższe uczelnie są przechowalnią bezrobotnych nieudaczników i dlatego te kolegia rektorskie z pokorą przyjmują wszelkie decyzje odgórne.

Generalne, celowe obniżanie poziomu edukacji przekształciło społeczeństwo w bezmyślną masę konsumentów. Znam osobiście wiele przypadków, zgłaszania się dorobkiewiczów do lekarzy, tylko i wyłącznie z prośbą o skierowanie na badanie , odpłatne, na tzw. przebadanie się, bo ma pieniądze, i mówiąc jednoznacznie nie wie na co je wydać, chce się więc przebadać. A na pytanie co mu dolega mówi otwarcie nic.
Znam również sytuacje odwrotne, czyli niemożność wykonania badania przez chorego z powodu pozornego braku pieniędzy [bezpłatne NFZ badania mają bardzo długi czas oczekiwania] dyktowanych koniecznością niezbędnego zakupu telewizora plazmowego, ponieważ taki ma już sąsiad. Praktycznie od 30 lat upadło czytelnictwo w Polsce. Samorządy, jak wiadomo wybierane przez tych samych- nieczytających – obywateli, pierwsze co robią to obcinają pieniądze na kulturę i oświatę, likwidując np. biblioteki publiczne. Byłem świadkiem jak maturzyści, prywatnej szkoły, nie potrafili przeczytać głośno wiersza A.Mickiewicza z tablicy. A ostatnio rodzice tych “pociech” chcą nawet opodatkować wypożyczanie książek z bibliotek zwanych publicznymi, rzekomo pod naciskami Unii Europejskiej. I jak zwykle nikt nie protestuje. Czyli stado baranów zostało dostatecznie spacyfikowane.To samo znaczenie ma wprowadzanie wersji elektronicznej książek. Po pierwsze elektroniczne książki są nietrwałe. Czas życia przeciętnej dyskietki wynosi ok. 3-5 lat, potem zapis znika. Po drugie, można wznawiać poszczególne edycje zmieniając strony czy określone rozdziały, zgodnie z aktualną propagandą polityczną, Czyli zgodnie z orwellowskim “Rokiem 1984” można zawsze wydawać publikacje poprawne politycznie. Nikt nigdy nie będzie mógł udowodnić, że w wersji pierwotnej publikacji było inaczej.

Ta systematyczna działalność polegająca z jednej strony na rozbijaniu rodziny – matki nie mogą wychowywać dzieci muszą pracować, z drugiej strony – na obniżaniu poziomu edukacji, produkcji użytecznych idiotów, owocuje w sposób widoczny zaczynając od poziomu samorządów, a na sejmowych ustawach kończąc. Wystarczy posłuchać wypowiedzi kolejnych marszałków, jak się chwalą pracowitością w swojej kadencji uchwalając kilkaset ustaw [np. w poprzedniej kadencji Sejm uchwalił 953 ustawy]. Który z posłów przeczytał chociaż część z nich? Każdy normalny człowiek wie, że przeczytanie tych kilogramów makulatury byłoby trudne, a co dopiero skorelowanie poszczególnych ustaw z innymi już istniejącymi. Stąd taka ilość nowelizacji. Przeciętnie już w kilka miesięcy po uchwaleniu danej ustawy ten sam sejm uchwala poprawki. I co ciekawsze nie ma winnych tego bałaganu. Podobnie samorządy zajmują się albo robieniem indywidualnych interesów albo przyklepywaniem mało istotnych problemów; vide samorząd Gdańska, który w okresie ok. 20 lat ani razu nie zajął się przyczyną ponad 500% wzrostu zachorowań na raka, czy też wzrostu cukrzycy u dzieci, chociaż odpowiednie badania medyczne były przeprowadzone.

Aby panować nad społeczeństwem robiono wszystko w celu wcielenia go do rozmaitego rodzaju organizacji. Typowym przykładem są ustawy o Izbach Lekarskich i Izbach Adwokackich. Po przemianach w 1989/90 roku z radością przywitano tworzenie Izb Lekarskich. Sam jako delegat na pierwszy założycielski zjazd byłem pełen optymizmu. Jednakże już w tamtym okresie można było zaobserwować dziwne działania administracji z jedne strony i przemysłu z drugiej strony. Administracja chciała przerzucić wszelkie sprawy biurowe na Izby Lekarskie, a przede wszystkim obciążyć kosztami lekarzy, przy zachowaniu kontroli nad edukacją lekarzy i mieć wpływ na kierunki rozwoju samorządu. W tak prosty sposób pod pozorem samorządów z koszarowano wszystkich lekarzy. Obecnie lekarz nie tylko musi ponosić koszty utrzymania Izby- administracji, ale i przestrzegać wszelkich zaleceń i poleceń nie mając ŻADNEGO wpływu na nie, co wykazały np. ostatnie negocjacje z Narodowym Funduszem. Pomimo faktu, że Konstytucja mówi o wolności zgromadzeń i zrzeszeń obywateli to akurat ustawa o Izbach stosuje przymus. I jak widać nikomu ta schizofrenia prawna nie przeszkadza. Wystarczyło zarezerwować dla “swoich” stołki dyrektorów poszczególnych instytucji, szpitali, przychodni Narodowego Funduszu Zdrowia czy stworzenie odpowiednich specjalizacji.

Takim nowym tworem mającym trzymać w ryzach medyków jest stworzenie przedmiotu zwanegoZdrowiem Publicznym. Dawniej przez ok. 5000 lat historii pisanej, istniał lekarz i chory. Jak lekarz był dobry i potrafił pomóc pacjentowi to był szanowany, jak nie umiał pomóc to musiał opuszczać dany teren. Takie proste zasady były jednak dla niektórych “medyków z ambicjami” trudne do zaakceptowania ponieważ istniała odpowiedzialność osobista. Z drugiej strony trudno było także urzędnikom takimi odpowiedzialnymi lekarzami manipulować. Stworzono więc specjalistę od zdrowia publicznego, czyli urzędnika opłacanego przez państwo [cokolwiek to oznacza] czyli administrację. Innymi słowy, nie leczy się konkretnego chorego tylko powstała urawniłowka: wszyscy są tacy sami te same mundurki, te same kajdany na umyśle w postaci testów egzaminacyjnych, te same badania. Znowu kłaniają się cywilizacje azjatyckie, a jeszcze 30 lat temu wszyscy śmiali się z “chińskich mundurków”. Po dwudziestu latach od rzekomych przemian politycznych, w naszym nieszczęśliwym kraju [St.Michalkiewicz], cała tzw. inteligencja chodzi w pasiakach na umyśle i jeszcze sama je sobie zakłada będąc w pełni zadowoloną mając gadżety w rękach; a to telewizor plazmowy, a to nowego ipoda czy iphona.

Taki człowiek -specjalista zdrowia publicznego – jest zależny od płatnika czyli administracji i zrobi wszytko, aby się na dobrze płatnym stanowisku utrzymać. Widzimy te wszystkie problemy w sposób oczywisty w przypadku np. inwestycji typu budowa szpitala czy przychodni. Brałem udział w “obalaniu”bzdurnego projektu w roku 1980/81 [wtedy było można], w nowej dzielnicy Gdańska – Morenie, gdzie architekci i lekarz miejski zatwierdzili projekt usytuowania w budynku Poradni Matki i Dziecka po jednej stronie korytarza, a poradni przeciwgruźliczej naprzeciwko, po drugiej stronie korytarza. Urzędnicy Zdrowia Publicznego byli bardzo oburzeni, że chcieliśmy koniecznie zmiany tego absurdu. Nic się nie zmieniło. Obecnie, po 30 latach, zatwierdzono szpital w Gdańsku [projekt zmienionej galerii handlowej], w którym np. dyżurki lekarskie nie mają okien nie licząc innych błędów architektonicznych. Wszyscy, którzy mieli podpisać się pod projektem, podpisali, nikt się nie sprzeciwił. Koszty poniesie chory, np. poprzez zmniejszenie kwot przeznaczanych na leczenie z powodu ich ograniczenia spowodowanego wzrostem kosztów ogrzewania pustej przestrzeni- korytarzy. Innym przykładem marnotrawstwa była sprawa rzekomej ptasiej grypy w 2007 roku w Toruniu. Na całą akcję zwalczania rzekomego wirusa, wydano 50 milionów złotych, oczywiście dla dobra społeczeństwa. Co prawda garstka ludzi, którzy na tym skorzystali była bardzo ograniczona, ale z tego powodu jednostkowa kwota przypadająca na osobę po podziale wyższa. Na pewno przydała się przed świętami Bożego Narodzenia. Tylko co to miało wspólnego z medycyną? Dla porównania kwota ta, wg danych marszałka województwa pomorskiego, pokryłaby ponad 70% obecnych wydatków na leczenie wszystkich chorób nowotworowych w województwie pomorskim. W województwie tym, z powodu braku środków finansowych prawidłowo jest leczony co ok. 50-ty chory nowotworowy. Stąd te kilkumiesięczne kolejki oczekujących.

Podobną rolę jak “specjalizacja” Zdrowie Publiczne pełnią Izby Lekarskie praktycznie nie mające ŻADNEGO wpływu na powstawanie aktów prawnych, a zmuszające lekarzy do ich przestrzegania. Izby Lekarskie zostały także zaprzęgnięte w przestrzeganie poprawności politycznej lekarzy. Lekarz ma leczyć, a nie krytykować postępowanie władz. Ma brać udział w praniu mózgów zwanych szkoleniami. Wystarczy zapoznać się z zawartymi w Biuletynach Izb Lekarskich informacjami o szkoleniach i kursach. Zdecydowana większość to szkolenia przygotowywane przez firmy farmaceutyczne. A jeżeli nie to i tak firma farmaceutyczna ma w każdym kursie swoje wystąpienie i jest fundatorem materiałów “promocyjnych”. Szkolenia te są robione zgodnie z programem CIA zwanym MK Ultra. W Polsce ten system we współpracy z sowieckm GRU, znany był pod nazwą Kompleksowy System Dezintegracji Osobowości lub COCON i istniał od 1947 roku .W ramach tego eksperymentu medycyny współczesnej prowadzono terapie narkotyczne, szokowe, eksperymentowano z hipnozą, stosowano tortury fizyczne np. słynne podtapianie. Eksperymenty te przeprowadzano na tzw. białych myszkach czyli wrogach ludu pracującego miast i wsi. W ramach tej “militarnej” części doświadczeń używano gazów bojowych, badano skuteczność masek przeciwgazowych, badano wpływ wdychania spalin samochodowych na organizm ludzki, podawano zepsutą żywność i słoną wodę do popijania. Zmuszano do picia moczu. Wprowadzano zakaz kąpieli i wszelkich zabiegów higienicznych. Eksperymentowano z bakteriami, zamrażano. Szczególnie wschodnie służby podejrzewane były o handel organami uzyskiwanymi od ludzi nazywanych w żargonie białymi myszkami. Prowadzono prace nad aparaturą do czytania myśli. Współpraca obejmowała wszystkie służby specjalne podległe Moskwie, a więc STASI, Informację Wojskową- późniejsze WSI, służby koreańskie. Wykonawcami byli pracownicy służby zdrowia. Nagrodą były dziwnie szybkie awanse.

Obecne leczenie sprowadzono do wykonywania wytycznych opracowywanych przez urzędników. Ostatnie wyniki kontroli NFZ zarzucają lekarzom np. że 14% rozpoznań postawili bez przeprowadzenia odpowiednich badań. No bo urzędnik nie może zrozumieć, że lekarz aby rozpoznać zapalenie wyrostka robaczkowego nie musi wykonywać badania w rodzaju tomografii komputerowej za 600 zł, a wystarczy, że dotknie brzuch chorego; podobnie nie musi wykonywać badania dopplerowskiego za 200 zł, aby rozpoznać zapalenie żył kończyny dolnej. Konkretnym wynikiem takiego postępowania politycznego i edukacyjnego jest np. sprawa tzw Codeksu Alimentarus i obecny protest przeciwko wprowadzaniu zakazu sprzedaży leków roślinnych. A przecież ta sprawa została rozstrzygnięta ponad 20 lat temu. Pod koniec lat 80 – tych i na początku lat 90 – tych ubiegłego wieku, w poszczególnych Akademiach Medycznych likwidowano przedmiot fitoterapię lub odpowiednie rozdziały w podręcznikach farmakologii. Przedstawiciele Big Farmu odpowiednio rozmawiając z kierownikami katedr , poprzez finansowanie wydawnictw podręczników czy skryptów, doprowadzili do likwidacji informacji o lekach roślinnych. Czyli od ok. 20 lat kolejne roczniki medyków w ogóle nie wiedzą jak stosować leki roślinne. Mało tego, zdecydowana większość aptek w Polsce nie posiada już możliwości wykonywania leków na “zamówienie” . Czyli lekarz nie może przepisać leków złożonych w postaci np. proszków czy czopków ponieważ apteki nie przygotowują takich leków. Różnica pomiędzy lekiem gotowym, a robionym dla danego chorego jest taka jak pomiędzy ubraniem kupowanym w chińskim supermarkecie, a szytym u dobrego krawca na miarę jak mówił prof. Radecki. Ale to już tylko historia.

Tak więc cała akcja zbierania podpisów po petycjami protestującymi przeciwko wprowadzaniu zakazu sprzedaży leków roślinnych jest bezsensowna i spóźniona o ok. 20 lat. Obecnie prawdopodobnie, w większości uczelni, istnieje brak specjalistów mogących uczyć studentów fitoterapii. Inną taką akcją prowadzoną przez tzw. Zdrowie Publiczne i jego przedstawicieli chcących się wykazać, jest akcja dezinformacyjna o roli szczepień- szczególnie wśród dzieci i emerytów. Cała akcja ma na celu tylko i wyłącznie przerzucenie olbrzymich sum z budżetu służby zdrowia do prywatnej kieszeni kilku firm  produkujących szczepionki. Jak wykazały to liczne badania naukowe wartość profilaktycznych szczepień jest podobna do mycia rąk, ale znacznie droższa i powodująca masę powikłań niezwykle kosztownych w leczeniu.

Innym przykładem marnotrawstwa społecznych pieniędzy przez Zdrowie Publiczne, była sprawa rzekomej ptasie grypy w 2007 roku w Toruniu. Wydano 50 milionów złotych oczywiście dla dobra ludzi. Cała akcję opisałem w innej publikacji jeszcze krążącej w internecie. O całej fikcji tego zdarzenia świadczą następujące fakty:
1. Jak uczy doświadczenie i ornitolodzy loty ptaków odbywają sie w okresie jesieni, a nie w zimie.
2. Zachorowały rzekomo dwa ptaki – łabędzie – w stadzie kilkudziesięciu innych.
3. Nie zachorował żaden ptak mały typu wróbel itd. Trudno gonić wróbla i wstrzyknąć mu wirusa.
4. Następny wypadek rzekomej ptasiej grypy zanotowano koło Szczecina 300 km dalej. Kto przeniósł rzekomego wirusa? Nasze doniesienie do ABW o konieczności szukania samochodu, który przewoził ptaki zostało bez odpowiedzi.
5. Kolejny przypadek zanotowano koło Opola, znowu prawie 300 km dalej i w odwrotnym kierunku od Szczecina. czyli raz ptaki leciały na północny zachód, a drugi raz na południowy zachód od Torunia? To samo pytanie w jaki sposób rzekomy wirus w zimie przy minus 10 stopniach pokonał taką odległość?
6. Policja wg. doniesień prasowych i filmów telewizyjnych chodziła po kurnikach wiejskich i wybijała kury? Dlaczego kury skoro zachorowały tylko łabędzie, nie wyjaśniono?
7. Nie wybijano ani kaczek ani gęsi ani indyków. Dlaczego?
8. Akcja sanitarna, wydawania społecznych pieniędzy, polegała na rozłożeniu mat nasączonych lizolem na drogach wyjazdowych z Torunia? A dlaczego nie na dworcach kolejowych? Taka akcja przypominała dokładnie akcje stosowane przez Sowietów na granicy Amu – Darii w latach 1960-70-ych. Ewidentna bzdura w stosunku do propagandy możliwości zakażenia od ptactwa?
9. Co prawda garstka ludzi, którzy na tym skorzystali była bardzo ograniczona, ale z tego powodu jednostkowa kwota przypadająca na osobę wyższa. Na pewno przydała się przed świętami Bożego Narodzenia. Tylko co to miało wspólnego z medycyną? Dla porównania kwota ta, wg danych marszałka województwa pomorskiego, pokryłaby ponad 70% obecnych wydatków na leczenie wszystkich chorób nowotworowych w województwie pomorskim. Był to ewidentny przykład bezsensownego podstępowania specjalistów Zdrowia Publicznego, którzy przyjęli od polityków jako paradygmat o negatywnych skutkach wirusa ptasiej grypy. Generalne cala szopka z ptasia grypą, która wg WHO od 2003 roku do 2011 spowodowała na całym świcie zgon 360 ludzi, była tylko i wyłącznie udaną próbą defraudacji państwowych pieniędzy. W Polsce z powodu braku pieniędzy na operacje umiera ok. 3000 niemowląt rocznie.Podobną rolę jak Zdrowie Publiczne i jego specjaliści, pełnią Izby Lekarskie praktycznie nie mające ŻADNEGO wpływu na powstawanie aktów prawnych, a zmuszające lekarzy do ich przestrzegania. Izby Lekarskie zostały także zaprzęgnięte w przestrzeganie poprawności politycznej lekarzy. Lekarz ma nie leczyć ale przestrzegać wytycznych ustanowionych przez polityczny establishment. Nie wolno mu krytykować postępowania władz. Ma brać udział w praniu mózgów zwanych szkoleniami. Wystarczy zapoznać się z zawartymi w Biuletynach Izb Lekarskich informacjami o szkoleniach i kursach. Zdecydowana większość to szkolenia przygotowywane przez firmy farmaceutyczne. A jeżeli nie, to i tak firma farmaceutyczna ma w każdym szkoleniu czy kursie, swoje wystąpienie i jest fundatorem materiałów “promocyjnych”. Szkolenia te są robione zgodnie z programem CIA zwanym MK Ultra.

Codex Alimentarus co to jest.
Konkretnym wynikiem takich szkoleń jest np. sprawa tzw Codeks Alimentarus i obecne protesty przeciwko wprowadzaniu zakazu sprzedaży leków roślinnych. Trochę historii. Codex Alimentarus jest“międzynarodową” inicjatywą , która została stworzona jak to zwykle bywa w trosce o zdrowie ludzi. Oczywiście o ubocznym aspekcie tej organizacji czyli zapewnieniu zysku kilku inicjatorom nie należy wspominać. Generalnie Codex Alimentarus reprezentuje przemyślaną strategię zastąpienia naturalnych produktów żywnościowych i leków nie mogących być patentowanymi przez produkty, które można patentować. Chcąc wprowadzić projekt w życie trzeba było znaleźć sposób na przekonanie co najmniej kilkunastu wpływowych osobników – korporacji. Tym kluczem był strach. “A no wiecie rozumiecie ta żywność z pola może być skażona, mleko zatrute itd” . W ten sposób w trosce o nasze zdrowie wprowadzono pewne uzgodnienia prawne. Kluczem sukcesu było ukrycie międzynarodowych powiązań koncernów żywnościowo – chemicznych.

A cała sprawa zaczęła się ponad 150 lat temu. W 1848 roku wybuchła zaraza ziemniaczana w Irlandii. Wg. różnych źródeł zmarło z głodu ponad 1-2 miliony ludzi. Doskonale pokazuje sytuację w owym czasie w Irlandii druga część filmu “Przeminęło z Wiatrem”. Zaraza w następnych latach dotarła do Niemiec i potem na Śląsk i Podhale. W ówczesnych czasach ziemniaki były podstawą wyżywienia warstwy robotniczej. Opisy jedzenia w takiej czy innej postaci ziemniaków znajdujemy we wszystkich książkach XIX wieku. Ta olbrzymia zraza i występujący głód spowodował masową emigracje ludności z Irlandii i Niemiec do Ameryki. M.in. kanclerz cesarstwa niemieckiego - Bismarck podpisał umowę z Rządem USA, o ulgach dla emigrantów z Niemiec. Emigranci z Niemiec także stanowili trzon armii północy w wojnie secesyjnej.

To była jedna strona medalu. Drugą stroną była myśl zmonopolizowania handlu żywnością. Anglicy rozpoczęli zakładanie pierwszych zorganizowanych farm w Argentynie i Brazylii wysyłając tam transporty żydów [premier DIsrael] . Żydów wybrano, jako zorganizowaną grupę społeczną, której powinno się łatwiej zaaklimatyzować w nowych warunkach. Niestety żydzi nie byli przyzwyczajeni do pracy na roli i generalnie uciekali do miast zostawiając pola puste. Pomimo, że pierwsza wersja zorganizowania koncernów żywnościowych nie udała się, nie zaniechano tej myśli. Następne zbiorowe osadnictwo organizowano w oparciu o doświadczenia tego pierwszego eksperymentu.

Komisja Codex Alimentrus rozpoczęła szeroką współpracę z ONZ i jego agendami jak WHO i FAO. W 1956 roku nawiązała ścisłą współpracę ze Światową Organizacją Handlu – WTO. Dziwnym trafem okazało się, że WTO w rozstrzyganiu sporów międzynarodowych dotyczących żywności posługuje się wytycznymi Codex Alimentarus. W tej sytuacji producenci żywności, nie chcąc płacić olbrzymich odszkodowań zaczęli się dostosowywać do tych wytycznych. To samo stało się z lekami. W ten sposób po kilkunastu latach opanowano rynek żywności i leków. Jedynym kryterium wytycznych Codexu są interesy ekonomiczne przemysłu żywnościowego i farmakologicznego, a nie zdrowie ludzi. Powstały “koncern” żywnościowy zrzesza od 70 do 90% albo upraw, albo transportu, albo przetwórni danego produktu spożywczego i może spokojnie dyktować ceny.

Takie “specjalizacje” jak Zdrowie Publiczne powstały do wprowadzenia tych wytycznych w służbie zdrowia. W rezultacie pod naciskiem przygotowanych uprzednio specjalistów – Zdrowia Publicznego – zaczęto zmieniać zakresy przedmiotów szkół medycznych. Sprawa wprowadzenia Codexu do medycyny w Polsce, została rozstrzygnięta ponad 20 lat temu. W pod koniec lat 80 -ych i na początku lat 90 -ych w poszczególnych Akademiach Medycznych likwidowano przedmiot fitoterapię lub odpowiednie rozdziały w farmakologii. Przedstawiciele Big Farmu odpowiednio rozmawiając z kierownikami katedr , poprzez finansowanie wydawnictw podręczników czy skryptów doprowadzili do likwidacji informacji o lekach roślinnych. Czyli od ok. 20 lat kolejne roczniki medyków w ogóle nie wiedzą jak stosować leki roślinne. Mało tego zdecydowana większość aptek w Polsce nie posiada już możliwości wykonywania leków na “zamówienie”. Czyli lekarz nie może przepisać leków złożonych np. proszków czy czopków ponieważ apteki nie przygotowują takich leków. Różnica pomiędzy lekiem gotowym, a robionym dla danego chorego jest taka jak pomiędzy ubraniem kupowanym w chińskim supermarkecie, a szytym u dobrego krawca na miarę jak mówił prof. Stanisław Radecki. Ale to już tylko historia. Teraz apteki są tylko drogeriami.

Tak więc cała akcja zbierania podpisów po petycjami protestującymi przeciwko wprowadzaniu zakazu sprzedaży leków roślinnych jest bezsensowna i spóźniona o ok. 20 lat. Obecnie prawdopodobnie, w większości uczelni, istnieje już brak specjalistów mogących uczyć studentów fitoterapii.

Największe oszustwo XX wieku- szczepienia.Inną taką akcja prowadzoną przez Zdrowie Publiczne i jego przedstawicieli, chcących się wykazać, jest akcja dezinformacyjna o roli szczepień szczególnie wśród dzieci i emerytów. Cała akcja szczepień ma na celu tylko i wyłącznie przerzucenie olbrzymich sum z budżetu służby zdrowia do prywatnej kieszeni kilku firm produkujących szczepionki. Jak wykazały to liczne badania naukowe wartość profilaktycznych szczepień jest podobna do mycia rąk, ale znacznie droższa i powodująca masę powikłań, niezwykle kosztownych w leczeniu.

Kolejne oszustwo Zdrowia Publicznego- Fluoryzacja.
Podobnie wygląda inna akcja dezinformacyjna polegająca na wmawianiu stomatologom, że usuwając toksyczne odpady fluorowe powstające w projekcie Manhattan i następnych, zamienione w pasty do zębów ratują społeczeństwu zęby. Pomijając fakt, że normalny człowiek to coś więcej aniżeli zęby, no ale może nie dla wszystkich. Pomimo doskonale udokumentowanych bowiem wyników badań z lat 1940 -tych, o szkodliwości fluoru dla człowieka, w Polsce od lat 1960- ych wmawiano kolejnym rocznikom stomatologów i lekarzy potrzebę fluoryzacji uzębienia, rzekomo zapobiegającego próchnicy.

Pomimo, że od lat 90-tych ubiegłego wieku cały praktycznie „zachód” odstępuje od tego barbarzyństwa z powodu m.in rozwoju cukrzycy u dzieci tak zatruwanych fluorem, jak również z powodu obniżania ilorazu inteligenci i wzrostu demencji, w Polsce nadal reklamują się w internecie gabinety stomatologiczne zatruwające ludzi fluorem. W sprzedaży znajduje się duża liczba preparatów zawierających fluor. Praktycznie wycofano ze sprzedaży wszelkie pasty bezfluorowe. Czyli ponad 40 letnia indoktrynacja Zdrowia Publicznego doprowadziła do tego, że ludziska sami obniżają swoją inteligencję i zatruwają się fluorem stosując pasty fluorowe. Tego nawet nie wymyślono w obozach koncentracyjnych.

Feminizacja i zdrowie – psychika.
Tamte społeczeństwa miały jednak instynkt samozachowawczy. Obecnie skutecznie został on zniszczony chemicznie i propagandowo za pomocą m.in Zdrowia Publicznego. Systematyczna produkcja psychologów w oparciu o teorie Freuda i Junga wypaczyła skutecznie naukę. Widzimy to w sposób ewidentny we wszelkiego rodzaju poradniach psychologów szkolnych. Przez około 5000 lat historii pisanej wychowaniem dzieci do lat 6-7 zajmowały się kobiety. Potem chłopców oddawano pod opiekę mężczyzną. Rozbijanie katolicyzmu rozpoczęte w XIX wieku wprowadziło do obiegu społecznego tzw feminizację, czyli od tej chwili kobieta nie miała zajmować się prowadzeniem domu i wychowywaniem dzieci, bo to przecież niegodne, ale iść do pracy zarobkowej. Agitacja z jednej strony i obniżanie wynagrodzenia ojcom rodzin z drugiej strony spowodowało, że kobiety uwierzyły, iż celem ich życia jest kariera zawodowa w postaci przybijania stempli na poczcie. Innym takim zawodem mogącym zagospodarować nadmiar pań na rynku pracy było nauczycielstwo. Kobiety jako nauczycielki dawały sobie radę z maluchami mniej więcej do 3-4 klasy szkoły podstawowej. Po drugiej wojnie światowej w Polsce, z powodu braku mężczyzna wymordowanych w działaniach wojennych i tzw. Mordach Katyńskich, z braku nauczycieli mężczyzn, zawód nauczyciela został sfeminizowany w 90-96%. I NAGLE okazało się, że te kobiety sobie nie radzą z utrzymaniem karności w klasie. Dodatkowo ich koleżanki- psycholożki szkolne- oczywiście w trosce o prawidłowy rozwój dziecka, zabraniały stosowania jakichkolwiek kar. A jak wiadomo z wykopalisk archeologicznych rózgi w szkole były stosowane już w starożytnym Egipcie czy Rzymie. I nikomu przez ponad 5000 lat to nie przeszkadzało. Znam osobiście cała masę doskonałych naukowców, którzy dostawali po łapach w szkole i miło to wspominają. czyli cały cyrk z bezstresowym wychowywaniem bezmyślnie wprowadzony w ostatnich 20 latach do Polski z USA był zaprzeczeniem doświadczeń setek pokoleń. Dodatkowo, pomimo wiedzy elementarnej o czynnikach chemicznych znajdujących się w środowisku i zatruwaniu centralnego układu nerwowego, żaden z pośród psychologów szkolnych nie posługuje się badaniami toksykologicznymi np. ołowiu, fluoru, aluminium. Wiadomo ponad wszelką wątpliwość, że np metale ciężkie uszkadzają centralny układ nerwowy, a psycholodzy szkolni usiłują “leczyć”dzieci wymyślając coraz to nowe jednostki chorobowe w rodzaju ADHD. Jakież było moje zdziwienie kiedy na jednej z ważnych konferencji medycznych, pewien profesor psychologii roztaczał szerokie wizje pomocy psychologów w osiąganiu wyników sportowych nie poprzedzając swoich badań – testów ŻADNYM BADANIEM TOKSYKOLOGICZNYM. Co on tak naprawdę rozpoznawał? Niestety człowiek ten nie umiał udzielić na to pytanie odpowiedzi. Ale był wykładowcą akademickim dużej państwowej uczelni. Jaki poziom reprezentują studenci tego kierunku? Szczególnie widoczny w przypadku zatruwania fluorkami, brak edukacji jest widoczny w Gdańsku. Jedna grupa wielospecjalistyczna naukowców [PG, AMG, WOMP, MŚ] publikowała wyniki badań świadczące o negatywnych skutkach fluoryzacji nie tylko dzieci już przed 10 laty, a radni i sądy opierając się na finansowanych przez Gdańskie Zakłady Nawozów Fosforowych wynikach badań nie chcą wprowadzać żadnej profilaktyki. Skutkiem tego jest np. wzrost zachorowań na nowotwory z ok. 3500 rocznie do 17 500 w latach 1990 – 2007. Mało tego sędziowie sądu w Gdańsku Miastkowski-Sąd Gospodarczy, Gdańsk, oraz J.Machnij [ syg, akt IACa312/06] uznali za niewiarygodne badania naukowe zasłaniając się brakiem decyzji urzędów kontrolnych.

Inne paradygmaty Zdrowia Publicznego.
W medycynie “Zdrowie Publiczne” wprowadziło dodatkowe zamieszanie wprowadzając i utrwalając tzw. paradygmaty. Wiadomo, że “specjaliści” tego przedmiotu nie zajmują się leczeniem, a tylko produkcją tzw. wytycznych. Wytyczne muszą być wprowadzone i trwać dostatecznie długo aby zostały zaakceptowane. W tej sytuacji należało zmniejszyć liczbę godzin poświęconych naukom podstawowym, a w ich miejsce wprowadzić nauki o wytycznych. Było to kontynuacją rokefellerowskiego projektu wprowadzonego przez Gatesa w XIX wieku. Dofinansowania dostawały te uczelnie które były posłuszne.Paradygmat – słońce szkodzi, Witamina D.
Jak wiadomo kolejne rządy po 1990 roku jako główny cel stawiały zmniejszenie dofinansowania nauki. Skutek był taki, że z ok 2.4% PKB przeznaczanego na naukę w latach 70- tych, rząd premiera Buzka ksywa - „Docent” alias „Karol” , [Dziś jako przewodniczący Parlamentu Europejskiego blokuje prawdy o Katastrofie Smoleńskiej] obniżył dotacje na naukę do 0.37%, co nie starcza na pokrycie kosztów druku ksero nowowych publikacji naukowych dla studentów. Rezultatem takiej działalności było zatrzymanie się nauki na wiedzy z lat 50-60. Np. nie uczy się zupełnie studentów o roli poszczególnych witamin i mikroelementów w rozwoju chorób. Onkolodzy generalnie nie wykonują badań 25 OH D u chorych z nowotworami, chociaż badania naukowe wielokrotnie powtarzane, udowodniły ponad wszelką wątpliwości, że zwykła suplementacja witaminą D przedłuża znacząco życie chorych.

Podobnie geriatrzy nie wiedzą o konieczności wykonywania badań poziomu witaminy D u swoich podopiecznych, a faszerują ich lekami zawierającymi trujący fluor. Do 1971 rok suplementacja tranem w szkołach była obowiązkowa. I nagle pomimo faktu braku zmiany osi ziemskiej zaprzestano jej podawania. Skutkiem tego była największa epidemia grypy w następnym roku. Tak więc ilość promieniowania elektromagnetycznego docierająca do nas i odpowiedzialna za produkcję witaminy D jest taka sama jak przed 50 laty. I pomimo tej wiedzy “specjaliści” Zdrowia Publicznego nie wprowadzają obowiązku podawania tranu w szkołach, a wymuszają szczepienia przeciwko grypie.

Paradygmat przetworzonej żywności.
Powszechnie wiadomo, o wzroście zaburzeń flory bakteryjnej w populacji po 1990 roku z powodu wprowadzenia do sprzedaży żywności wysoce przetworzonej nafaszerowanej chemią. Brak oświaty zdrowotnej powoduje, że specjaliści od żywienia nadal namawiają ludzi do jedzenia wyrobów niewiele mających wspólnego ze zdrowiem np. różnych wyrobów ……… podobnych. I retoryczne pytanie; w stanie wojennym, szeroko krytykowanym, wprowadzono pojęcie wyrobów czekoladopodobnych, mlekopodobnych itd. i komu to przeszkadzało jak mówił Zenon Laskowik. Obecnie te same mlekopodobne produkty występują pod fałszywą nazwą mleka, jogurtu czy sera. Szczytem nieuctwa było i jest zalecanie jedzenia parówek małym dzieciom przez różnego rodzaju telewizyjne autorytety, przy całkowitym milczeniu tych wszystkich naukowców, pediatrów i stowarzyszeń naukowych. Wiadomo natomiast, że omawiane parówki nic nie mają z wędliną wspólnego, ponieważ prawdziwe mięso stanowi w nich tylko kilka procent. Podobnie żywnościowcy nic nie wspominają o konieczności suplementacji manganem organizmów, który bierze udział w zabezpieczani mitochondrialnego DNA przed nieodwracalnymi uszkodzeniami. Nieodwracalne uszkodzenia mitochondrialnego DNA są jedną z głównych przyczyn procesu starzenia komórki.

Paradygmat zdrowego powietrza.

Po II Wojnie Światowej nastąpiły olbrzymie zmiany w budownictwie mieszkaniowym, zamiast budownictwa jednorodzinnego jakie istnieje np w krajach zachodnich zaczęto wprowadzać budownictwo wielkopłytowe. Wbrew temu co niektórzy podają było to podyktowane tylko i wyłącznie decyzjami politycznymi takimi jak:
1. Łatwiejsza kontrola społeczeństwa, i w razie potrzeby pacyfikacja np. poprzez odcięcie wody, prądu.
2. Dalsze rozbijanie rodzin poprzez zniknięcie rodziny wielopokoleniowej.
3. Niemożność gromadzenia i przekazywania dóbr materialnych z pokolenia na pokolenie czyli ubożenie społeczeństwa. Każda rodzina zaczyna od zera.
4. Likwidacja bibliotek domowych, czyli likwidacja pamięci historycznej.
5. Rozerwanie kontaktów rodzinnych i międzyludzkich z powodu wielkości powierzchni mieszkaniowej [ pierwsze mieszkania wielkopłytowe z ciemną kuchnią 2x2 metry, i pokojami 7 -10 m kw. uniemożliwiały rodzinne spotkania]
6. Konieczność pracy zarobkowej kobiet wymuszała tworzenie żłobków i przedszkoli, co było celem samym w sobie – wychowywania użytecznych idiotów.
7. Dodatkowo, brak tych 26% inżynierów i ponad 75% profesorów wymordowanych w Mordach Katyńskich spowodował, że budowlańcy zupełnie zapomnieli o wentylacji mieszkań i innych budynków publicznych.

Komin wentylacyjny w takim bloku musiałby mieć ok. 30 metrów ponad dach aby zapewnić prawidłową wentylację górnych pięter, lub urządzenia wymuszające. Jak wiadomo nigdzie takich kominów nie wybudowano! Obecnie, po 1990 roku, kształceni lekarze nie mają dużego pojęcia o roli kwasicy w chorobach. A przecież już w 1931 roku Otton Henrih Hamburg odkrył związek pomiędzy zakwaszeniem organizmu, a nowotworami. Mało tego! Przychodnie Medycyny Pracy , rozmaitego rodzaju Instytuty Medycyny Pracy wogóle nie zwracają uwagi na stężenie poziomu dwutlenku węgla w pomieszczeniach. A przecież po to zostały powołane i są opłacane z pieniędzy społecznych, aby zabezpieczyć zdrowie pracowników, także biurowych, a nie sprawdzanie papierków w rodzaju prawidłowego wypełnienia karty badań profilaktycznych. Dzienna produkcja człowieka to ok. 0.5 kg – Co2, który jest transportowany w postaci kwasu węglowego i usuwany przez układ oddechowy. Brak wymiany powietrza w pomieszczeniach w znaczący sposób utrudnia taką wymianę. Norma Unii Europejskiej to do 1000 ppm dwutlenku węgla w pomieszczeniu. Nasze 5 letnie badania wykazały, że nie istnieją takie sale w zakładach pracy. Nawet w szpitalach stężenie CO2 dochodzi do ponad 3500- 5000 ppm. Unia Europejska opracowała dyrektywę o niedofinansowaniu hodowców bydła, jeżeli stężenie CO2 przekraczać będzie w oborze 3000 ppm. Jak widać w Polsce ludzie są traktowani przez niedouczonych specjalistów Zdrowia Publicznego gorzej aniżeli bydło w Unii Europejskiej, do której podobno od 2004 roku należymy. Żaden Instytut Medycyny Pracy, żadna Wojewódzka Poradnia Medycyny Pracy pomimo minięcia tylu lat od wejścia do Unii, nie zainteresowała się problemem wentylacji w zakładach pracy.

Paradygmat leków – cholesterol.
Innym taki paradygmatem we współczesnej medycynie jest uznawanie za chorobę czegoś co jest tylko wynikiem badania laboratoryjnego np. podwyższony poziom cholesterolu. Pomimo, że cholesterol jest niezbędnym składnikiem każdej komórki to sfrustrowani kardiolodzy stosując preparaty zwane statynami blokują produkcję całego szeregu niezbędnych organizmowi składników takich jak hormony sterydowe, koenzym Q niezbędny do odtruwania organizmu, czy witaminy D. Ale jak uświadomił mnie jeden z kolegów, po co wymyślać nowe leki, lepiej sprzedaje się jeden, ale dużej ilości ludziom, najlepiej do końca ich życia.
Kardiolodzy to wogóle dziwna grupa specjalizacyjna. W minionym okresie ok. 40 lat, w celu zadowolenia koncernów farmaceutycznych już 3 krotnie obniżyła poziom cholesterolu w organizmie człowieka. I tak w latach 1960-70 – ych za tzw. dopuszczalny poziom cholesterolu uznawano wartość 250 mg, Pierwsze leki obniżając poziom cholesterolu wprowadzone w latach 1980-tych – np. curantyl- powodowały więcej zgonów na serce, aniżeli wysoki poziom cholesterolu. Lek po cichutku wycofano. Kardiolodzy pod naciskiem przemysłu obniżyli tzw. normę cholesterolu do 200 mg i wmawiali każdemu, kto tylko do nich przyszedł, że koniecznie trzeba wykonać badanie poziomu cholesterolu ponieważ……[wpisać własną interpretację]. Usłużni idioci w prasie tzw. redaktorzy naukowi, zaśmiecali media i straszyli ludzi konsekwencjami podwyższonego poziomu cholesterolu. Ten nowy ‘prawidłowy” poziom cholesterolu nie spowodował zbytniego wzrostu sprzedaży leków i w 2010 roku obniżono dopuszczalną normę cholesterolu w organizmie człowieka do 100 mg. Teraz dopiero zaczną sie zgony. A może o to właśnie w tym chodzi. Przecież po to wydłużono czas pracy do 67 lat, aby nie płacić emerytur tylko zagarnąć te pieniądze.

Historia, która nie jet przekazywana z pokolenia na pokolenie powoduje, że kolejne roczniki popełniają te same błędy co ich ojcowie i dziadkowie. Jak mówi przysłowie rzymskie: „Gdy występki przynoszą korzyść, błądzi ten, kto postępuję uczciwie”. Niestety, żyjemy właśnie w takich czasach, gdzie występek jest bardziej ceniony aniżeli spokojna twórcza praca. Jak nam wmawia się od ponad 20 lat, liczy się tylko doraźny zysk. Takie postępowanie kolejnych rządów, co pokazałem w poprzedniej części opracowania, doprowadziło do upadku nauki i oświaty w Polsce. Ten upadek, spowodował z kolei zamurowanie się poszczególnych lekarzy i naukowców w swojej skorupie. Nie na próżno gensek W. Jaruzelski pseudonim Wolski, w pierwszy roku stanu wojennego rozdał ok. 1320 nominacji profesorskich. Ten wybitny rozkwit nauki w stanie wojennym wszyscy mogli obserwować. Wytypowanie na kierownicze stanowiska “swoich” miernot, w myśl starej wschodniej zasady “mierny, bierny ale wierny” oraz “nie matura a chęć szczera czyni z ciebie oficera” miało za zadanie nie rozwój nauki, ale trzymanie “rozgadanego towarzystwa” za przysłowiowy pysk!!!. Jak się więc ten nowonominowany naukowiec nauczył paru zwrotów z dziedziny do której był oddelegowany, to uznał to czego się nauczył nieomal za religię. Czyli raz, a dobrze i do końca życia powtarzać należy to samo. Widzimy tego rodzaju wypowiedzi np. wśród atomistów. Wszyscy powtarzają te same slogany propagandowe, których się nauczyli w stanie wojennym, podczas budowy elektrowni jądrowej w Żarnowcu. Robą to w taki sposób jak gdyby nauka przez te 30 lat stała w miejscu.Winą jest rewolucja masońska-zwana francuską, przeprowadzona przez Anglików w 1791-1796 roku. Zrzuciła ona Pana Boga z ołtarza, a umieściła na nim ułomnego człowieczka. Nowa,!!!! po “Mordach Katyńskich” powstała inteligencja traktuje więc wiedzę jak religię. Jak raz się nauczy taki inteligent czegoś, jak pacierza, to zmienić już w ŻADEN sposób tej wiedzy nie może. Jest więc bardzo oporny na przyjmowanie nowości. “Jak to, ja 30 lat coś tam wkuwałem, a teraz mam od nowa? A to co się w
końcu nauczyłem okazuje się nieprawdą? Czyli ja trułem ludzi zapisując im te leki? No nie, to nie możliwe!!!”

Innymi słowy stworzono typ asekuranta bardzo podatnego na tzw. wytyczne, płynące z różnych stron. Stworzono typowego reprezentanta cywilizacji azjatyckiej: mierny bierny ale wierny. Najczęściej po cichu, bez rozgłosu takie wytyczne opracowują tzw. grupy ekspertów tworzone przez koncerny farmaceutyczne. W Polsce możemy obserwować od ok. 25 lat. Specjalnie w celu trzymania ręki na pulsie, czyli towarzystwo w ryzach, stworzono system grantów. W skrócie system ten polega na rozdawnictwie społecznych pieniędzy przez grupy ludzi zupełnie nie przygotowane intelektualnie i merytorycznie do tematu. W praktyce wygląda to tak, że jacyś urzędnicy ogłaszają konkurs i naukowiec musi składać wniosek. Oczywiście żaden z urzędników nie ma pojęcia o co temu naukowcowi chodzi. Przecież gdyby taki urzędnik miał nawet mierne pojęcie, to sam by wystąpił o grant. Tak robią np. rozmaitego rodzaju radni zakładając jedno, czy kilkuletnie stowarzyszenia. Stowarzyszenie istniej dopóki dany człowiek jest radnym i może załatwić dofinansowanie. Potem szybko umiera śmiercią naturalną. Jeżeli naukowiec nie ma dojścia do komisji to jego wniosek otrzymuje odmowę, a zatwierdzany jest “swój”. Przecież dlatego po każdej zmianie rządów zmienia się szefostwa spółek i administracji. Z drugiej strony granty, zapewniają “swoim” koncerny farmaceutyczne finansując czasopisma medyczne. Koncerny wydają odpowiednio spreparowane podręczniki, koncerny organizują konferencje i sympozja eufeministycznie zwane “naukowymi” w celu opracowania pewnych zasad postępowania. Spreparowane dla zysku, zasady postępowania w określonych jednostkach medycznych są obowiązujące. Wiadomo, że młody lekarz zdający egzaminy musi znać te wytyczne, aby nie narazić się egzaminatorowi- człowiekowi, który te zasady opracował. Jak już sie raz nauczy, taki młody medyk, to po co ma je zmieniać i narażać się. Jeżeli szpital zakontraktował np. 200 naświetleń nowotworów promieniowaniem joniżującym, a ich do grudnia nie wykorzystał to musi do końca roku je wszystkie zastosować. Gdyby bowiem ich nie wykorzystał to w następnym roku Narodowy Fundusz mu je obetnie. A tak na marginesie: jaki“narodowy”? Przecież Polska zawsze była wielonarodowa! Czyli którego narodu jest to fundusz? Zostawiam to domyślności PT Czytelników. ?????????????????

W ten sposób powstają paradygmaty. Jak już wyżej o tym wspomniałem, takie paradygmaty są wprowadzane do środowiska przez różne organizacje i specjalizacje pod pretekstem“nowoczesności”, aktualnych “wytycznych naukowych”. Tak działają np. specjaliści Zdrowia Publicznego, czyli organizacji założonej przez pracowników instytucji państwowych takich jak Instytuty Medycyny Pracy, Stacje sanitarno – epidemiczne czy WOMP-y. W ten prosty sposób opinie instytucji państwowych zostały zmienione w opinie organizacji pozarządowych tzw NGO-sów. Wielokrotnie bylem świadkiem na konferencjach naukowych jak pracownicy-członkowie tych organizacji zaprzeczali oczywistym faktom podawanym przez lekarzy praktyków, np. dotyczących skażenia populacji w Polsce ołowiem. Zresztą na wniosek tych instytucji ok. 1986 roku zakazano wykonywania badań poziomu ołowiu u pracowników i młodzieży. Tylko w Legnicy p. dr Halina Strugała-Stawik nie poddała się i nadal prowadziła szeroko zakrojone badania.

Wiadomo, że pracownicy Zdrowia Publicznego raczej leczeniem się nie zajmują więc przygotowują różne “wytyczne”. Granty są przyznawane zgodnie z tymi wytycznymi. Tak więc koło się zamyka. Powstało jednak dodatkowe źródło dochodu, wyciągania pieniędzy np. z Narodowego Fundszu Zdrowia, czy Urzędów Marszałkowskich bez żadnych ograniczeń i niebezpieczeństw. O prawdzie powyższej tezy najlepiej świadczy brak publikacji przedstawiającej wyniki tych wszystkich akcji Narodowego Funduszu Zdrowia czy Urzędów Marszałkowskich zwanych profilaktycznymi.?????? Wydaje się miliony złotych z kieszeni podatnika, na prowadzenie rzekomych badań profilaktycznych, ale pomimo faktu, że badania są wykonane z pieniędzy publicznych, to nigdzie nie spotkaem się z publikacją ich wyników. Tak więc spokojnie można to traktować, podobnie jak każdy inny skok na kasę. Jest to nic innego jak przerzucenie pieniędzy publicznych do prywatnych kieszeni znajomych króliczka. Problem polega nie na tym, że przepuszczono masę pieniędzy, ale na tym, że reszta środowiska naukowego spokojnie to toleruje na zasadzie “a może w następnym roku mnie dopuszczą”. Poniżej przedstawię kilka takich paradygmatów służących “miernym ale wiernym” do oskubywania społeczeństwa.

Paradygmat szczepień.
Sprawa nie zaczęła się obecnie. Skutki mieszania się bankierów do medycyny możemy obserwować od XIX wieku. Typowym przykładem jest sprawa rywalizacji chemika Ludwig Pasteura z biologiemAntonine Bechampem. Pasteur twierdził, że krew jest jałowa, a choroby powstają na skutek wniknięcia mikroorganizmów do wewnątrz organizmu. Bechamp natomiast twierdził, że choroba jest wynikiem zaburzenia środowiska wewnętrznego przez czynniki chemiczne lub fizyczne, a bakterie tylko nakładają się
na to. Dzisiaj wiemy, że Bechamp miał rację. Około 2-3 kg naszej masy ciała to bakterie. Teoria Bechampa wyjaśnia dlaczego w tych samych warunkach jedni chorują, a drudzy nie. Twierdzenia Pasteura natomiast dawały doraźny zysk w postaci np. uzasadnienia stosowania szczepionek. Jak się szacuje, szczepionki obecnie to rynek ok. 50 miliardów dolarów. Rynek najbezpieczniejszy dla producenta, ponieważ pieniądze ściąga się bezpośrednio od państwa i nie płaci się ŻADNYCH odszkodowań w przypadku powikłań poszczepiennych. Jest to lepszy rynek aniżeli handel narkotykami czy bronią. I w dodatku rynek ten jest prowadzony przez “swoich” profesorów, konsultantów etc. Jest więc to bardzo bezpieczny rynek bowiem biegłymi w przypadku spraw sądowych będą “nasi” ludzie. Wykazałem to przytaczając opracowanie Cohrane Data Base, które po analizie prawie 6000 publikacji stwierdziło, że tylko ok. 10% pośród tych prac jest pracami autentycznymi, a cała reszta była wykonana przez osoby związane z koncernami farmaceutycznymi albo plagiatami. Tylko w jaki sposób biedny lekarz, pracujący na dwóch etatach ma czas i pieniądze zdobyć te prace i się z nimi zapoznać? Mało tego zawsze mogą sie powoływać na slogan medyczny, że to jest właśnie “współczesne, naukowe podejście do zagadnienia”.

W podobny sposób ogłupiono społeczeństwo stosując metodę Pasteura opracowaną do przechowywania wina, do “produkcji mleka”. Pod pretekstem walki z bakteriami zaczęto pasteryzować mleko, pozbawiając je naturalnych właściwości. Obecnie sprzedawane pod nazwą mleko płyny nic wspólnego z mlekiem nie mają. Najpierw proszkuje się świeże mleko, a w razie potrzeby miesza ten proszek w stosunku 1 do 10 z wodą. Ewentualnie dodaje się do takiego roztworu sztuczne witaminy. Wartość biologiczna takiego płynu jest minimalna.

W ten prosty sposób, błędna filozofia Pasteura weszła do podręczników medycznych, a o Bechampie zupełnie zapomniano. Skutek tego jest taki, że pomimo wiedzy, iż 75% przeciwciał znajduje się w przewodzie pokarmowym, sprzedawcy szczepionek usiłują nam wmówić, że podanie szczepionki do krwi zapobiega chorobie. Jest to jeden z podstawowych paradygmatów urzędników Zdrowia Publicznego. I na tej podstawie wyłudza się olbrzymie pieniądze z naszych podatków. Dla tych sprzedawców szczepionek, z tytułami profesorskimi, zupełnie bez znaczenia są fakty, np. “Gruźlica atakuje Polaków, fakty są niepokojące” - Rynekzdrowia. pl 19.12.2012. 19.57. A przecież pokrycie szczepieniami przeciwko gruźlicy jest bardzo wysokie powyżej 95%. Dlaczego jednak chorują głównie bezdomni? Przecież prątki gruźlicy nie znają statusu ekonomicznego chorego? Taki sam wzrost zachorowań na gruźlicę obserwowaliśmy w Polsce w Stanie wojennym, kiedy to hunta wojskowa pozbawiła całe roczniki Polaków białka uznając, że kg kości
na kartki wystarczy. A tak na marginesie ciekawe, że ŻADEN HISTORYK nie zabrał się do opracowania tematu co stało się z mięsem produkowanym w Polsce? O ŻADNEJ zarazie morowej bydła w tym okresie nie było mowy?! No tak, zapomniałem co sam napisałem powyżej o nominacjach profesorskich tego okresu.

W takiej sytuacji konieczności, opierania swoich wniosków nie na badaniach naukowych i logice, ale doraźnych posunięciach administracyjnych, [rodem z cywilizacji bizantyjskiej czy turańskiej], urzędniczyna musi mieć wytyczne. Nie dotyczy to tylko służby zdrowia. Podobnie buduje się wg wytycznych drogi w Polsce. Dlatego są takie kręte, ponieważ inżynier jest płatny od kosztorysu, a kosztorys od ilości zużytych materiałów. Ceny jednostkowe np. tony piasku czy cementu są urzędnikowi znane wic sam może je pomnożyć przez ilość kilometrów danej drogi. Dlatego budowa dróg w Polsce jest droższa aniżeli np. w Niemczech, przy odwrotnej jakości budownictwa.

Podobnie rzeźbiarze wykonywali pomniki Lenina z ręką do góry, ponieważ płatność była co 50 cm. Pomnik Lenina wielkości naturalnej [ok. 170cm] to jedna cena, a ręka powyżej 200 cm to zupełnie inna cena. Pisarz był płatny od ilości stron zadrukowanych. Stąd Jarosław Iwaszkiewicz przez 50 stron opisuje lasek [mógł to robić ponieważ jako prezes sam sobie przydzielał papier]. A swoją drogą to ciekawe dlaczego jego pałacyk w Stawisku był niezajmowany ani przez Niemców ani przez sowietów ani przez UB, a podobno byli w nim przechowywani partyzanci?

Jak do tej pory wszystkie te wytyczne dotyczące medycyny są utrzymywane i większość z nich przejmuje Unia Europejska. Tak nam przynajmniej tłumaczą urzędnicy w Kraju nad Wisłą. Stąd wprowadzanie tych wszystkich programów badań zwanych eufeminsitycznie przesiewowymi. CO PRAWDA NIE WIADOMO KOGO lub co mają przesiać.

Paradygmat -Badania przesiewowe.
Nie wiadomo na jakiej podstawie badania przesiewowe zostały zaliczone do profilaktyki. Badanie przesiewowe niczemu nie zapobiega. Jest to nowomowa nowej wg genseka Władysława Gomułki, agenta NKWD [przeszkolonego już w 1933 roku], “inteligencji pracującej’. Zapobieganie czemuś oznacza usuwanie przyczyny powodującej tą chorobę. Jeżeli wiemy, że nowotwory u ludzi wywołują np. określone związki chemiczne to musimy je usuwać z otoczenia człowieka. Natomiast badania przesiewowe tylko i wyłącznie pozwalają na wcześniejsze wykrycie choroby. Ale czy na pewno?

Ostatnio rynekzdrowia.pl (12.12.2012) 13.06 chwali Poznań za to, że “Rusza program profilaktyki wczesnego wykrywania nowotworów głowy i szyi”. Oczywiście artykuł jest tak samo opracowany jak wszelkie inne reklamówki przemysłu farmaceutycznego. Na początku autor stwierdza: “szacuje się, że na świecie zapada na wymienione nowotwory 1.4 miliona ludzi”. Na pewno przez przypadek zapomniano podać w jakich krajach. Nie posądzam w żadnym przypadku autorów tego artykułu o celowe straszenie ludzi, przez podanie znaczącej liczby zachorowań z chęci zysku. A przecież nowotwory są grupą chorób najlepiej opracowanych. Dlaczego używa się pojęcia “oszacowano”zamiast podania danych
statystycznych? Przypomnę tzw. szacunki, czyli liczby podawane z sufitu dotyczące świńskiej grypy, czyli pospolitego, znanego lekarzom od 1976 roku wirusa A1H1. Nasi eksperci szacowali liczbę zgonów na dziesiątki tysięcy, a nawet na setki tysięcy na całym świecie np. prof.mgr Lidia Brydak. Amerykanie twierdzili, że tylko w USA umrze z tego powodu od 60 do 90 000 ludzi. A prawda była brutalna, w 2009 roku w czasie tej rzekomej epidemii zmarło na grypę i grypopodobne schorzenia w USA 256 osób. Tylko u 18 z pośród nich potwierdzono obecność wirusa grypy. Zostawiam to bez komentarza. Tylko w jakim celu społeczeństwo utrzymuje tych ludzi opłacając ich pensje?

W omawianym artykule rynkówzdrowia.pl, nie podaje się żadnych danych odnośnie zachorowań w Polsce na nowotwory szyi i głowy!!! A przecież program rusza w Wielkopolsce, a to jeszcze Polska a nie np. Księstwo Poznańskie. I kolejna dezinformacja, cyt: “co prawda chorują młodzi i wykształceni, ale to głównie z powodu wirusa HPV, ponieważ młodzi i wykształceni uprawiają głownie seks oralny? sic!!”
A na jakiej podstawie autor to wie? Jeżeli uprawiają natomiast seks oralny to raczej trudno zajść w ciążę. Dlaczego więc kolejny artykuł mówi o konieczności profilaktyki antykoncepcyjnej i o sztucznym zapłodnieniu? Wydatki na samą reklamę farmaceutyczną w USA to ponad 60 miliardów dolarów. Prawie 2 razy więcej aniżeli na poszukiwania nowych leków. Dodatkowo firmy farmaceutyczne organizują tzw. proszone obiadki dla lekarzy. Liczba takich imprez wzrosła w latach 1998 – 2004 ze 120 000 do 371 000 rocznie, co oznacza wydatek na statystycznego lekarza ponad 60 000 dolarów !!! Oczywiście trzeba brać pod uwagę, że na “wycieczki” jedzie co najwyżej co dziesiąty koryfeusz. Tak więc statystycznie kwota na jednego “eksperta” zwiększy się do 600 000 dolarów. A jak to jest w Polsce? GW podała, że jeden tylko onkolog w Gdańsku zarobił w ten sposób, w okresie 2 lat 40 milionów złotych. Takie dane dotyczące wydatkowania marketingowego, można uzyskać tylko w USA. W innych krajach są chronione tajemnicą handlową? Tak twierdzą przynajmniej pracownicy instytucji państwowych zobowiązani do kontroli tych koncernów. W sytuacji uprawiania seksu oralnego przez młodzież wypada bardzo szybko ocenić wprowadzony przed laty program wychowania seksualnego w szkołach. Czego te nauczycielki uczą młodzież na lekcjach o seksie, jeżeli młodzi i wykształceni z dużych miast i w dodatku nie palący, nie wiedzą jak się “robi” dzieci? Teraz zamiast naturalnego działania musi być sztuczne zapładnianie kobiet? Czyżby młodzi ludzie nie wiedzieli jak to się robi? To tak jak odpowiedź dziecka na pytanie skąd się biorą pieniądze : “z bankomatu”. Dawniej żadnych lekcji nie było, a dzieci się rodziły. CHYBA, że wcale nie chodzi o wykrywanie raka tylko straszenie HPV i wymuszenie poprzez strach dodatkowych szczepień? Wiadomo, że szczepienia przeciwko HPV to nie tylko fikcja literacka, ale wręcz kryminalna sprawa z powodu wielkiej liczby powikłań. Tylko w pierwszych kilku latach po wprowadzeniu tej szczepionki powikłania stwierdzono w USA u ponad 20 000 dzieci. Następne zagadnienie związane z tym paradygmatem. Profilaktyka raka głowy i szyi jest stosunkowo łatwa. Wystarczy zwrócić uwagę lekarzom pierwszego kontaktu to na zagadnienie i konieczność zwracania uwagi podczas zwykłego badania palpacyjnego.

Paradygmat antykoncepcji.

Międzynarodowa Agencja d/s Badań nad Rakiem – IARC, Światowej Organizacji Zdrowia uznała antykoncepcyjną pigułkę dwuskładnikową za wysoce rakotwórczą. Zwiększa ona występowanie nowotworów złośliwych np. raka piersi wg Mayo Clinik od 30% do nawet 72% przy zażywaniu przez okres 4 lat przed urodzeniem pierwszego dziecka oraz raka szyjki macicy i uszkodzeń wątroby. Winien temu jest etylen estradiolu 1000 razy silniejszy od naturalnego występującego u kobiet.

Wg Royal College of General Practitioners antykoncepcja pięciokrotnie zwiększa ryzyko śmierci z powodu zaburzeń sercowo naczyniowych. British Journal of Obstetrics and Gynecology opublikował pracę wykazującą, że tabletki antykoncepcyjne zwiększają ryzyko niepłodności o 26% a spirale o 29%. Dodatkowo często występują przewlekłe stany zapalne dróg rodnych będące prawdziwą epidemią dolegliwości u kobiet po 50 roku życia. British Journal of Cancer [103.pp755. 23 nov.2010] opublikował wyniki badań 337.800 kobiet stosujących środki antykoncepcyjne. U 1878 z pośród nich stwierdzono raka jelita grubego. W porównaniu z kobietami niestosującymi środków antykoncepcyjnych jest to istotny wzrost. Szczególnie wyraźna jest różnica u kobiet po menopauzie. Pytanie: dlaczego ginekolodzy w Polsce nie informują o tym młodych kobiet przed przepisaniem im tabletek? Dlaczego w poradniach ginekologicznych brak odpowiednich ulotek czy informatorów? Czy ten przemysł paramedyczny nie jest powiązany? To znaczy: najpierw robi się wszystko aby młode kobiety uczynić bezpłodnymi poprzez mówienie im o nieszkodliwości antykoncepcji i stosownie przymusowych szczepień z przeciwciałami HCG, a potem robi się szum i żąda dofinansowań do sztucznego zapładniania? Jest jeszcze jeden wątek tego tematu. Producenci szczepionek wykorzystują ludzkie płody do pasażowania wirusów przygotowywanych do szczepionek. Oczywiście można to robić na zwierzętach, ale za małpy trzeba płacić, a za aborcyjne płody nie. Przecież to robią ci sami ludzie. Z jednej strony nakręcają liczbę bezpłodnych kobiet, z drugiej podstawiają propozycje zabiegów. Może się mylę, ale brak jakichkolwiek prac w biuletynach medycznych pokazujących negatywne skutki antykoncepcji wyraźnie wskazuje na przedstawioną przeze mnie logikę wydarzeń.

Paradygmat czerniaka i słońca.
Od około 20 lat rozmaitej maści eksperci prasowi i ministerialni lub odwrotnie, dermatolodzy i onkolodzy straszą społeczeństwo szkodliwością wystawiania się na działanie promieni elektromagnetycznych emitowanych przez słońce z powodu powstawania nowotworu zwanego czerniakiem. Jak podają w/w eksperci słońce jest główną przyczyną czerniaka, a “wiadomo” czerniak to śmierć. Po rzekomych przemianach społecznych w latach 1990-tych pojawiła się w Polsce grupa“zasłużonych dezinformatorów” straszących, [szczególnie kobiety- matki], dziurą ozonową, a właściwie jej skutkami tj. szkodliwością promieniowania UV , które rzekomo powoduje czerniaka. Od razu pojawili się specjaliści Zdrowia Publicznego sprzedający rozmaitego rodzaj kremy i kremiki rzekomo zapobiegającymi temu złemu promieniowaniu słonecznemu. W kilka lat później wprowadzono mleko w kartonikach będące tak naprawdę zabielanym płynem. Skutki takiej przemyślanej akcji mogliśmy obserwować po następnych kilku latach w postaci m.in osteoporozy i szerokiej nagonki innych specjalistów namawiających nas do wykonywania badań gęstości kości i brania odpowiednich leków. Akcja była bardzo dobrze przemyślana i skorelowana w czasie. Większośc kobiet młodych i wykształconych, z wielkich miast, szczególnie nowobogackich, dała się na to skutecznie nabrać. A to kupując swoim dzieciom okulary ze specjalnymi filtrami, zapominając, że promieniowanie UV nie przechodzi przez zwykłe szkło. A to kupując mniej lub bardziej drogie kremy. Takie są właśnie skutki upadku oświaty.

A jak wygląda prawda. Poniżej przedstawiono wyniki pracy wykazującej, że najwięcej osób choruje na czerniaka w Norwegii i Szwecji. Wiadomo, że właśnie tam słońce najbardziej operuje i ludzie jeżdżą do Skandynawii się opalać. A najmniej osób choruje na czerniaka w Albanii, Bułgarii czy Grecji, ponieważ powszechnie wiadomo, że w Grecji słońce nie świeci, a niebo jest całodobowo zachmurzone.

I pomimo, że dane te są znane [lub powinny być] specjalistom zarówno z dermatologii czy też onkologii to nie słyszałem, aby chociaż jeden profesor medycyny zakwestionował ten paradygmat. Natomiast widziałem wielu użytecznych idiotów [Lenin] ostrzegających w TV potencjalnych wczasowiczów przed opalaniem się i oczywiście uzasadniało szeroko, odpowiednie do wielkości kieszeni słuchaczy zakupy kremów. Całe to środowisko, wszelkiej maści towarzystwa “naukowe”Zdrowia Publicznego ani razu nawet nie próbowały sprostować tej dezinformacji i ordynarnego kłamstwa. Jak to udowodniono przyczyną czerniak jest używanie kosmetyków rożnego rodzaju. Osobami najbardziej narażonymi są ludzie wolnych zawodów, aktorzy, prawnicy itd. czyli ludzie, którym wmówiono pewne tezy i mający odpowiedniej grubości portfele. Bardo rzadko natomiast czerniak atakuje ludzi prostych i ubogich.

Paradygmat mammografii jako metody wykrywania raka.
“The Lancet” w numerze z 30 października 2012 roku zaprezentował pracę analizującą celowość wykonywania tzw. badań przesiewowych czyli wczesnego wykrywania raka piesi za pomocą mammografii. W metaanalizie 11 badań randomizowanych, uwzględniono ryzyko śmierci z powodu raka piersi. Autorzy doszli do zaskakującego wniosku. Na każde 10 000 kobiet wykonujących mammografię u 43 uda się rozpoznać wczesnego raka i zapobiec chorobie, ale aż u 129 rozpozna się raka, którego ta kobieta nie ma. Ta nadrozpoznawalność powoduje tragiczne konsekwencje w postaci np. niepotrzebnej amputacji czy też chemioterapii, której powikłania mogą doprowadzić do zgonu, Czyli stwierdza się aż 30% nadrozpoznawalność raka piersi i włącza niepotrzebne leczenie. Jeszcze prościej można to przedstawić podając, że na każde 2000 badań mammograficznych, można jednej kobiecie przedłużyć życie, ale 10 kobiet przejdzie niepotrzebnie ciężkie i okaleczające leczenie. Lekarze stwierdzili, że 99% pacjentek z tak rozpoznanym rakiem, przejdzie operację najczęściej usuwania piersi. Aż 70% z pośród nich będzie leczonych dodatkowo radioterapią, która sama w sobie jest rakotwórcza. Dodatkowo ok.70% chorych przejdzie hormonoterapię, ze wszelkimi negatywnymi skutkami, a u 25% zostanie zastosowana bardzo toksyczna chemioterapia. Stwierdzono także, że kobiety posiadające szczególną mutację genów BRCA 1/2 po diagnostycznej dawce promieniowania jonizującego przed 30 rokiem życia są o 200% bardziej narażone na zachorowanie na raka w porównaniu z tych, które tego genu nie mają. A czy kiedykolwiek przed mammografią wykonywano badania genetyczne? Nie słyszałem o tym. Reasumując; jak podaje Cochrane Database nadrozpoznawalność przyczynia się do bezwzględnego wzrostu ryzyka o 0.5%, a ewentualne zmniejszenie po mammografii jest równe 5 setnym procenta. Czyli skórka za wyprawkę w żaden sposób się nie opłaca.

W innym artykule pt: Wpływ trzech dekad mammografii na częstość występowania raka piersi; [N.Engl.J.Med 2012,367, 22 listopada 2012] autorzy stwierdzili na podstawie analizy badań mammograficznych przeprowadzonych w latach 1976 – 2005, że badania przesiewowe mają co najwyżej niewielki wpływ na zmniejszenie liczby zgonów z powodu raka piersi. Wniosek z cytowanej pracy: badanie przesiewowe robi więcej złego aniżeli dobrego. Tytuł innej pracy: “Ponad milion kobiet okaleczanych niepotrzebnie z powodu mammografii”. W okresie 10 lat okaleczono ponad 1.300.000 kobiet w USA, z powodu nadrozpoznawalności raka piersi. W 93% przypadków wczesne wykrywanie nie przynosi żadnych korzyści pacjentce. Dr Welch wyjaśnia w swoim artykule New York Times: …„Żaden inny medyczny test nie jest tak agresywnie promowany jak mammografia – marketing sprowadza się do przymusu, a nawet poczucie winy u kobiet, które nie wykonują mammografii”. W innej pracy znajdujemy twierdzenie: c.d.n.

1. Wczesne narażenie życia z promieniowa.P.Rajarama et ell.BMJ2011.10 luty,342,d471
2. http://www.mwdscape.com Brest cancer
3. http://Wprost.pl/ar/145442/rak-piersi
4. http://Bibula.com/?p=11857
5. rynekzdrowia.pl15.10.2012.14.02
6. LifeNews.com.AS 15.04.2011.12:07
7. HLI-Polska(2011/4/14)Antykoncepcja hormonalna a rak jelit.
8. RAND Corporation-Chirurgia Plastyczna i Rekonstrukcyjna
9. Polonia Christiana nr 13.2010 Joanna Najfield.Antykoncepcja: biznes kosztem kobiet 10. J.C.Oncology.2008.26:703 S.Orel.
11. http://articles.mercola.com/sites/articles/archive/2011/11/20/deadly-melanoma-not-due- vitamin-d-deficiency.aspx 
12. Br J Dermatol 2009 września, 161 (3) :630-4. doi: 10.1111/j.1365-2133.2009.09299.x. Epub 2009 9 czerwca. 
13. Morgellons Research Foundations

Jak wskazuje obserwacja tego co się dzieje w “nauce” polskiej, wyraźnie uwidacznia się celowość działania, którego zasady opisano w tej pracy:
1. Likwidacja piśmiennictwa naukowego polskiego. Obecnie na rynku polskim funkcjonują tylko zagraniczni wydawcy. Wydatki na naukę spadły z ok. 2.47% PKB w Stanie Wojennym do 0.27% za rządów Jerzego Buzka vel Docenta alias Karol [Niepoprawni.pl].
2. Młodzi lekarze nie mają możliwości brania udziału w wymianie spostrzeżeń z powodu likwidacji czasopism.
3. Istniejące biuletyny są zapełniane przedrukami bliżej nieznanych, najczęściej zagranicznych autorów, czasami zupełnie luźno związanych z medycyną.
4. Za kilka lat zabraknie lekarzy znających zasady przygotowywania artykułów naukowych.
5. Organizowane “konferencje” naukowe przestały być miejscem wymiany informacji pomiędzy lekarzami-praktykami, a stały się posiedzeniami indoktrynacji Big Farmu.
6. Przykładem są konferencje organizowane przez wydawnictwo Termedia; Pediatria Update 2013. -“to nowoczesne specjalistyczne wykłady!” Zdrowe Kości - “to główne hasło konferencji skierowane do lekarzy
praktyków”
. Trendy w Reumatologii - “uczestnicy poznają….” Kontrowersje w Pulmonologi -“uczestnicy konferencji będą mogli uzyskać odpowiedź….”Czyli lekarzy traktuje się tylko i wyłącznie jako odbiorców określonego porduktu, a nie ludzi mających leczyć. Mają kupić produkt i z zyskiem go sprzedać zarabiając dla pośredników i producentów. I jeszcze za udział w takich konferencjach muszą słono pałcić obecnie powyżej 1000 zł. Najciekawsze jest to, że Izby Lekarskie zatwierdzają to! Przypuszczam, że po kilku latach takiej tresury system będzie funkcjonował doskonale.

Nie znalazłem w polskim piśmiennictwie informacji o tym, że np. rak piersi może się cofać samoistnie. Per- Henrik Zahl z Norweskiego Istytutu Zdrowia z Oslo po przebadaniu 120 000 kobiet u których wykonano badania mammograficzne w latach 1996-2000 odkrył, że u 32 kobiet rak cofnął sie samostnie. Niestety u większości wykonano okaleczające zabiegi. Autorzy stwierdzają, że“nowotworom tym rzadko kiedy pozwala się na naturalne zachowanie”. Niewiele wiadomo o losach kobiet, które nie poddały się, przemysłowi raka.
Czy rakowi piersi można zapobiegać, czyli czy istnieje prawdziwa profilaktyka raka piersi?

Oczywiście, że istnieje, tylko dziwnym zbiegiem okoliczności nie jest ona nagłaśniana w czasopismach uchodzących za medyczne. Okazuje się, że przemysł raka nie nagłaśnia prac naukowych mogących pozbawić go źródła dochodów. Pamiętam doskonale akcje jaką rozpoczęliśmy w roku 1994 przeciwko zdjęciom małoobrazkowym płuc, bezmyślnie wykonywanym co roku u pracowników, jako przymusowe badanie profilaktyczne. Wiadomo było, że idea takich badań powstała po wojnie, w trakcie walki z gruźlicą. Gruźlica była plagą okresu powojennego związana z olbrzymim niedożywieniem milionów ludzi. Wtedy stosowanie przewoźnych, małoobrazkowych aparatów rentgnowskich miało sens. Ale czasy się zmieniły i szkodliwość tego rodzaju profilaktyki była coraz bardziej widoczna już w latach 70-tych, ubiegłego wieku. Wprowadzenie stanu wojennego uniemożliwiało wszelkie oddolne działania. Wydawało się, że po 1990 roku będzie można zlikwidować absurdalny przepis konieczności wykonywania badań małoobrazkowych.
Oczywiście wszelkiego typu Instytuty Medycyny Pracy nie ruszały problemu. Jako kierownik Poradni Medycyny Środowiskowej WOMP w Gdańsku wystąpiłem do Ministerstwa Zdrowia o skreślenie przymusu egzekwowania badan małoobrazkowych płuc co roku. Długo nie otrzymywałem odpowiedzi. A nieoficjalnie wyjaśniono mi, że Foton produkujący te filmy by zbankrutował, ponieważ 30% produkcji to właśnie filmy małoobrazkowe na potrzeby medyczne.

Lepiej było narażać zdrowie ludzi, aniżeli zamknąć i tak bankrutujący zakład. Dawka promieniowania rentgenowskiego jaką otrzymywał pacjent przy zdjęciu małoobrazkowym była 10 krotnie większa aniżeli otrzymywana przy dużym zdjęciu płuc. Dodatkowo dokładność badania była zdecydowanie mniejsza. Nie przeszkadzało to użytecznym idiotom z Ministertwa Zdrowia nadal narażać życie ludzi. Szanowni Czytelnicy muszą się sami domyśleć jakimi drogami utrzymywał się ten przymus robienia zdjęć małoobrazkowych.

Jak wiadomo z licznych prac naukowych, rak piersi jest pierwszym nowotworem w którym udowodniono ochronną rolę witaminy D, podobnie jak w cukrzycy. W okresie ostatnich 25 lat zajmowania się tzw. stopą cukrzycową nie spotkałem ani jednego chorego na cukrzycę (leczonego w specjalistycznych poradniach diabetologicznych) u którego wykonano by, chociaż jedno, badanie 25 OH D. Badanie 25 0HD jest podstawowym badaniem określającym poziom witaminy D w organizmie. Tzw. prawidłowy poziom u dorosłego człowieka to ok. 50-70 ng. Jak to jest możliwe, że żaden specjalista diabetolog o tym nie wie?
Nie spotkałem także ani jednego chorego, który otrzymywałby witaminę K-2, o której wiadomo, że bardzo pomaga w cukrzycy typu 2. Te dwa podstawowe suplementy pozwalają w wybranych przypadkach wyleczyć cukrzycę i przerwać błędny łańcuch insulinoterapii.

No tak, ale przemysł na tym by stracił. Zniknęliby przewlekle chorzy, czyli dobrowolni podatnicy na rzecz przemysłu farmaceutycznego tzw. Big Farmu. Zdziwienie budzi także fakt nierefundowania tych preparatów i badań 25 OH D przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Jak widać woli on utrzymywać stałe źródło dochodu Big Farmu aniżeli leczyć ludzi.

Jak podało Amerykańskie Towarzystwo Walki z Rakiem niedobór witaminy D jest związany z występowaniem raka piersi, jelita grubego, jajników, prostaty oraz nowotworów non Hodgkin. Dodatkowo stwierdzono, że śmiertelność z powodu kolejnych ośmiu nowotworów ma odwrotną korelację z nasłonecznieniem. Tak więc im większe nasłonecznienie [opalanie się za darmo] tym mniejsze prawdopodobieństwo zgonu z powodu: raka pęcherza moczowego, raka przełyku, nerek, płuc, trzustki, odbytnicy, żołądka i trzonu macicy. Roczna liczba niepotrzebnych zgonów w USA, spowodowanych brakiem słońca to ponad 22 000 przypadków. Powyższe dane tłumaczą dlaczego przed 15-18 laty zorganizowano w Polsce dużym kosztem, kampanię na rzecz zaprzestania opalania się.

Znając powyższe fakty zupełnie inaczej należy patrzeć na działania kardiologów. Od ok. 15 lat ta grupa specjalistów wmawia wszystkim pacjentom, że główną przyczyną ich choroby jest cholesterol. W związku z tym nagminnie przepisuje im leki zwane statynami, obniżające poziom tego podstawowego budulca komórek.

W żadnym znanym mi przypadku, także sprawdzanym w laboratoriach np. GUMED-u, nie znalazłem informacji, że jakikolwiek kardiolog w Polsce zlecił wykonanie u chorego badanie 25 OH D, nie mówiąc o konieczności uzupełniania niedoboru witaminy D tranem, czy badanie koenzymu Q. Stosowanie statyn
powoduje obniżenie poziomu tej witaminy w znacznym stopniu. W konsekwencji kardiolodzy produkują następnych chorych, przepraszam dobrowolnych podatników Big Farmu. To było m.in.celem powoływania bardzo wąskich specjalizacji i zerwania kontaktów pomiędzy lekarzami.

Jak wykazały badania przeprowadzone na całym świecie najlepszym środkiem wczesnego rozpoznania nowotworu piersi jest samokontrola prowadzona przez uświadomione i nauczone kobiety, z angielska zwana Breast Self Examination- BSE, czyli samokontrola sutków to jest piersi. Niestety metoda ta jest powszechnie
zapominana czy wręcz nieznana w Polsce. Na lekcjach biologii czy nauki o człowieku nie uczy się dziewcząt tej techniki. A w związku ze świadomym obniżaniem poziomu edukacji w Polsce dziewczynki kończą ją ok. 16 roku życia. A potem jest już tylko dezinformacja telewizyjna i “różowe wstążeczki” plus mammografia.
Takich bzdurnych działań pod płaszczykiem Zdrowia Publicznego jest bardzo dużo. Ostatnio Ministerstwo Zdrowia wydało okólnik, że materiały medyczne- odpady muszą być utylizowane w specjalny sposób. Każdy stomatolog prowadzący gabinet musi mieć podpisaną umowę ze specjalistyczną firmą uprawnioną do usuwania takich odpadów. Problem polega na tym, że jedynie w specjalistycznych, chirurgicznych gabinetach lekarskich ilość zakrwawionych odpadów jest znaczna. Ale wg instrukcji firma musi codziennie odbierać odpady medyczne ponieważ wg twórcy tego idiotyzmu mogą stać się źródlem zakażenia i epidemii. Pomyślmy. Po wyrwaniu zęba może pozostają dwa gaziki zabrudzone krwią, zużyta strzykawka z igłą i ampułka po środku znieczulającym. Z tego tylko ewentualnie igła może stanowić zagrożenie. Gdyby lekarz nie podpisał codziennego odbioru odpadów to musiałby mieć specjalna lodówkę zamykaną na kłódkę.

Co to ma wspólnego z higieną i zabezpieczeniem sanitarnym nie wiem, pomimo 40 lat pracy na chirurgii.
Przykładowo w Gdańsku zbudowano tzw falowce, czyli bloki zamieszkiwane przez ok. 8 000 ludzi. Szacunkowo mieszka w nich ok. 2000 kobiet mających menstruację. Krwawienia menstruacyjne trwają średnio 3-5 dni. Kobieta zużywa ok 3-5 wkładek dziennie. Ok. 10% pośród tych kobiet ma zakażenia pochwy grzybicą lub bakteriami. Innymi słowy wg okólnika powinny podpisać specjalne umowy z firmami zajmującymi się usuwaniem odpadów medycznych, albo przechowywać wkładki w specjalnych lodówkach, albo osobiście odnosić do wyznaczonych punktów odbioru najlepiej bezpośrednio do twórcy tego idiotyzmu. Wszystkie te podpaski zakrwawione są wyrzucane na publiczne śmietniki i leżą tak średnio 7 dni, a koty i psy się nimi zajmują.

Opisana wyżej sytuacja wskazuje bezpośrednio na dwa problemy. Dlaczego Izby Lekarskie zgodziły się na wprowadzenie takiego przepisu? Przecież należy on do tej samej grupy dyrektyw co osławione proste ogórki Unii Europejskiej! Po drugie: czy nie należałoby zbadać, kto otrzymał koncesje na odbiór tych odpadów. Wieść gminna głosi, że byli to znajomi króliczka.

Czy miała to być forma walki z bezrobociem w Polsce? Czy też dodatkowe opodatkowanie ludzi? Wiadomo, że stomatolodzy będą musieli opłaty te przerzucić na i tak biedne społeczeństwo. Tak więc instytucja Zdrowie Publiczne jest typową agendą urzędniczą utrzymywania stada baranów, czyli społeczeństwa w ryzach z możliwością dodatkowego opadatkowania poza wiedzą sejmu. Instytucja ta nie ponosi żadnej odpowiedzialności za podejmowane decyzje. Przejada lub przepija pieniądze społeczne. I najbardziej dziwne uważa, że ludzie niczym się nie różnią i wszyscy są jednakowi. Tak jak to twierdzili komuniści-wszyscy mają takie same żołądki. Proponowałbym jednak przedtem chociażby popytać gastrologów jak to jest naprawdę. W dotychczasowej historii rozwoju medycyny uczono, że każdy chory jest indywidualnością, a nie zbiorowiskiem baranów do “naciągania”.

Zdrowie Publiczne w ogóle nie porusza takich tematów jak:
1. Liczba amerykańskich dzieci zabitych każdego roku jest równa liczbie żołnierzy amerykańskich jacy zginęli we wszystkich wojnach prowadzonych przez USA.
2. Każdego dnia ponad 3000 amerykańskich dzieci zostaje zmordowanych przez aborcję.
3. Aż 86% tych zabiegów wykonywanych jest ze względu na “wygodę” matek.
4. Aż 41% wszystkich ciąż w USA kończy się mordowaniem płodu [ 52% u kolorowych obywateli].
5. Organizacja Planned Parenthood - Margaret Sanger- każdego roku dokonuje ok. 300 000 aborcji.
6. Kierownictwo Parenthood zarabia powyżej 200 000 dolarów rocznie, a kilkoro spośród nich nawet ok. 300 000 dolarów rocznie?
7. Rząd USA dofinansowuje organizację kwotą 487 milonów dolarów rocznie.
8. Zamiast podanych wyżej informacji słyszymy w mediach o np. zastrzeleniu kilku ludzi gdzieś tam. Jak widać przemysł śmierci może sobie doskonale działać na całym świecie. W Polsce co najmniej kilka fundacji współpracuje z Parenthood. I nikt nie protestuje w katolickim Kraju?

Tylko co to jeszcze ma wspólnego z medycyną? Jedna pocieszająca wiadomość dla Pań. Kobiety, które mają czesto migreny rzadziej zapadają na raka piersi. Wniosek: Jak starałem sie to udowodnić, w powyższym 7 częsciowym artykule, stopień zniewolenia społeczeństwa jest bardzo duży. Kilku-Kilkunastu tzw. agentów wpływów, przy pomocy usłużnych idiotów [Lenin-Goldman] może skutecznie prowadzić całe stado baranów.

PS.1. Drzewiej lekarze wymieniali uwagi na tematy medyczne na stronach branżowych wydawnictw. Od ok. 20 lat brak polskich czasopism medycznych uniemożliwia taką wymianę. Jedynym sposobem poinformowania społeczeństwa jest internet.
PS. 2. Dlaczego od ok. 15 lat GUS nie publikuje danych dotyczących zachorowań w rozbiciu na poszczególne powiaty? Przecież GUS utrzymuje się ze społecznych, naszych pieniędzy.? Podział na powiaty jest oficjalnym, administracyjnym podziałem jeszcze istniejącym kraju. Ktoś mu zakazał?
PS. 3. Od maja 2012 roku ginie w Internecie cała masa publikacji – pojawia się tekst : strona error albo pojawiają się napisy “W twoim kraju zabronione”. No ale oczywiście żadnej cenzury nie ma!?
PS. 4. Jest jeszcze jeden problem z zakresu Zdrowia Publicznego. Dlaczego specjaliści z tego zakresu nie informują kolegów lekarzy oraz społeczeństwa o nowej chorobie, jaka pojawiła się ok. 20 lat temu w związku z eksperymentami związanymi z walką z rzekomymi zmianami klimatu. Od 20 lat w piśmiennictwie medycznym USA, a także Rosji istnieje pojęcie choroby MORGELLONS. Choroba ta związana jest z rozsypywaniem tzw. trwałych smug na niebie. W Polsce rozpoczęto rozsypywanie tlenków baru, aluminium i strontu na niebie w 2003 roku. Dlaczego w Ministerstwie Zdrowia, NFZ, GIS i w grupie wszelkiej maści specjalistów od Zdrowia Publicznego panuje cisza?

Jerzy Jaśkowski SFMRM

Na wstępie trzeba powiedzieć, ze Kaczyńscy nie są to żadnymi filosemitami, nie są oni też zwykłymi Żydami. To czystej wody i największej próby nacjonaliści żydowscy, próbujący w sposób wyjątkowy budować na gruzach RP… Judeopolonię. http://www.eioba.pl/a/47ob/judeopolonia-paradissus-judeaorum

Co wiemy o Kaczyńskich?

Rajmund Kaczyński, urodzony w Grajewie z matki Franciszki ze Świątkowskich, zrodzonej w Grenowce koło Odessy, z rodziny do Naczelnego Prezesa Sadu Wojskowego z okresu stalinizmu, pułkownika armii czerwonej Wilhelma Świątkowskiego – tez urodzonego w tej samej Gronowce. Sami bracia Kaczyńscy podają, że przodkowie Rajmunda Kaczyńskiego po mieczu byli wysokimi oficerami arami carskiej.

Co to oznacza? Jedno! Nie mógł on być Polakiem, bo ci byli na ogół albo prawie zawsze – wyznania katolickiego. W imperium Rosyjskim obowiązywał od polowy XIX wieku carski ukaz, który zakazywał piastowania wysokich urzędów przez Polaków wyznania rzymsko- katolickiego oraz Żydów mojżeszowego wyznania. Identyczna sytuacja dotyczyła innych wysokich posad, np. dyrektora stacji kolejowej. Zatem funkcja oraz imiona zarówno Rajmund jak i Wilchelm wskazują na to, że mogli to być Żydzi wyznania ewangelickiego. Nic dziwnego. Zarówno w Polsce zaborowej jak na wschodzie Europy było całe mnóstwo takich haskalizowanych (Haskala) Żydów.

Do Rosji przenosili się w ramach kolonizowania południowych rubieży cesarstwa rosyjskiego tj. tworzenia tzw. „Nowej Rosji”. Pierwotnie Nazwisko Świątkowski, brzmiało Sviatkowski, co można potwierdzić w bazie genealogicznej jewishgen.org. Interesującym źródłem informacji o żydowskich i ewangelickich osadach i ich składzie są żydowskie strony www, pokazujące osadnictwo, budowanych na zasobach archiwów rosyjskich państwowych. Na wschód Europy szli polscy i pruscy (menonici) Żydzi.

Przodkowie po stronie ojca, np. matka ojca Rajmunda, Aleksandra Kaczyńskiego, Zofia z domu GUTOWSKA, tez wykazują żydowskie korzenie.

Zaskakujące jest też to, ze ojciec Rajmunda Kaczyńskiego ożenił się z Żydówka z Odessy, co miało miejsce około 1922 roku, będąc kolejarzem w okolicach Grajewa, granicznej stacji kolejowej. W tym czasie przez ta cześć granicy przybywało z rejonów Odessy mnóstwo żydów uciekających z Rosji wskutek prześladowań przez bolszewików lub rożnych innych pogromów. Na stronach żydowskich poświęconych koloniom żydowskim na południowej Ukrainie, są umieszczone dokumenty, np. wizy ze zdjęciami mówiące o tym ze uzyskiwano je w drodze przestępstw miedzy innymi w konsulatach polskich w krajach bałtyckich. Aby dostać się z rejonu Rygi czy Tallinna w kierunku na Warszawie niestety trzeba było przejechać jedyna linia kolejowa tj. przez Grajewo.

Czy tam właśnie ojciec Rajmunda Kaczyńskiego wyszukał sobie przyszła zona?

Przemyt Żydów z Rosji organizowały organizacje żydowskie z Wielkiej Brytanii oraz USA. Centralą tej przestępczej działalności była Łódź, a miejscami gdzie przechowywano na początku przemyconych żydów był szkoły religijne.

Dalsza poszlaka żydowskiego pochodzenia jest fakt, potwierdzany przez samych Kaczyńskich, mówiący o tym, ze po przeniesieniu się do Baranowicz na Polesiu, Franciszka Kaczyńska zajmowała się prowadzeniem agencji nieruchomości. Ze stron internetowych związanych z tym miastem i rożnych innych dowodów, np: ksiąski telefonicznej, wynika, ze w 100 % pośrednictwa nieruchomościami było zdominowane przez Żydów. Jeden wpis dotyczy Kaczyńskiej – jest w nim przypis – interes żydowski. Jeszcze większe zdziwienie budzi to, że kiedy Żydzi polscy uciekali na wschod Europy, rodzina ojca Kaczyńskich, a konkretnie – jak podają sami Kaczyńscy sam Rajmund, przeprowadził się do Warszawy – czyli pod okupacje niemiecka.

W jednej z publikacji książkowych (Zdrajcy narodu?) dotyczących Volksdeutschy jest mowa o tym, ze na Zachód jechali żydzi. Na peronach kolejowych, podczas postojów pociągów Żydzi z Zachodu dziwili się Żydom ze Wschodu, ze ci uciekają o niemieckiej strefy wpływów, tj. pod okupacje niemiecka. Wtedy nie mógł oni wiedzieć, o jakach Żydów chodzi. Wyjątkowo dziwnym jest to, ze prócz szczątkowych informacji dotyczących Rajmunda nie do odszukania w publikacjach podawanych przez samych Kaczyńskich są informacje dotyczące dziadka i babki. Co się z nimi stało? Póki co nie wiadomo.

W przypadku Rajmunda Kaczyńskiego i jego ojca oficera arami carskiej jest znamiennym to, ze do czasu wejścia w życie Traktatu Ryskiego musiał on mieć rosyjska przynależność państwowa i być obywatele imperium rosyjskiego. Gdyby było inaczej, to nie byłby tak wysoko postawionym oficerem. Kaczyńscy twierdza, ze wśród ich przodków był nawet generał carski. Co to oznaczało dla niego w późniejszym okresie? Otóż, a aby otrzymać stwierdzenie lub uznanie obywatelstwa polskiego w ramach Traktatu Ryskiego, nie można było być wysokim oficerem armii carskiej lub piastować inne wysokie funkcje państwowe.

Z tajnych dokumentów, różnych rozporządzeń i ogólników z lat 30 wynika, ze nie można było nadać obywatelstwa takim osobom. Nadto koniecznym było dokładne badanie życiorysów takich osób, w tym przodków począwszy od 1863 roku, w szczególności zaś, czy przodkowie nie byli beneficjentami skonfiskowanych majątków. Kaczyńscy taki majątek posiadali pod Łomża.

W przypadku Rajmunda Kaczyńskiego istnieje jeszcze jedna wątpliwość. Jest nią okres zaraz po II wojnie światowej i jego rzekoma akowska działalność. Tu nie ma prawie żadnych informacji, prócz tego, ze studiował on na Politechnice Łódzkiej. Jeżeli chodzi od działalność w Powstaniu Warszawskim, to z analizy monografii oddziału AK „Baszta”, nie wynika, aby taka osoba należała do tego oddziału.

Dziwnym jest tez to, ze ten akowiec, już w 1945 roku w październiku, załapał się nas studia na Politechnice Łódzkiej. Inni za działalność w AK byli prześladowani, a pan Rajmund studiował zdobywają w ciągu roku z hakiem tytuł magistra.

Dalsza działalność Rajmunda jest znana – beneficjent okresu stalinizmu

Zona Rajmunda była Jadwiga Kaczyńska z domu Jasiewicz, córka Aleksandra Jasiewicza oraz Stefanii Szydlowskej primo voto, Fyuth,.

Jadwiga, jak sama podaje, urodziła się w Starachowicach w 1926, jako córka inżyniera budującego Zakłady Starachowickie. Kiedyś Pani Jadwiga w jednym piśmie chlapnęła, ze braćmi stryjecznymi byli Adam i Jerzy Szydłowski, urodzeniu w 1924 roku w Sosnowcu. Dalsza kwerenda, wykazała, ze syn jednego z braci stryjecznych, Adam Szydłowski, będący obecnie zastępca USC w Będzinie, jest przewodniczącym Zagłebianskiego Centrum Kultury Żydowskiej. Informacja ta jest dostępna na stronie www tego stowarzyszenia. Adam Szydłowski w jednej z rozmowa potwierdził, ze jego ojciec i stryj wyglądali z rysów tak, ze powinni trafić jako Żydzi z pierwszym transportem do Oświęcimia. Jak wydać bliska rodzina braci Kaczyńskich ma żydowskie pochodzenie. 

 

Sam Adam Szydłowski junior, twierdzi, ze nie wie nic o tym, jakoby był rodzina do prezydenckiej rodziny. Obydwie rodziny dziwnym zbiegiem okoliczności twierdza, ze są z Szydłowskich tego samego herbu. Jako naczelnik USC w Będzinie nigdy tez nie zajrzał do ksiąg i nie wie, w jakiej wierze zostali ochrzczeni ojciec i stryj. Jerzy Szydłowski, stryj Jadwigi Kaczyńskiej zginął w KZ Mauthausen. Za życia był dyrektorem gimnazjum im Prusa w Sosnowcu i założycielem wielu drużyn harcerskich. Zona Jerzego Szydłowskiego pochodziła z Galicji i nazywała się z domu Mokrasinska. Z tego samego rejonu pochodzą przodkowie Szydłowskich i Jasiewiczów. Taka informacja jest do odszukania w publikacjach pianych z udziałem Kaczyńskich.

Z monografii szarych szeregów wydanej w Starachowicach wynika, ze skończył on UJK, przy czym z rejestru danych miasta Sosnowica, wynika, iż ukończył on chemie na Politechnice Lwowskiej. Jerzy Szydłowski przynależał do klubu BBWR

Krótko jeszcze do Aleksandra Jasiewicza. Do 1939 roku mieszkał on przy Al. Jerozolimskich 87. Próba sprawdzenia książki meldunkowej nie przyniosła efektu bowiem akurat dla tego domu się nie zachowała. Obok tak, ale nie dla tego domu.

Aleksander Jasiewicza miał w 1940 roku dotrzeć do Starachowic i zamieszkać wraz z rodzina na czas wojny. W czasie okupacji zamieszkiwał on wraz z rodzina w urzędniczej dzielnicy, tj Orłowie. Sama Kaczyńska twierdzi jednak w wypowiedzi dla Gazety Starachowickiej, ze na koniec wojny zamieszkiwała ona w leśniczówce przy drodze wylotowej na Wierzbicy. Co wiec się stało, ze z Orłowa Jadwiga przeprowadziła się pod miasto, do leśniczówki?

http://zdekonspirowani.blogspot.com/2013/04/podwojne-alibi-komorowski-i-kaczynski.html

Jest jedno pewne wytłumaczenie. Otóż, AJ był inżynierem budownictwa pracującym w zakładach Starachowickich również w czasie okupacji. Zapewne tam dorabiał! W jednej z żydowskich publikacji wydanych w Starachowicach wynika, ze 20 sierpnia 1943 roku hitlerowcy otoczyli ścisłym kordonem zakłady i zabrali około 1000 osób. Wszystkie osoby wywieziono do Bliżyna filii Majdanka i dalej do Oświęcimia.

Czy był wśród nich ojciec Jadwigi? Jeżeli zatem założyć, iż AJ był wśród internowanych, to zasadnym jest próba tłumaczenia, ze leśniczówka mogła służyć jako miejsce ukrywania się matki i córek.

Dziwny los AJ wydaje się tez potwierdzać fakt, ze nie pojawia się on w żadnych publikacjach powojennych dotyczących losów rodziny Jasiewiczów czy tez seniorów Kaczyńskich. Jest Jadwiga, jest Rajmund, jest Stefania Szydłowska (na zdjęciu z lat 50) ale nie widać nikogo innego. Dlaczego? Czy zginęli w ramach Holokaustu? Czy z tego powodu jest patologiczna niechęć do Niemców?

Dalsza kwerenda dziejów przodków zarówno Jasiewczow jak i Szydłowskich, doprowadziła do Bukowiny i województwa Braclawskiego. Tam właśnie na stronie internetowej http://www.odessa3.org, lub na stroniehttp://www.jewishgen.org, można było odszukać przodków tych rodzin. Są to okolice Niemirowa koło Winnicy, Radautza w Rumunii oraz Czerniewic na granicy ukraińsko – bukowińskiej. Można była nawet odszukać informacje dot. ślubu Jas(i)ewicza z Szydłowską. Z tych samach dokumentów widać, ze protoplasta rodu Szydłowskich był Leon SZYDŁOWSKI…

Taka osoba jest podawana przez samych Kaczyńskich. Rejony tez był wyjątkowo żydowskie. Z innych żydowskich stron internetowych, a mianowicie z bukowińskich ewangelików, wynika wprost, ze byli to Żydzi. Strony tych ziomkostw prowadzone na amerykańskich serwerach internetowych w sposób ewidentny pokazują, ze mamy do czynienia z jednej strony z kolonizatorami niemieckimi tamtych stron, a z drugiej ci ludzie wyraźnie potwierdzają, ze są Żydami, oraz ze im tęskno za heimatem. Co ciekawe, nikt z tych Żydów nie używa typowego dla Żydów imienia, np. Riwka, Lejser itd. Same niemeckobrzmiace. Ostatnio media niemieckie donoszą, że do RFN przybyla znaczna ilość ukraińskich Niemców wyznania mojżeszowego. jeżeli byli by to jedynie potomkowie dawnych menonitów, to dlaczego dziś deklarują sie jako wyznawczy judaizmu?

Nie bez znaczenia jest tez to, ze Kaczyński podaje w dla WPROST, ze Neyli Jasiewicz, stryjenka, w okresie miedzy wojennym był lekarzem na dworze króla Rumunii. Czyż to nie potwierdza skąd byli Jasiewiczowie vel Jasiewiczowie? Inna sprawa – Kaczyński twierdzi, ze Jasiewiczowie byli dobrymi znajomymi Józefa Becka, ministra Spraw Zagranicznych. W tym miejscu trzeba zaakcentować, ze Józef Beck był Żydem rumuńskiej prowinencji (zresztą zmarł w Rumuni, rzekomo – jak podają sami Kaczyńscy- na rekach Neyli Jasiewicz) kalwińskiego wyznania.

Wszystko zatem wskazuje na to, ze rodziny Szydłowskich i Jasiewiczów byli konwertowanymi luteranami pochodzącymi z Ukrainy i Bukowiny. Pewna odpowiedz dała by analiza wykazu członków zboru ewangelickiego lub ewangielicko-reformowanego z Warszawy za lata do 1939.

Takie dokumenty są w całości znajdują się one w AGAD – Warszawa, jednak archiwum pokazuje spis członków filialu Paproć Duża (miejsce ślubu Piłsudskiego) ale nie chce nic pokazać tego samego z terenu Warszawy. Dlaczego?

Indagowany ostatnio o potwierdzenie pochodzenia Lech Kaczyński odpisał, iż nie musi on tego podawać. Jednak w ostatnich dniach będąc na Kazimierzu w Krakowie – Lech Kaczyński przyznał wobec obecnych… ze historia narodu żydowskiego jest jego historia…

Teraz pozostaje jedynie udać się do pewnych archiwów zagranicznych i zakupić metryki. Do dokładniejszego zbadania pozostaje tez inny aspekt życia Rajmunda Kaczyńskiego, a mianowicie za okres II wojny światowej. Nie da się wykluczyć ze niedługo światło dzienne ujrzą nowe okoliczności.

Trzeba tez zadać pytanie – w jakich okolicznościach ewakuował się on z Warszawy w Kierunku na Pruszków i Skierniewice. Z dokumentów poniemieckiego zespołu archiwalnego EinwanderungsZentrale Litzmanstadt wynika, ze w tym samym czasie i w tym samym kierunku ewakuowało się około 10 tyś. Volksdeutschy. Póki co nie da się nic wyjaśnić, AP w Warszawie odmówiła bowiem wglądu do Volkslisty, przy czym wgląd do takich dokumentów wyraziła naczelna dyrekcja w odniesieniu do łódzkiej volkslisty. Na Volksliście są jednak np Sasinowie…

Prócz tego, ze Kaczyńscy są Żydami ważniejszym jest zbadanie wszystkich aspektów ich zachowania tak są jak ich przodków – to wydaje się bardziej ciekawe. Kaczyńscy maja bowiem tendencji do konfabulacji jeżeli chodzi o życiorysy.

Najważniejszym powodem prowadzenia tych badań jest fakt wyjątkowej przychylności władz stalinowskiej Polski do rodziny Kaczyńskich. Jeżeli ma się jednak w rodzinie takich stalinowców jak płk. Wilhelm Świątkowski, to trudno było być prześladowanym. Osobne pytanie, to kwestia ministra sprawiedliwości z lat czterdziestych, Henryka Świątkowskiego. Kaczyńscy wspominają, iz maja PPSowskie konotacje. Ten ostatni był ppsowcem.

W związku z powyższym został złożony do Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego wniosek o zbadanie w trybie ówcześnie obowiązujących ustaw, czy polskie obywatelstwo nie zostało wyłudzone, a przede wszystkim – w jakim trybie nadano przodkom braciom K. polskie obywatelstwo?

Zbigniew NOWAK

Poniżej zainteresowania badawcze jednego z najważniejszych historyków Żydowskiego Instytutu Historycznego:

dr Paweł Fijałkowski

zajmuje się dziejami Żydów w dawnej Polsce (X-XVIII w.), historią polskiegoprotestantyzmu, pradziejami Mazowsza oraz obyczajowością starożytnych Greków i Rzymian.

 

Najważniejsze publikacje:

Mennonici na Mazowszu (od połowy XVIII w. do 1945 r.), „Rocznik Mazowiecki”, t. 13, 2001,

Parafia św. Mikołaja na Kamiennej Grobli w Królewcu jako centrum polskiego luteranizmu w Prusach, „Studia Historica Slavo-Germanica”, t. 22, 1997-1999,

Rozwój społeczności ewangelickiej i powstanie sieci parafialnej w środkowej Polsce w II połowie XVIII i początkach XIX w., w: Przeszłość dla przyszłości. Z dziejów luteranizmu w Łodzi i regionie łódzkim, pod red. B. Milerskiego i K. Woźniaka, Łódź 1998,

Jarosław Kaczyński zarobił na książce „Polska naszych marzeń” 160 tys. złotych.

W tym samym roku PiS przelało na konto jego wydawcy 186 tysięcy – ustalił „Newsweek”. Książka trafiła do księgarń podczas kampanii parlamentarnej w 2011 roku. Miała nie tylko dobrze się sprzedać, ale też dać Prawu i Sprawiedliwości wyborcze zwycięstwo – reklamujące ją billboardy z twarzą prezesa, w ciągu paru dni zalały cały kraj. PiS ostatecznie przegrało, ale zarobek na książce okazał się przyzwoity: Kaczyński w swoim najnowszym oświadczeniu majątkowym podał, że dzięki „Polsce naszych marzeń” wzbogacił się o ok. 160 tys. złotych.

 kalkstein4

W całej sprawie jest jednak coś dziwnego. „Newsweek” odkrył, że w styczniu 2012 roku PiS przelało ze swojego konta wydawcy „Polski naszych marzeń” 186 tys. złotych, czyli sumę zadziwiająco zbliżoną do tej, którą dostał prezes. Książkę wydała Drukarnia Akapit, mało znana firma z Lublina, która, jak sama nazwa wskazuje, na co dzień zajmuje się głównie poligrafią a nie książkami.

 

Akapit to spółka nieprzypadkowa – jej właściciel jest znajomym senatora PiS Grzegorza Czeleja, który prowadzi w Lublinie prężne wydawnictwo. Część pozycji Czeleja jest nawet drukowana w Akapicie. Czelej to z kolei dobry kolega Adama Hofmana, rzecznika PiS i jednego z najbliższych współpracowników Kaczyńskiego. W PiS mówią, że panowie grywają razem w tenisa, ale Czelej to precyzuje.

 

- Adam jest bardziej moim kumplem niż tenisowym partnerem – mówi. Znajomość chyba rzeczywiście jest zażyła, bo Hofman, choć w 2011 r. startował do Sejmu z Piły, to druk ulotek zlecił aż w Lublinie, w jednej z firm założonych przez Czeleja. To, za co PiS płacił Akapitowi, jest zagadką. Dzwonimy do prezesa Akapitu Grzegorza Kielocha. Jeg numer dostaliśmy od Czeleja.

- Za co PiS przelało drukarni 186 tys. złotych? – pytamy.
- Wie pan, że nie pamiętam. Złapał mnie pan w trasie. Jadę samochodzikiem, piękna pogoda… No,
nie pamiętam.
- Może po prostu partia wykupiła część nakładu książki swojego prezesa?
- Nie, tak nie było.
- To może zapłacono panu za druk jakichś innych materiałów?
- Drukujemy czasem coś dla PiS, ale nie pamiętam, czy ten przelew był za to.
- A pamięta pan chociaż, ile tej książki się sprzedało? Słyszeliśmy, że 35 tysięcy egzemplarzy.

- To akurat śledzę na bieżąco. Mniej więcej 35
tysięcy. No, może trochę mniej, bo mieliśmy zwroty. Sprawę przelewu próbowaliśmy też zweryfikować w samym PiS. Bezskutecznie. Stanisław Kostrzewski, który musiał ciężko przeżyć naszą zeszłoroczną publikację opisującą spółki i fundacje działające na zapleczu partii, nie odpowiedział na nasze pytania. Kiedy do nie zadzwoniliśmy, bardzo się zdenerwował: – Panie K, nie mam z panem przyjemnych wspomnień, poza tym jestem bardzo zajęty. Proszę przysłać pytania na piśmie. Wysłaliśmy, ale niestety bez odzewu

Nikt o nim za bardzo wcześniej nie słyszał, a jego wykształcenie odpowiada polskiemu magistrowi ekonomii, mimo że niektórzy w Platformie tytułują go profesorem. – Minister Rostowski posiada stopień naukowy magistra ekonomii. Nie posiada tytułu naukowego ani stopnia naukowego doktora - przyznaje rzeczniczka Ministerstwa Finansów Magdalena Kobos. Minister-Rostowski-nie-jest- profesorem.

 

Jan Antony Vincent-Rostowski (Jacek Rostowski) (ur. 30 kwietnia 1951 w Londynie) wnuk Jakuba Rothfelda-Rostowskiego (syna Mojżesza Rotfelda i Lei z domu Broder) w momencie otrzymania teki ministra finansów nie miał obywatelstwa polskiego i był obywatelem brytyjskim! Wyszło to przypadkiem, gdy się okazało, że nie posiada on ani numeru PESEL, ani NIP-u. Nasuwa się pytanie - jeżeli Polskim Ministrem może być osoba posiadająca inne obywatelstwo (tak jak obecnie w przypadku Rostowskiego), to czyje interesy on reprezentuje? Posiada mnóstwo mieszkań na wynajem, ale próżno szukać tam jakiegoś polskiego adresu, jakby szykował się z góry do desantu, Taki pojawiam się i znikam. Rostowski ponadto będąc po „uszy zadłużonym” w niepolskich instytucjach finansowych znajduje się stale w „konflikcie interesów”!

 

Wyśmiewany jest jako ekonomista, który tymże ekonomistą został jedynie dzięki G. Sorosowi, który raczył go zatrudnić na Węgrzech w szkole założonej przez swoją fundację (Brytyjczycy wykpiwają fundację Sorosa). Trzeba przyznać, że odkąd został ministrem Finansów w Polsce nie mamy problemów z pozyskaniem kolejnych kredytów z MFW. Orban ujawnia, na jakich warunkach MFW udziela europie pożyczek, na jakich warunkach te pożyczki są udzielane i widzimy, że w Polsce te warunki są skrupulatnie wypełniane, to możemy się domyślać, że ministra Rostowskiego dostaliśmy niejako w pakiecie od międzynarodowej finansjery. To nie polski rząd zdecydował, że Polacy mają pracować dłużej, a najlepiej do śmierci (biorąc pod uwagę, że
najkrócej żyjemy w Europie), o tym zdecydowali bogaci bankierzy, aby mogli być jeszcze bogatsi.

 

Za czasów ministra V. Rostowskiego: dwukrotnie wyprowadzono z Polski nawet setki miliardów złotych poprzez spekulacyjną grę na polskim złotym prowadzoną m.in. przez Goldman Sachs oraz dodatkowo „wyssano” polskie finanse za pomocą tzw. asymetrycznych opcji walutowych a dług publiczny Polski wzrósł do 800 mld zł (różne szacunki mówią
nawet 3 bilionów?), deficyt do 100 mld zł a zadłużenie zagraniczne do 250 mld USD – obecny stan finansów Polski jest stanem „przedzawałowym”, „przed- upadłościowym”, a minister finansów zyskuje miano „mistrza kreatywnej księgowości” i finalizuje się być może ostateczną destabilizację i grabież prywatyzacyjną Polski.

 

Rostowski mieszkał i żył w Anglii – to wie, że Anglia ma najniższe podatki w Europie (poza Belgią i Szwajcarią), że do 8000 funtów rocznie – nic nie płacisz podatku, że angielski ZUS dla małych przedsiębiorców to 10 funtów miesięcznie - jakieś 50 zł (a nie 1000 zł jak w Polsce to prawie 200 funtów miesięcznie) ze można w Anglii otwierać firmę na próbę nie płacąc wcale podatku na 3 miesiące – PYTANIE, DLACZEGO WIĘC
ROSTOWSKI WPROWADZIŁ W POLSCE NAJWYŻSZE PODATKI W EUROPIE? O CZYM TO ŚWIADCZY!!!!!!!! A kim jest w polityce Donald Tusk? Komu zawdzięcza karierę polityczną? Prof. Zbigniewowi Brzezińskiemu z USA.

 Rozstowski

Dowody: 1.Patrz str. 63 – 64, książki pod tytułem – DUMA I SOLIDARNOŚĆ. Autor Donald Tusk. Gdańsk 2005 rok ISBN 83-7453-640-3. 2. Patrz str. 74 – 75, książki pod tytułem – DONALD TUSK Pierwsza niezależna biografia. Autor Sławomir Grabis Wyd. Signum Temporis. Łódź 2011. ISBN 978-83-932958-0-7.

……………

Wyciągnął go Tusk niczym sztukmistrz królika z cylindra za uszy, choć miał do wyboru wielu uznanych także za granicą krajowych ekonomistów.

Nikt o nim za bardzo wcześniej nie słyszał, a jego wykształcenie odpowiada polskiemu magistrowi ekonomii, mimo że niektórzy w Platformie tytułują go profesorem.

- Minister Rostowski posiada stopień naukowy magistra ekonomii. Nie posiada tytułu naukowego ani stopnia naukowego doktora – przyznaje rzeczniczka Ministerstwa Finansów Magdalena Kobos.

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Minister-Rostowski-nie-jest-profesorem-bedzie-awantura,wid,11274422,wiadomosc.html?ticaid=1f20b&_ticrsn=5Jan Antony Vincent-Rostowski (Jacek Rostowski) (ur. 30 kwietnia 1951 w Londynie) wnuk Jakuba Rothfelda-Rostowskiego (syna Mojżesza Rotfelda i Lei z domu Broder) w momencie otrzymania teki ministra finasów nie miał obywatelstwa polskiego i był obywatelem brytyjskim! Wyszło to przypadkiem, gdy się okazało, że nie posiada on ani numeru pesel, ani NIPu.

Nasuwa się pytanie – jeżeli Polskim Ministrem może być osoba posiadająca inne obywatelstwo (tak jak obecnie w przypadku Rostowskiego), to czyje interesy on reprezentuje? Posiada mnóstwo mieszkań na wynajem, ale próżno szukać tam jakiegoś polskiego adresu, jakby szykował się z góry do desantu, Taki pojawiam się i znikam.

Rostowski ponadto będąc po “uszy zadłużonym” w niepolskich instytucjach finansowych znajduje się stale w “konflikcie interesów” ! Wyśmiewany jest jako ekonomista, który tymże ekonomistą został jedynie dzięki G. Sorosowi, który raczył go zatrudnić na Węgrzech w szkole założonej przez swoją fundację (Brytyjczycy wykpiwają fundację Sorosa).

Trzeba przyznać, że odkąd został ministrem Finansów w Polsce nie mamy problemów z pozyskaniem kolejnych kredytów z NFW. Jeśli jednak przeczytamy na jakich warunkach te pożyczki są udzielane i widzimy, że w Polsce te warunki są skrupulatnie wypełniane, to możemy sie domyślać, że ministra Rostowskiego dostaliśmy niejako w pakiecie od międzynarodowej finansjery.

To nie polski rząd zdecydował, że Polacy mają pracować dłużej, a najlepiej do śmierci (biorąc pod uwagę, że najkrócej żyjemy w Europie), o tym zdecydowali bogaci bankierzy, aby mogli być jeszcze bogatsi.

Za czasów ministra V. Rostowskiego:

– dwukrotnie wyprowadzono z Polski nawet setki miliardów złotych poprzez spekulacyjna grę na polskim złotym prowadzona m.in. przez Goldman Sachs oraz dodatkowo “wyssano” polskie finanse za pomocą tzw. asymetrycznych opcji walutowych

– dług publiczny Polski wzrósł do 800 mld zł (różne szacunki mówią nawet 3 bilionów?), deficyt do 100 mld zł a zadłużenie zagraniczne do 250 mld USD – obecny stan finansów Polski jest stanem “przedzawałowym”, “przed upadłościowym”, a minister finansów zyskuje miano “mistrza kreatywnej księgowości”

– finalizuje się być może ostateczną destabilizację i grabież prywatyzacyjną Polski.

Nie wiemy także, jak wygląda sprawa obietnicy złożonej przez Donalda Tuska zwrotu środowiskom żydowskim 60 miliardów złotych, można tylko wyciągać wnioski z tego, że nasze zadłużenie rośnie dramatycznie, a Żydzi przestali ostatnio upominać się o pieniądze (może tylko z litości w związku z naszą podłą sytuacją gospodarczą).

Niedawno ( w sierpniu tego roku) odbyło się spotkanie tajemniczej i wpływowej Grupy Bilderberg. Na liście uczestników tegorocznego spotkania jest polski minister finansów Jan Antony Vincent-Rostowski. Grupa Bilderberg jest uważana przez niektórych za ponadnarodową organizację próbującą tworzyć rząd światowy.

Jest to nieformalne międzynarodowe stowarzyszenie wpływowych ludzi wywodzących się ze świata wielkiego biznesu, globalnych korporacji i polityki. Jej spotkania odbywają się raz do roku, począwszy od 1954 r. Podczas nich omawiane są najważniejsze sprawy dotyczące bezpieczeństwa, polityki i gospodarki.

Uczestnicy spotkań są zobowiązani do całkowitej dyskrecji.

Nazwiska związane z Bilderberg to m.in. prezes Banku Światowego James Wolfensohn, żona byłego prezydenta Stanów Zjednoczonych Hillary Rodham Clinton, były premier Wielkiej Brytanii Tony Blair, żona Billa Gatesa – Melinda Gates.

Jedynym znanym Polakiem, który dotychczas brał udział w spotkaniach jest jeden z założycieli Platformy Obywatelskiej, współpracownik komunistycznego wywiadu Andrzej Olechowski.

Chociaż obradującym towarzyszą dziennikarze to jest to starannie wyselekcjonowana grupa zobowiązana do dyskrecji. Tym samym media nie relacjonują ani przebiegu, ani treści rozmów.

Niejawność spotkań i ogromne wpływy posiadane przez zaproszone osoby spowodowały, że niektórzy komentatorzy przypisują członkom Grupy Bilderberga tworzenie nieformalnego rządu światowego, a w konsekwencji zamiar wprowadzania rozwiązań ekonomiczno- politycznych sprzecznych z wolą społeczeństwa.

 

Pieniądze dla Kółek Rolniczych szły przez prywatne rachunki wpływowego działacza PSL. Serafin: To atak na mnie.

Ministerstwo Rolnictwa w 2012 roku przekazało Krajowemu Związkowi Rolników, Kółek i Organizacji Rolniczych ponad 755 tys. złotych na działalność w europejskiej organizacji COPA COGENA. Część pieniędzy wylądowała na prywatnych kontach prezesa związku Władysława Serafina – twierdzą szefowie instytucji, która dzieli dotacje. I oskarżają ministra rolnictwa, że choć wie o sprawie, wstrzymuje się z jej przekazaniem do prokuratury. 

 

Sam Serafin odpiera zarzuty, choć potwierdza, że czasowo korzystał z pieniędzy z dotacji, bo „musiał płacić zobowiązania”. Dotarliśmy do wyników ministerialnej kontroli, podczas której wzięto pod lupę wykorzystanie przez Związek Kółek dotacji na działalność europejską. Ustalono m.in., że z konta, na które ministerstwo przelało pieniądze, na prywatne konto Serafina wypłynęło 176 tys. zł. Serafin twierdzi, że był to zwrot pożyczki, jakiej udzielił kółkom pięć lat temu.

 

Kolejne 300 tys. zł z ministerialnej dotacji trafiło do spółki Centrum Informatyczne Kółek Rolniczych (portalu zakupowego dla rolników), która kilka miesięcy później złożyła wniosek o upadłość. Właścicielem spółki jest Fundacja Rozwoju Wsi i Rolnictwa im. Norberta Aleksiewicza. W radzie nadzorczej spółki zasiada Serafin. W ubiegłym roku otrzymał za to ok. 90 tys. zł.

W sumie kontrolerzy zakwestionowali 25 przelewów, a za niezgodny z umową dotacyjną uznali wydatek ponad 607 tys. zł.

 

Kwoty, co do których są wątpliwości, mogą być znacznie wyższe i dotyczyć też innych dotacji – wskazuje Wiktor Szmulewicz, prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych. To właśnie Rada w imieniu sześciu niezależnych organizacji rolniczych podpisuje z ministrem umowy, do niej także są składane sprawozdania.

 

Krajowa Rada ma złożyć dziś doniesienie do prokuratury. – Niech prześwietli sposób korzystania z dotacji w Związku Rolników. Zarząd związku ma podejrzenia, że od 2008 r. na prywatne konto Serafina przelano 3 mln zł – mówi Szmulewicz.

Serafin odpiera zarzuty. – To Izba jest mi winna 1,2 mln zł należnych mi dotacji, z odsetkami 2 mln zł, miesiąc temu zażądałem tych pieniędzy – mówi. Twierdzi, że interweniował w tej sprawie u kolejnych ministrów rolnictwa. Wszystko nazywa kolejną próbą zniszczenia go.

 

Serafin od lat jest szarą eminencją w PSL, choć posłowanie zakończył kilkanaście lat temu. W ubiegłym roku zasłynął nagraniem byłego prezesa Agencji Rynku Rolnego Władysława Łukasika, z którym rozmawiał o nepotyzmie w spółkach, w których rządzą ludzie PSL. Po ujawnieniu ich przez „Puls Biznesu” musiał odejść minister rolnictwa Marek Sawicki.

 

Serafin przywłaszczył sobie pieniądze z dotacji dla kółek rolniczych?

 serafin PSL

O tym, że partia Donalda Tuska jest proniemiecka opinia publiczna mówi głośnio. O tym, że partia Kaczyńskich jest proamerykańska także zostało przyjęte do wiadomości przez społeczeństwo. Ostatnio jednak Gazeta Polska w swoich wydaniach przedstawia dziwne wypowiedzi i artykuły dotyczące szczepień. Wiadomo, że główne firmy szczepionkarskie takie jak GSK czy Merck  są amerykańskie.

I tak : czołowy przedstawiciel PIS dr B.Piechota  – [GBP]  jako przewodniczący Sejmowej Komisji Zdrowia przeforsował w ubiegłym roku “nowelizację” ustawy o chorobach zakaźnych. Nowelizacja ta praktycznie zlikwidowała system kontroli powikłań poszczepiennych. Ustawa pozwala bowiem na:
1. Przymusowe szczepienie całego społeczeństwa na wniosek jednego urzędnika.
2. Ukrywanie danych statystycznych o zachorowaniach.
3. Likwiduje system zbierania danych o powikłaniach.
A więc hulaj dusza, diabla nie ma, ale są pieniądze.

Do dnia dzisiejszego, pomimo ustawy z 1964 roku o obowiązku zbierania danych o powikłaniach poszczepiennych, Państwowy Zakład Higieny nie wywiązuje się z tego obowiązku. Nawet istnienie internetu i łatwości przesyłania zgłoszeń przez lekarzy, nie spowodowało zmiany filozofii działania PZH. Nadal brak jest systemu i obowiązku przesyłania takich zgłoszeń. Żadna z instytucji kontrolnych nie zauważa faktu, że ustawa sejmowa jest nierealizowana.

Gazeta Polska w swoim wydaniu “Codzienna” pod wielce alarmującym tytułem “Grypa zabija w Polsce” [nr 406] straszy ludzi tym w sumie mało istotnym problemem jakim są sezonowe zachorowania wirusowe. Gazeta Polska cytuje właśnie kolejnego przedstawiciela PIS p.posła Czesława Hoca – [Cz.H.],  także członka sejmowej komisji zdrowia, który rozgłasza jawne banialuki na temat grypy. I tak, p.Poseł “ODKRYWA” REWELACJE, jakoby w 2009 roku cyt: “wmawiano Polakom, że szczepionka nie chroni ich przed infekcją. Poseł [Cz.H.] przypomina, że wyniku zaniechań i błędów b. minister zdrowia  Ewy Kopacz nie zakupiono szczepionek przeciw świńskiej grypie”.

Co się naprawdę wydarzyło w 2009 roku z tzw „świńską grypą” i szczepieniami:

Jest to jawne pomieszanie z poplątaniem faktów, znanych specjalistom. Co prawda do p.Ewy Kopacz to mam taki stosunek, jak do każdego “politykiera”. Zapobieżenie wydania kilkunastu milionów na zakup nikomu niepotrzebnych, a szkodliwych szczepionek, wg. wieści gminnych, jest zasługą p.dr Przemsława Gduli, szefa Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, który nie chciał podpisać się pod zafałszowanymi danymi. Został za to zresztą zdymisjonowany w grudniu 2009 r. Odeszło z nim także 9 specjalistów. A p.Ewa Kopacz za swoje wykopki 1 metr w głąb, awansowała na marszałka sejmu, czyli 2-gą najważniejszą osobę w państwie. Tak więc  wypowiedź p. [Cz.H.] jest wyraźnie pod publiczkę. Natomiast część dotycząca tematu: wirusów grypy, świadczy najdobitniej o nieznajomości tematu przez autora tej wypowiedzi. W związku z powyższym jestem zmuszony przypomnieć p. posłowi Czesławowi Hoc podstawy historii grypy z zakresu IV roku studiów medycznych.

Trochę historii.
Wirus grypy po raz pierwszy został zidentyfikowany dopiero w latach 30- tych ubiegłego wieku, ale przed 1940 rokiem już wyprodukowano szczepionkę, którą podawano żołnierzom w czasie II Wojny Światowej, co zresztą zakończyło się katastrofą prawie 60 000 ofiar. Pomimo, że ponad 140 milionów Amerykanów szczepi się obecnie przeciwko grypie nadal nie ma żadnych dowodów na jej skuteczność. Rząd USA  przelewa rocznie ponad 3 miliardy publicznych pieniędzy na zakup szczepionki do prywatnych  firm farmaceutycznych.

Pan Poseł  [Cz.H.] i jak widać inni członkowie tego zespołu nie wiedzą, że wirus A.H1N1 po raz pierwszy ujawniono w 1976 roku w bazie amerykańskiej armii. Czy było to celowe wypuszczenie wirusa z laboratorium czy przypadkowe, tego nie wiemy, ale konsekwencją było przekazanie olbrzymiej sumy ponad 10 milionów dolarów na szczepienia w całych stanach [obecnie to by było ponad miliard dolarów]. Z powodu występowania licznych powikłań poszczepiennych musiano się po kilku miesiącach wycofać z tej akcji. Jak podawało WHO w 2007 roku, od 1976 roku do 2007 roku, główną przyczyną tzw. sezonowej grypy w ponad 85% był właśnie wirus A.H1N1. Zdziwienie więc budzi “odkrywanie” go przez lekarzy PiS-u dopiero w 2009 roku, czyli po prawie 50 latach lub jak kto woli po dwu pokoleniach.

A Polaczki myślą ,że jesteśmy wrogami :)

Ze względów pozamerytorycznych zmieniono jego nazwę w roku 2009 najpierw na wirus meksykański, a potem na świński. Czyli od ok. 50 lat ten sam wirus powoduje tzw epidemie sezonowe i nikomu nie przyszło do głowy oszukiwać ludzi, że to coś nowego. Podobnie zmieniono definicję epidemii i pandemii. W tej rzekomej pandemii w 2009 roku zmarło na całym świecie wg. WHO ok. 18 000 ludzi. W okresie sezonu grypowego, normalnie umiera od 300 000 do 500 000 ludzi. Może więc należałoby zwracać uwagę na to co się określa mianem epidemii i pandemii, a nie bezmyślnie powtarzać urzędnicze slogany?

Wiadomo także, od ok. 50 lat, że szczepionki na grypę nie działają.
Dr Lisa Jackson z Resarch Ceter w Seattle po przebadaniu 72 000 chorych w wieku powyżej 65 lat, nie znalazła żadnej różnicy w przebiegu zachorowań na grypę wśród szczepionych i nieszczepionych. Jak podał natomiast Raport Cochrane Database Syst. Rev. 2006.jan.25 (1), analizujący 263.987 dzieci, stosowanie szczepionki przeciw grypie “u małych zdrowych dzieci” nie ma ŻADNEGO znaczenia i jest tyle samo warte co placebo czyli nic!

Natomiast  wydawany w Polsce biuletyn reklamowy Medycyna Praktyczna, dofinansowywany przez największego producenta szczepionek GSK, w numerze z 05.03 2009 podaje: szczepienia wszystkich dzieci od 6 miesięcy do 18 lat należy rozpocząć przed sezonem epidemicznym grypy. Pytanie czyżby autorzy tego raportu nie znali prac amerykańskich? Jest to bardzo zaskakujące twierdzenie, ponieważ głównym autorem polskiego raportu jest dr Jacek Mrukowicz, redaktor naczelny Medycyny Praktycznej, a jednocześnie pracownik Instytutu, którego platynowym sponsorem jest główny producent szczepionek GSK. W instytucji tej złotym sponsorem można zostać po wpłaceniu 25 000 euro. Nie podano tylko miesięcznie czy kwartalnie. GSK jest platynowym sponsorem. Wysokość przekazywanych kwot przez GSK jest nieznana. Recenzentem natomiast pracy był prof. Jacek Wysocki .. czyli kółko sie zamyka.

Pan poseł  [Cz.H.] nie wie, że w Australii zabroniono stosowania szczepionki zawierającej A.H1N1 dla dzieci do lat 5. Pan poseł [Cz.H.] nie wie o licznych powikłaniach po szczepieniu przeciwko A.H1N1 np. w postaci występowania narkolepsji.

Jednocześnie Am J.Clin Nutr 2010 maj ,91 (5) w badaniu randomizowanym [podwójnie kontrolowanym] wykazał, że podawanie witaminy D dzieciom w zapobieganiu grypie sezonowej zmniejsza w sposób istotny występowanie grypy. Jak wiadomo w Polsce epidemia grypy, ostatnia i jedyna jak do tej pory, ogłoszona przez Ministerstwo Zdrowia miała miejsce w  1970/71 roku,  tj. w około rok po zaprzestaniu podawania tranu w szkołach. Czyżby przypadkowa zbieżność?

Toksyczne szczepienia. Wywiad z doktorem Jerzym Jaśkowskim:

OGLĄDAJ DALEJ>>>

Podobne wyniki zapobiegania wystąpieniu “grypy” zanotowano u dorosłych. Centr.for Diesese Control and Prev. 4770  Buf.High 09.12.2010. Autorzy tej pracy stwierdzili, że stężenie witaminy D było odwrotnie proporcjonalne do śmiertelności w grupie dorosłych chorych na grypę. Cochrane Collaboration ISSN 1464-780X podaje, że pomimo iż szczepienia przeciwko grypie są lansowane na całym świecie i to szczególnie od 25 lat, do dnia dzisiejszego brak prac, które potwierdzałyby celowość podawania szczepień osobom starszym. Trójwartościowa inaktywowana szczepionka jest najczęściej stosowaną w praktyce. Ze względu na niską jakość dostępnych dowodów, żadnych wniosków dotyczących wpływu szczepionki przeciw grypie dla osób w wieku powyżej 65 lat nie można wyciągnąć. Innymi słowy, wartość szczepionki przeciwko grypie jest taka sama jak mycie rąk. Problem w tym, że po myciu rąk nikt powikłań i zgonów nie zanotował. Dlaczego więc “polscy specjaliści”twierdzą, że starsze osoby są w grupie większego ryzyka? Stanowi to ich słodką tajemnicę, ponieważ do chwili obecnej, ŻADNA Z POŚRÓD NICH nie opublikowała ani jednej pracy na poparcie swojej tezy!

Kolejny raport Cochrane database syst Rev 2010.07.07 “Szczepionka w zapobieganiu grypie u zdrowych dorosłych”. Wnioski: szczepionki przeciwko grypie mają niewielki wpływ w łagodzeniu objawów grypy i utraconych dni pracy. Nie ma dowodów, że wpływają one na zmniejszenie powikłań takich jak zapalenia płuc  etc. Okazało się także, że większość prac naukowych chwalących szczepionki ukazuje się w czasopismach  finansowanych przez przemysł.

W periodyku medycznym mającym ponad 600 000 prenumeratorów na świecie New England Journal of Medicine NEJM ukazały się pomiędzy sierpniem 2011 roku, a sierpniem 2012 roku 73 analizy farmaceutyków. Aż 60 z pośród nich było współfinansowane przez koncerny farmaceutyczne, a w przypadku 50 publikacji wręcz współpracownikami publikacji byli pracownicy koncernów. Z kolei w 37 pracach głównym autorem był “naukowiec”, który otrzymywał granty od koncernów. Prace sponsorowane aż 3.6 razy częściej zachwalają dany lek, aniżeli prace niedofinansowywane. Tak było właśnie przypadku koncernu GSK platynowego sponsora Medycyny Praktycznej, którego lek AVANDII zabił ok. 80 000 Amerykanów. Lek został opisany w raporcie w 2006 roku przez 11 autorów. Okazało się jednak, że każdy z 11 autorów otrzymał gratyfikacje od koncernu, 4 było pracownikami koncernu i miało akcje koncernu, a 7 dalszych dostawało granty od GSK. Jak się okazało, aż 82% prac publikowanych w NEJM było związanych z koncernami farmaceutycznymi.

Jak podał CDC, u jednego dziecka na 50 szczepionych rozpoznaje się autyzm. Jeszcze 15 lat temu autyzm rozpoznawano u jednego szczepionego na 10 000. W roku 2000 rozpoznawano już autyzm u jednego na 1000 szczepionych, po ok. 5 latach było to już 1:150, potem 1:88 a obecnie 1:50. W minionym okresie nastąpił wzrost podawanych dzieciom szczepionek z ok. 20 do nawet 46. Ciekawe dlaczego sejmowa komisja zdrowia w ogóle nie porusza tego tematu? a namawia do szczepienia dzieci.

A p. dr M.Górnicki w Gazecie Lekarskiej 18.06. 2011 potwierdza fakt, że “przerażające żniwo poliomielitis w latach 50-tych mieliśmy po szczepionce Polio”!

Okazało się także, że u dzieci szczepionych występuje znacznie większa liczba chorób dodatkowych.

Wiadomo, że szczepionka np. FLUARIX zawiera między innymi związek o nazwie Polisorbat 80, zwany inaczej Tween 80. Jest to detergent. Związek ten powinien być zalecany rutynowo osobom w wieku 20 – 40 lat nie chcących mieć dzieci. Polisorbat 80 powoduje bowiem u szczurów m.in: uszkodzenia pochwy i macicy, zmiany hormonalne, deformacje jajników i bezpłodność. Jak wiadomo wprowadzone przepisy chronią producentów przed odpowiedzialnością. Żadna ze szczepionek przeciwko grypie nie przeszła badań związanych z ich potencjalnie możliwymi działaniami rakotwórczymi i mutagennymi.

W skład szczepionek przeciwko grypie wchodzą takie substancje jak:
1.    Glikol etylenowy – ochrona przed mrozem,
2.    Formaldehyd – znany od 150 lat czynnik rakotwórczy,
3.    Antybiotyki-neomycyna,streptomycyna, gentamycyna
4.    Aluminium -neurotoksyna uważana za główną przyczynę choroby Alzheimera
5.    Triton 100 – detergent
6.    Glutaminian sodu MSG
7.    Polisorbat 80 – Tween 80
8.    Udowodniono także, na podstawie badań w krajach skandynawskich, że szczepionka przeciw grypie powoduje narkolepsję,

Ostatnio dyrektor CDC dr Thomas Frieden przyznał oficjalnie, że szczepienia przeciwko grypie nie są skuteczne. Wydaje się więc, że CDC zaczyna się godzić, z faktem, że szczepienia przeciwko grypie są niczym innym, jak zwykłą szarlatanerią, szczególnie w stosunku do dzieci i osób starszych. Wg CDC  skuteczność szczepień przeciwko grypie w sezonie 2010 – 2013 wynosiła zaledwie 1%. Oznacza to, że 99% zaszczepionych osób starszych nie tylko, że nie odniosło ŻADNEJ KORZYŚCI, ale narażono je na uszkodzenie mózgu przez aluminium i rtęć, a więc wzrost zachorowań na Altzheimera i demencję. Podobne dane opublikowano w magazynie The Lancet. A jak widać pan poseł [Cz.H.] nie ma o tym zielonego pojęcia chyba ,że …….  [proszę wpisać właściwe słowo].

Tak więc pomimo utrzymywania przez społeczeństwo licznych laboratoriów wirusologicznych, korzyści są nie tylko wątpliwe, ale po prostu do chwili obecnej ich brak. Są same straty w postaci zmarnowanych pieniędzy i dużej ilości powikłań. Wirusolodzy nie potrafią udzielić odpowiedzi na podstawowe pytania dotyczące “grypy”: 
1.    Dlaczego zachorowania na “grypę i grypopodobne choroby” mają “epidemię” sezonowości. Najczęściej  zjawiają się na jesień i wiosnę?
2.    Co się dzieje z wirusem pomiędzy tymi okresami?
3.    Dlaczego, pomimo stosowania szczepień od 70 lat [czyli od 3 pokoleń] wirus nadal zachowuje się tak, jak gdyby ich nie było i atakuje sezonowo?
4.    Dlaczego pomimo szczepienia ponad 140 milionów Amerykanów rocznie śmiertelność z powodu“grypy” w USA jest taka sama?
5.    Dlaczego zachorowania na “grypę” w krajach leżących na podobnej szerokości geograficznej występują w tym samym czasie?
6.    Dlaczego epidemie w ubiegłych wiekach mijały tak samo szybko jak obecnie, a szczepionek przecież nie było?
7.    Dlaczego w rodzinie, wszyscy mieszkają razem, choruje tylko jedna, dwie osoby, a reszta nie?

Wypada także przypomnieć panu posłowi [Cz.H.], że:
1. Na ogół w pierwszym okresie życia, do ok. 3 roku, mózg dziecka dopiero się rozwija. Może u wakcynologów jest to inaczej. Nie wiem.
2. Rtęć jest znaną neurotoksyną.
3. Dziecko przynajmniej do pierwszych kilku miesięcy odżywia się głównie mlekiem matki.
4. Wśród pediatrów następuje szeroki ruch przywracania karmienia naturalnego niemowlaków.
5. Ok 75% przeciwciał jest zlokalizowanych w przewodzie pokarmowym. Podawanie więc szczepionki pomija ten naturalny układ. Jest zaprzeczeniem wiedzy.
6. Matka karmiąc piersią przekazuje dziecku przeciwciała zabezpieczające go, w zależności od długości karmienia piersią, do roku życia.
7. Przekazane dziecku przeciwciała w większości przypadków wystarczają do zabezpieczenia przed zakażeniem.
8. Praktycznie brak w okresie pierwszych miesięcy po porodzie możliwości zetknięcia się dziecka z np. wirusem żółtaczki.
9. Wakcynolodzy ignorują ten szlak pokarmowy i detoksykacyjny podając rtęć bezpośrednio do układu krążenia.
10. Dodatkowo także podają inną neurotoksynę – aluminium , odpowiedzialną m.in za chorobę Alzheimera.
11. Podają więc dwie silne neurotoksyny w ilości przekraczającej kilkaset procent dopuszczalną dawkę i twierdzą, że to nic nie znaczy.
12. Nieznana jest jakakolwiek praca p.dr GBP ani [Cz.H.] na temat skutków szczepień, a jako przewodniczący Komisji Sejmowej mógł wymóc na Ministrze Zdrowia otwarcie przynajmniej w miastach wojewódzkich laboratoriów badających rtęć, aluminium, ołów i fluor u dzieci czyli znane neurotoksyny.
13. Wbrew twierdzeniom o walce o zdrowie społeczeństwa nie próbowano nawet powalczyć o powrót“tranu” do szkół, chociaż wiadomo, że podawanie wit. D ma większe znaczenie w profilaktyce grypy i grypopodobnych chorób, aniżeli szczepienia.
14. Zamiast tego pracują intensywnie nad wzrostem skażenia dzieci, w ramach np. wprowadzania fluoryzacji do szkół, czy przedszkoli.

Ostatnio nawet polska prasa podaje cyt: “Szczepionka przeciw świńskiej grypie jednak groźna”Money.pl 23.01.2013. Czyli, że do większości już ta prawda o szkodliwości szczepień przeciwko grypie dotarła z wyjątkiem posłów PiS-u. Dlaczego do nich nie? W tej sytuacji pytanie retoryczne: czy nie byloby lepiej dla Partii PiS aby jej przedstawiciele nie zabierali głosu, przed merytorycznym przygotowaneim się do tematu?

I na zakończenie pytanie do prawników, o ile czytają takie artykuły:
Czy osoby poszkodowane przez szczepienia mają skarżyć tzw. ekspertów namawiających do szczepień i dezinformujących opinię publiczną czy też pracowników Narodowego Instytutu Zdrowia czy też sam Instytutu i Głównego Inspektora Sanitarnego za dopuszczanie do obrotu nieprzebadanych szczepionek? Przypominam ŻADNA Z OBECNYCH NA RYNKU SZCZEPIONEK NIE ZOSTAŁA PRZEBADANA POD WZGLĘDEM DŁUGOTRWAŁYCH SKUTKÓW.

Byłbym bardzo wdzięczny w imieniu PT Czytelnków i swoim za udzielenie odpowiedzi.

Przedruk z Medycyny Praktycznej -  dr GBP jeden z najbardziej rozpoznawalnych polityków zdrowotnych w Polsce, członek Prawa i Sprawiedliwości, poseł na Sejm RP wybrany już trzeci raz, przewodniczący Sejmowej Komisji Zdrowia. Lekarz, specjalista ginekolog i położnik. W 2007 roku zarzucono mu korupcję przy wpisywaniu iwabradyny na listę leków refundowanych. Prokuratura umorzyła sprawę z uwagi na brak dowodów na takie przestępstwo.

1. http://www.filmweb.pl/film/Sezon+na+leszcza-2000-1446  Wszelkie podobieństwo do filmu p. Bogumila Lindy jest przypadkowe
2. Nowe spojrzenie na powiązanie układu odpornościowego i snu. Mercola.com. 04.sierpnia 2012 3. Epidemiologia grypy; Virologu Journal 2008.5.29
4. Justyna Socha,epidemia niertafnych analogii.. Nowa Debata ; 14 marca 2012 5. Antyszczepionkowa panika w internecie;Wirtualna Polska 16.07.2012, 6. JJ Cannell, Epidemia Grypy i witamina D ; http://www.mwdiacalnewstoday ; 15.09.2006 7.Co jest w szczepionkach przeciwko grypie, mogące powodować niepłodność; Mercola com. 18 październik 2010,
8.Blaylock, Niebezpieczeństwa podawania szczepionek kobietom w ciąży i małym dzieciom, Newsmax Health 12 październik 2009,
9.M.Górnicki, Dlaczego nie szczepię się przeciwko grypie, Gazeta Lekarska 18.06.2011 10.Zapobieganie zachorowaniom na grypę Zalecenia komitetu Doradczego ds Szczepień Ochronnych, Medycyna
Praktyczna05.03.2009 11.Johnson&Johnson przekupuje lekarzy w Polsce, Grecji i Rumunii; PAP 11.04.2001. 12.M.Urashima et all. Badania z randominacją, suplementacji witaminy D w celu zapobiegania grypie sezonowej w
wieku szkolnym American scientis for Nutrition www. centrumin.ac.jp.jakUMIN000001373 13.Jefferson T.Szczepionka w zapobieganiu grypie u osób starszych The Cochrane Callaboration 2011.8, 14.Jefferson et all. Cochrane Database Sys,Rev. 2010.07.07 Roma
15.Connell JJ et all. Epidemiologia grypy a witamina D. Epidemiol.Infect.2006.grudzień,134,1149-40 16.Immunologia Trop.J.Med.2011;2011,706304 maj05, 17.Smith S et all. Szczepionki w zapobieganiu grypie u zdrowych dzieci, Cochrane Database Syst.Rev.2008.(2).
CD004879
18.Medical Journal of Ausralia”, 18.11.1967 roku) 19.Medical Journal of Ausralia”, 9,02.1952 r
20.Zarazy,%20które%20dziesiątkowały%20ludzkość.webarchive 21.Joseph R. Fitchett MSc DHMSA DPMSA Imperial College ool Sch Zdrowia Publicznego, Londo n Ospa%20XIX%20Anglia.webarchive
22.Miller N,7 reasons schools should NOT mandate vaccines NAtural News.com 2011.lipiec 14 23. Adams M,
The 1918 Influenza Pandemic, Vaccines and Flu Shots Natural News.com.2009.marzec 03
24.Tomljenovic L , Shaw CA .;Adiuwanty szczepionkowe aluminiowe: Czy są bezpieczne?Curr Med Chem. 2011, 18 (17) :2630-7.
25.; Aluminium ;Medy-%20środowisko-szczepienia/Aluminium%20(chemiczne)%20-%20Choroby%20- %20CTD.html
26.http://australiansceptics.com/2012/05/20/153/ 27.http://australiansceptics.com/2012/05/16/why-autism-research-goes-nowhere-the-researchers-who-takes-us-down-all-the-blind-alleys/ 28.Wymyślanie Medycznej rzeczywistości http://australiansceptics.com/category/conflict-of-interest/
29.Szczepienia, http://australiansceptics.com/category/vaccination/
30.Vaccines and Immunization References and Research Citations Vaccines Have Been Linked to Leukemias and Lymphomas:
31.Bichel, “Post-vaccinial Lymphadenitis Developing into Hodgkin’s Disease”, Acta Med Scand, 1976, Vol 199, p523-525.
32.Stewart, AM, et al, “Aetiology of Childhood Leukaemia”, Lancet, 16 Oct, 1965, 2:789-790. [Listed under Vaccine Adverse Reactions.]
33.Glathe, H et al, “Evidence of Tumorigenic Activity of Candidate Cell Substrate in Vaccine Production by the Use of Anti-Lymphocyte Serum”, Development Biol Std, 1977, 34:145-148.
34.Bolognesi, DP, “Potential Leukemia Virus Subunit Vaccines: Discussion”, Can Research, Feb 1976, 36(2 pt 2): 655-656.
35.Colon, VF, et al, “Vaccinia Necrosum as a Clue to Lymphatic Lymphoma”, Geriatrics, Dec 1968, 23:81-82. 36.Park-Dincsoy, H et al, “Lymphoid Depletion in a case of Vaccinia Gangrenosa”, Laval Med, Jan 1968, 39:24-26.
37.Hugoson, G et al, “The Occurrence of Bovine Leukosis Following the Introduction of Babesiosis Vaccination”, Bibl Haemat, 1968, 30:157-161.
38.Hartstock, , “”Post-vaccinial Lymphadenitis: Hyperplasia of Lymphoid Tissue That Simulates Malignant Lymphomas”, Apr 1968, Cancer, 21(4):632-649.
39.Allerberger, F, “An Outbreak of Suppurative Lymphadenitis Connected with BCG Vaccination in Austria- 1990/1991,” Am Rev Respir Disorder, Aug 1991, 144(2) 469.
40.Omokoku B, Castells S, “Post-DPT inoculation cervical lymphadenitis in children.” N Y State J Med 1981 Oct;81 (11):1667-1668. Vaccines and Chromosome Changes Leading to Mutations:

Dr Jerzy Jaśkowski SFMR

LIST OTWARTY DO NIEMIECKIEGO ŻYDA DONALDA TUSKA I AGENTA ROSJI BRONISŁAWA KOMOROWSKIEGO

W związku z podejmowanymi przez Pana i pana rząd, oraz posłów Platformy Obywatelskiej działań na niekorzyść Rzeczpospolitej oraz jej obywateli, miedzy innymi brak udzielania przez Sejm i rząd RP zgody na ratyfikacje Traktatu Reformującego z udziałem społeczeństwa Polski wyrażonego w drodze referendum, nadto szkalowaniem Polaków (twierdzenie, jakoby ci nie wiedzieli co zawierają zapisy Traktatu.), próba zwrotu mienia lub wypłaty rekompensaty osobom, które w czasie II wojny światowej kolaborowały z okupantem hitlerowskim (zaznaczam, iż podnosi Pan, ze projektowana ustawa miała by dotyczyć wszystkie te osoby, które do 1939 roku, posiadały obywatelstwo polskie, a więc i osoby narodowości żydowskiej lub niemieckiej, które chcąc uniknąć odpowiedzialności za zbrodnie hitlerowskie porzuciły na terenie RP swoją własność i nigdy do 1972 roku nie podnosiły w tym zakresie roszczeń), następnie uchwalonej w jeden dzień w oczywistej sprzeczności z Konstytucja RP, w sposób wyczerpujący znamiona niedopełnienia przy stanowieniu prawa obowiązków służbowych, ustawy Karta Polaka, co po zestawieniu wszystkich tych argumentów wskazuje na wyczerpanie znamion czynu zabronionego – zbrodni zdrady stanu, spenalizowanej w art. 127 kodeksu karnego, przejawiającego się próbą scedowania znacznej części suwerenności RP – w sposób arbitralny, przez wąski krąg osób narodowości żydowskiej – którym pan, Donald Tusk,Bronisław Komorowski, oraz Marek Borowski, przewodzicie w sposób zorganizowany, działając wspólnie i porozumieniu z osobami z poza granic RP, na rzecz obcego, obecne projektowanego państwa – jakim miała by być zreformowana UE, zwracam się do Pana w formie listu otwartego z następującymi pytaniami: Jakiej narodowości było każde z Pana czworga dziadków?
Proszę podać pochodzenie etniczne, a nie jedynie to formalne wynikające z przynależności państwowej. Z dostępnych mi dokumentów wynika, iż wszystkie te osoby były narodowości żydowskiej, w tym Anna Liebke, matka Ewy Tusk z domu Dawidowska.

Jakiego wyznania były w.w osoby? Jakiego wyznania jest Pan? Tu może Pan odpowiedzieć ale nie musi, zaznaczam jednak, iż awizował się Pan w czasie ubiegania o urząd prezydenta, iż zawarł Pan ślub kościelny, nadto uważam, iż społeczeństwo RP ma prawo wiedzieć, jakiego wyznania jest premier Rzeczpospolitej. Nie jest wystarczy twierdzenie, iż jest się chrześcijaninem bowiem jak Panu wiadomo, kościół Ewangelicko- Augsburski, w szczególności ten reformowany na ziemiach polskich to skupiska konwertowanych Żydów. Vide zbiór archiwalny w WBC – Bracia Czescy Czy Pana dziadkowie, zarówno ci ze strony matki Ewy Tusk z domu Dawidowska oraz Jozefa Tuska, podpisały tzw.

Volkslistę i tym przyjęły od III Rzeszy niemiecką przynależność państwową ? Jeżeli tak, to z jaka datą? Ile osób, zarówno ze strony ojca i matki korzysta dziś z prawa do obywatelstwa nadanego na mocy konstytucji RFN, która takie osoby jak Pan traktuje jako Volksdeustchy. Zaznaczam, iż to pytanie jest jedynie formalności bowiem zarówno Tuskowie jak i Dawidowscy Volkslistę przyjęli Czy ktokolwiek z w.w osób zmieniał na wniosek brzmienie nazwiska, w szczególności rodzina Dawidowskich i Lalowskich? Czy może Pan wyrazić dla ogółu społeczeństwa RP zgodę na przeglądnie w zakresie w.w prawa zasobów Bundesarchiv w Berlinie oraz WASt (Wermacht Auskunftstele)?
Czy taką zgodę może Pan wyrazić w zakresie przeglądania zasób metrykalnych oraz USC, datowanych po 1908 roku? Jaki status miał w obozie koncentracyjnym Stuthoffu a następnie w Neuengame Jozef Tusk?
Z jaką datą i za jakimi powodami został przeniesiony z pierwszego do drugiego obozu Pana dziadek? Czy dysponuje pan jakąkolwiek korespondencją z tych obozów potwierdzającą, iż Jozef Tusk był jednie i tylko więźniem. W jakim trybie i w jakiej dacie każde z czworga dziadków przechodziło rehabilitacje w związku z odstąpieniem od narodowości Polskiej? Czy była to rehabilitacja, powiązana z podpisaniem deklaracji wierności, bo nie wszyscy mogli być polskiej przynależności państwowej lub narodowości polskiej, czy też było to nadania obywatelstwa Polskiego w drodze ustawy?

Czy szczególnie w przypadku Jozefa Tuska albo Franciszka Dawidowskiego ówczesne władze wszczynały jakakolwiek procedura karna, np. z przynależność do Wehrmachtu lub inna działalność na rzecz okupanta hitlerowskiego. Czy inne osoby z bliskiej rodziny, wujków, ciotek, podpisywały Volkslistę, zmieniały nazwiska na niemieckie? Na przykład Leon Lalowski! Takie samo pytanie dotyczy dziadków Pana małżonków. Ilu osób narodowości żydowskiej lub pochodzenia żydowskiego znajduje się w kierowanym przez Pana rządzie oraz klubie parlamentarnym ? Czy przy układaniu list wyborczych do Sejmu, Senatu, tworzeniu rządu, kierował się Pan kryterium etnicznym, to jest preferował Pan osoby pochodzenia żydowskiego, w tym w szczególności zaś tych, które mają prawo do obywatelstwa RFN lub Izraela? Takie samo pytanie dotyczy członków PO lub osób rekomendowanych do samorządu? Szczególnie rzuca się na pierwszy plan przypadek Gdańska, Warszawy, Łodzi oraz Wrocławia. Czy jest Pana znana wiedza, która mówi, ile osób z kierownictwa PO oraz innych liderów ma przodków, mających prawo do obywatelstwa RFN wynikającego z Volkslisty, lub dziadkowie albo rodzice czynnie współpracowali z okupantem hitlerowskim ?

W jakim czasie zostanie wprowadzony do porządku obrad Sejmu punkt związany ze zmianą ustawy Ordynacja Wyborcza do Sejmu, a mianowicie projekt zawierający opcją zmiany ordynacji wyborczej na mieszaną, tj. wprowadzenia prawa wyboru co najmniej polowy posłów w trybie większościowym? Czy jest Pan osobiście za tym, aby osoby publiczne, szczególnie parlamentarzyści oraz członkowie rządu mieli obowiązek ujawniania swojej narodowości, wyznania, posiadanego obywatelstwa i prawa do obywatelstwa krajów trzecich, również daty uzyskania polskiej przynależności państwowej przez przodków lub nich samych ? Kim się pan bardziej czuje – Niemcem, Żydem (osobą pochodzenia żydowskiego) czy też Polakiem? Czy kiedykolwiek publicznie wypowiadał się pan w sposób noszący znamiona antypolonizmu? Syndrom Kurta Waldheima… Dziadek Tuska, dziadek Klicha, Palkot, Sikorskiego i ojciec Wałęsy. Czy naszych polityków można szantażować? Nikt nie odpowiada za przodków! Można się jednak ich wstydzić. Obawiać się jak Kurt Waldheim? Syndrom Kurta Waldheima… kim byli dziadkowie?

WYKAZ KONFIDENTÓW GESTAPO W ŁÓDZI VOLKSDEUTSCHE -GDAŃSK TUSKi w Getto Łódz Gunter WALTZ, zbrodniarz hitlerowski. Jest śledztwo w sprawie Listy Dankowskiego. Dnia 12.12.2008 roku IPN wszczał śledztwo syg. S 61/06/ZK, o to, że funkcjonariusze SB, działając wbrew dyspozycjom par. 27 pkt. 3 Instrukcji o pracy opracyjnej SB resortu spraw wewnetrznych, kierowali wykonywaniem i podejmowali czynności wykonawcze, zlecone pismem Podsekretarza Stanu MSW z dnia 26.06 1989 r. Nr SVD- 001427/89, polegające na usunięciu z ewidencji operacyjnej informacji o osobach wybranych wówczas do Sejmu X kadencji i Senatu RP, zarejestrowanych jako TW i osobami nierejestrowanymi jako TW, ale z którymi utrzymywano kontakty operacyjne oraz prowadzenia poza ewidencją resortu kontaktów operacyjnych z opisanymi wyżej osobami, co stanowilo poświadczenie nieprawdy w ewidencji operacyjnej MSW co do okoliczności mających znaczenie prawne, na szkode intersu publicznego i prywatnego. W roku 1901 na wielkim wiecu Żydów poznańskich, znany działacz polityczny, Jaffe, powiedział do zebranych: „Zwracam uwagę na stanowisko, jakie my, Żydzi zajmujemy na pruskim wschodzie. Przed prawie tysiącem lat przodkowie nasi przed grozą prześladowań przywędrowali z Zachodu do Polski. Nigdy nie wyparli się sprawy niemieckiej, po niemiecku mówili, mówili niemczyzną swej francuskiej i szwabskiej ojczyzny, kiedy ojcowie niejednego, co nas odsądza od niemczyzny, głęboko jeszcze tkwili w słowiańszczyźnie. A kiedy ten tu kraj przyłączono do Prus, wtedy to ojcowie nasi przejęli na swoje barki wielką część kulturalnego dzieła. Jeżeli miasta poznańskie stały się głównie warowniami niemszczyzny, to właśnie ojcowie nasi spełnili w tym kierunku dobrą, a może najlepszą część pracy.

Tysiącami polonizowali się chrześcijańscy Niemcy, lecz żaden Żyd tego nie zrobił i nie zerwał związku swego z niemiecką ideą. Nie tylko więc stoimy na naszym prawie, ale stoimy też na szmacie ziemi, którą pomogliśmy zniemczyć, a na to dziś głównie kładziemy nacisk.” Dziadek Tuska, dziadek, Litwaka-żyda Sikorskiego,żyda-Litwaka Palikota,Myszkiewicza-Nussbaum-Niesiołowskiego, ojciec Wałęsy-Leiba Kohne,ojciec żyda Tadeusza Mazowieckiego ur.w PŁocku – Bronisława Mazowieckiego -wykładowcy szkółki rabinackiej i członka KPP i matki T.Mazowieckiego żydówki – Jadwiga Szempliński . Czy naszych polityków można szantażować? Nikt nie odpowiada za przodków! Można się jednak ich wstydzić. Wstydzić o to bardzo! Palikot to wie i selektywnie wykorzystuje. Fakty, mity, wątpliwości. Czy służby specjalne państw trzecich, np. Ameryka ,Niemcy,Rosja,Wielka Brytania lub Izrael wykorzystują przeciw polskim politykom poniemieckie dokumenty tzw BDC (Berlin Captured Dokuments) lub bezposrednio w zasobach CIA TUSK Dziadek Tuska nie został siłą wcielony do Wehrmachtu. Poszedł dobrowolnie bo był podobnie jak Franciszek Dawidowski, drugi dziadek byli „filcowanym Niemcami” zwykłymi folksdojczami Rdzennych Polaków, bez tzw. udziału krwi niemieckiej, nie przyjmowano na VL, co najwyżej byli kategoria – „LeistungsPole” i nie wcielano nigdy do wojska niemieckiego. Życiorysy przodków Tuska są o tyle przykre, że byli oni etnicznymi Żydami, zresztą drugi dziadek też był z narodu wybranego.

Tuskowie to nie żadni Kaszubi, to ród Żydów z okolic Bełchatowa, środkowej Polski Na przełomie XIX i XX wieku w tych okolicach żyło około 1000 osób o tym nazwisku. W getto Łódź około 50 osób narodowości żydowskiej o tym nazwisku zostało zamordowanych. Dziś wg portalu moikrewni.pl nie ma ani jednej osoby w tym regionie, zaś około 700 można wyszukać na północy Polski.

W archiwum IPN znajduje się wiele akt paszportowych, które wskazują, ze Tuskowie masowo wyjeżdżali z Polski na pobyt stały do Niemiec. Jechali jaki folksdojcze. To nie są zarzuty! Może VL i Wehrmacht jest żadnym zarzutem, jednak otwartą kwestią pozostaje życiorys Josefa z lat 1939- 1944. Był rzekomo więźniem obozu koncentracyjnego w Stutthofie, następnie w Neuengame pod Hamburgiem. Komendantem tych obozów był folksdojcz Max Pauly. Ktoś powie Niemiec! W Polsce żyje obecnie 46 osób o takim nazwisku Bynajmniej nie na Pomorzu. W Tarnowskich Górach! . W 1942 ten Polak został przeniesiony do Hamburga. O dziwo, w tym samym czasie został też przeniesiony do tego obozu dziadek Tuska. Jako kto? Dlaczego wypuszczono i a zarazem przyjęto do Wehrmachtu?

Tu nasuwa kawał o dziadku w obozie… mój dziadek też był w obozie… ale na wieżyczce. Profesor Aleksander Lasik napisał niedawno w książce „Sztafety ochronne w systemie niemeckich obozów koncentracyjnych” że w załogach obozów służyło co najmniej 220 folksdojczy z Gdańska. Jak było z dziadkiem Tuska? Na prawdzie nie polega też twierdzenie, że dziadek z marszu zjawił się na progu domu. Albo kłamie premier, albo jego rodzina. Żeby moc przyjechać do Polski, trzeba było w takim przypadku złożyć deklaracje wierności bądź to w Konsulacie PRL lub jakieś Misji Wojskowej. Otwarta pozostaje kwestia powojennego życiorysu Tuska – dziadka. Jeżeli był w Wehrmachcie, to musiała zostać wdrożona jakaś procedura karna. Tego nie póki co nie wiemy, a Tusk – premier, z wykształcenia historyk, zamiłowany badacz historii Gdańska udaje, ze nic nie wie w tym temacie. A może mu wszystko darowano bo był Żydem. Nie można zapomnieć, iż przed sądami nie stanęło nigdy około 1800 osób z załogi obozów Stutthof i jego podobozów. Dlaczego? Byli zwykłymi Niemcami, czy tez zniemczonymi Żydami? Przeszłość Józefa przy poświeceniu mu odrobiny czasu wyjdzie jak szydło z worka. Myślę tez, ze nie premiera nie dotyczy syndrom Kurta Waldheima.. Jednak jak widzę, co jak platforma uchwaliła 9 marca br, ustawę o zwrocie obywatelstwa hitlerowcom, to nie byłby taki pewny. FRANEK DAVIDOWSKI Z jednej strony folksdojcz, z drugiej przymusowy robotnik w Gierłoży. Uległ wypadkowi, a leczony był w szpitalu Wehrmachtu, gdzie do zdrowia przywracał go głaskaniem sam Adolf Hitler. Jak mówimy o dziadku Kaczyńskim z KPP, to zapytajmy! Kiedy i w jakim trybie Matka Tuska i babcia po kądzieli otrzymali jako Niemcy w Polsce obywatelstwo!

Osobna kwestia jest to, ze Steinbach twierdzi, ze wypędziliśmy z Polski Niemców. Informacje, że Davidowski był folksdojczem podała Marta Tusk w rozmowie z „Wysokimi Obcasami” w kwietniu 2008 roku. BOLEK WAŁĘSA – LEIBA KOHNE-ojciec Lecha Wałęsy link do www I w tym przypadku jest masa wątpliwości. Ważniejszych wątpliwości…i nie z kategorii ojcostwa czy kapowania do SB. Ex prezydent twierdzi na forach w necie, że ojca w czerwcu 1945 roku zabili mu Niemcy. Z rożnych dokumentów wynika, ze miał jednak zejść z ziemskiego padołu w łóżku. Umarł w wieku lat 39. Umarł czy go zabito? Prezydent na to nie chce odpowiedzieć. Ojciec Bolek urodził się w 1907 roku w miejscowości Michałkowo koło Dobrzynia nad Wisłą. Kim był etnicznie? Kim była Matka Feliksa Kamińska, i babcia po kądzieli urodzona w 1916 roku, druga żona Leopolda Kamińskiego, nieznana z pochodzenia i dokumentów – Franciszka Glonek. Nieznanego pochodzenia bo wiemy tle, ze urodziła urodziła córkę Felixe w Ludwikowie. Zapewne w tym na wschód od Płocka. Genealodzy milczą w tej sprawie i podają – brak danych. Zatem nie wiemy nic na temat przodków Wałęsy od strony babci po kądzieli. Wschodnie okolice Płocka były siedzibą zboru ewangelickiego, dużą osada zniemczonych Żydów. (Maszewo) Czym było Michałkowo na początku XX wieku wieś w której na świat przyszedł Bolek? Było osadą kolonistów niemieckich. I nie chodzi tu bynajmniej o Niemców nawiezionych przez Himmlera oraz „polaka” Bach-Żelewskiego w ramach wzmacniania niemieckości i germanizacji Polski przez Einwandererzentrale Lietzmannstadt. Zarówno Dobrzyń nad Wisła i jego okolice, podobnie jak Wyszogród były ziemią obiecaną „niemieckich kolonizatorów… również zniemczonych Żydów. Ostatnio w archiwach „odnaleziono” metry archiwaliów dotyczących ziemi lipnowsko – dobrzyńskiej, które prawdopodobnie pokażą kim byli przodkowie Wałęsy.

Tych archiwaliów nie można było odszukać jeszcze dwa lata tamu. Do tego trzeba dodać, iż archiwalia dotyczące okresu międzywojnia wytworzone przez starostwa powiatowe dla tej części Kujaw prawie się nie zachowały. Służba w SS i obozach… była tego powodem? Konwersje Żydów? Są bogate obszerne zespoły prorosyjskie, ale tych polskich po 1919 brak. ZAGINEŁY!? Podobnie jest na Podlasiu! Zbór, w którym Piłsudski wziął ślub ewangelicki liczył 1500 takich Niemco-Zydów. Z lektury książki prof. Lasika wynika, że największy procent SSmanów do obozów koncentracyjny dostarczyli… kujawscy folksdojcze. Wałęsa chwali się drzewem genealogicznym po mieczu, specyfikuje przodków aż do 1800 roku, ale jakoś się nie kwapi do pokazania przodków Feliksy Kamińskiej. Ktoś jednak zrobił mu drzewko. Już jego pobieżna analiza i konfrontacja z bazą JEWISHGEN.org pokazuje, że Kamińscy po matkach byli Żydami. A kim była babcia Wałęsy… Franciszka Glonek?

W okolicy Włocławka żyje obecnie ponad 100 osób z takim nazwiskiem. Z bazy moikrewni.pl widać, iż największa ilość Glonków mieszka we… Włocławku. Inne miasta to takie typowo niemieckie: Tomaszów Mazowiecki, Piotrków Trybunalski, Sosnowiec. Można kpić z określenia tych miast jako niemieckie, ale uwaga! W Piotrkowie mieszkało 2 tys VD, w polskim Sosnowcu – 7 tyś, a jeszcze więcej w Będzinie i jego okolicach, prawdziwym zagłębiu zniemczonych Żydów. Co zatem w czasie II wojny robił Bolek Wałęsa, co robiła jego rodzina, jakie było prawdziwe nazwisko Wałęsów w XIX wieku? Dlaczego go zabito? Skąd filosemityzm Wałęsy i pokłady zaufania Rady Mędrców Europejskiego Syjonu? Zaufanie Sarkozego? Są rożne domniemania. Ja ich powtarzać póki co nie będę. To trzeba materialnie sprawdzić, wykluczyć albo potwierdzić. Czy byli na tej „niemieckiej ziemi” też niemieckim kręgiem kulturowym? To z tego powodu miłość Donka, niemieckiego Żyda? Jedno jest bardzo pewne. Wszyscy przodkowie Wałęsy po matce Kamińskiej byli halahicznymi Żydami. To Stąd milczenie Wałęsy na temat matki i jej przodków. Podobnie jest zaufaniem żydowskiej części SB z Gdańska w latach 1970 i 1980. Nie można zapomnieć, iż w archiwum IPN w Gdańsku są archiwalia wskazujące na to, że Wydarzenia Gdańskie, to w zasadzie zamach stanu na rząd Gomułki, to skuteczna próba zdekapitowania „Prawicowego Odchylenia” , to w końcu odwet za próbę rozliczeń, zbrodniarzy hitlerowskich, stalinowskich i zwykłych aferzystów żydowskiego pochodzenia. Zrodniarzy nigdy nie ściganych, rozliczeń zapowiedzainych na Zjazd w listopadzie 1968 r. W tym okresie Archiwim Państwowe dla m. Warszawy zniszczyło wszystkie sygnatury dotyczące warszawskich folksdeuczy – w zespole archiwalnym Starostwo Powiatowe Warszawskie z siedzibą w Aninie (1945 -50) Kto mógł go zrobić? Jaki jest udział Wałęsy w wywołaniu tych wydarzeń? (Tym się zajmijmy!!!!!) Jak to się stało, że ten na ówczas młody czowiek znalazł sie w samym centrum gdańskich wydarzeń? Tak blisko Gierka?

Proces za 1970 rok to nie wszystko! Ważne są intencj, kto i po co to wywołał? Wałęsa to nie zwykły kapuś, to pierwsza linia nacjonalistow w żydowskiej diasporze w Polsce. Wg mnie od dość dawna! PAUL SARKOZY Babcia była z domu Thomas, Toht. Była protestantką. To ewidentnie wskazuje na to, że mogła i powinna być, i raczej była ona węgierskim folksdojczem. Prawdopodobnie ona sama lub jej cała rodzina została przesiedlona do Polski w ramach jej germanizacji. Baza ODESSA3.org pokazuje, pokaźną liczbę węgierskich Niemców o tym nazwisku przerzuconych z Polski w czasie II wojny swiatowej. Zapewne z tego powodu ojciec obecnego prezydenta Francji, węgierski emigrant, nie mógł bezpośrednio – nawet jako Żyd zamieszkać zaraz po wojnie we Francji. Musiał za to wstąpić do Legii Cudzoziemskiej. Nie jest to dziwne i nie budzi wątpliwości?

Żyd pozbawiony ojczyzny, tzw. DPs, nie może zostać wpuszczony do Francji?! Baza nazwisk moikrewni.pl pokazuje w Polsce: 750 nazwisk Thomas, zamieszkałych okolice Złotowa, oraz 90 osób o nazwisku Toth – zamieszkałych glównie w Świdnicy. W Polsce mieszka też 135 osób o nazwisku Nagy. Kim są te osoby. Są rodziną Sarkozych? Byli folksdojczami? Wg Steinbach wypędzeniu… a tu proszę! Tylu „Niemców”. Czy z powodu takich Niemców marzy się francuskiemu prezentowi wspólna Europa? W granicach II RP mieszkało milion Niemców. Ze spisu mozna wyczytać, ilu Żydów podawało się z Niemców Inne osoby. Centralny Rejestr Osób Poszukiwanych za zbrodnie hitlerowskie pokazuje, ze Niemcami w Bydgoszczy byli też… Sikorscy, jeden z nich był zbrodniarzem wojennym, inna baza pokazuje, że niejaki Gunter Waltz z Warszawy dostał w RFN wyrok 13 lat za zbrodnie na Podlasiu, za mordowanie Polaków, jeszcze inna wskazuje na prawie 15 tyś procesów sądowych w Warszawie prowadzonych przeciwko osobom działającym na rzecz okupanta hitlerowskiego, ostatnio na wielu poszukiwaniach odnalazła się 10 mb. decyzji o pozbawieniu obywatelstwa łodzian. Dotyczy i to jedynie dla Łodzi – Śródmieścia., VD w Łodzi byli Polańscy, Gąsiorowscy, Bartoszewscy, Bautzitp. W Warszawie na współpracę z Hitlerem poszli Bartoszewscy -rodzona siostra pseudo profesora (zwolniony przez Niemców z obozu w Oświęcimiu!) bez legalnej matury wyszła za mąż w czasie okupacji za oficera Wermachtu!!!.

Liga Swiata PP

dydymus, Ligaswiata