FOZZ to mały Pikuś: Angelina Jolie i nowa Mega Afera

Posted: 29 Maj 2013 in Uncategorized
Tags: , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

 

Po “Mordach Katyńskich” w których straciliśmy ok. 75% profesorów, 56% lekarzy i 28% inżynierów, praktycznie zniknęła w Polsce warstwa zwana elitą, szlachtą. O tym wielokrotnie wspominali autorzy np. ks. Kneblowski, St.Michalkiewicz.

Każda grupa plemion aby przekształcić się w naród, musi stworzyć warstwę posiadającą umiejętności przewidywania skutków rozmaitego rodzaju zdarzeń. Wydarzenia związane z obcinaniem piersi jednoznacznie wskazują, że w Polsce brak takiej grupy. Pojawiające się tu i ówdzie głosy próbujące bagatelizować lub ośmieszyć całą sprawę bardziej wskazują na działania agentów wpływu, aniżeli
na chęć wyjaśnienia sprawy.

Polski system ubezpieczeń zdrowotnych działa na zasadzie przymusu. Państwo ściąga pieniądze od obywateli bardzo restrykcyjnie i praktycznie nigdy nie rozlicza się z tych kwot. Jak do tej pory, w okresie minionych 15 lat nie znalazłem rozliczeń żadnego z wojewódzkich NFZ. Wydawanie pieniędzy przez NFZ jest okryte głęboką tajemnicą. Nigdy nie mogłem zrozumieć dlaczego tzw. limity badań w państwowej placówce jaką jest Akademia Medyczna kończyły się np. już w lipcu czy sierpniu, a w prywatnym szpitalu były aż do końca grudnia. Innymi słowy cały system opiera się na:
1. Restrykcyjnym pobieraniu pieniędzy od obywateli.
2. Gromadzeniu ich w jednym worku.
3. Rozdziale do wybranych instytucji wg nieznanego klucza.
4. Najczęściej pieniądze trafiają do prywatnych korporacji np. farmaceutycznych wg zaleceń bliżej nieznanych ekspertów. Tak się dziej np. pomimo posiadanej wiedzy, że szczepienia nie mają znaczenia medycznego wprowadzono przymus szczepień. Takie niepotrzebne wydatki jak: np. zakup centralny ok. 200 ultrasonografów przez Ministerstwo Zdrowia tylko dlatego, że syn ministra pracował w firmie handlującej ultrasonografami. Zakupy hurtowe szczepionek to jest wypływ z kasy państwa ok. 200 000 000 zł, a będzie większy ponieważ do tej chwili obowiązuje u nas 16 szczepionek, a np. w USA 45. I cały czas owi bliżej nieznani eksperci leja krokodylowe łzy, że jesteśmy daleko w tyle za czołówką światową. Ostatnio producenci szczepionek załatwili sobie centralną sprzedaż poprzez Unię Europejską.

OGLĄDAJ DALEJ>>>

5. Zdziwienie budzi nazywanie tych, wystawionych osobników jako ekspertów, ponieważ trudno znaleźć jakiekolwiek ich prace upoważniające do takiego tytułu. Zawsze zresztą trudno uzasadnić dlaczego urzędnicy wybierają znajomych króliczka na ekspertów. W 2009 roku ONZ na podstawie jakiś, do dnia dzisiejszego nieujawnionych ekspertów ogłosiła stan pandemii. A nasi spolegliwi ex… tak to nadal nazywają chociaż już dawno udowodniono, że to był z tą grypą to był blef. Wyciekło jednocześnie do prasy, że przynajmniej kilku tych “ekspertów inaczej”, było finansowanych przez firmy szczepionkarskie. Straty jakie poniosły poszczególne rządy, wynosiły po kilka miliardów euro.

Jaki to ma związek z obcinaniem biustów u kobiet?
Sensacyjna wiadomość, obiegająca prasę głównego nurtu to informacja, że znana aktorka, Angelina Jolie dokonała profilaktycznego, czyli zapobiegawczego obcięcia obu piersi. Nie wiem czy to jest prawda, ponieważ aktorki na ogół są znane z opowiadania różnych dziwnych rzeczy, które potem okazują się literacką fikcją. Nie można także brać na poważnie ich oświadczeń prezentowanych w gazetach, ponieważ trudno sprawdzić co jest aktorskim wybrykiem, grą wyreżyserowaną przez pijar i rozmaitej maści menadżerów, a co prawdą. Tego typu paniusie uzyskują dostęp do mediów tylko wtedy kiedy odgrywają określoną rolę.

Być może jest to próba tuszowania skandalu jaki wywołała ta pani, jako przedstawiciel ONZ, angażując się w akcje szczepienia dzieci w Afryce, co spowodowało dziesiątki tysięcy powikłań poszczepiennych. Podobnie zebrała negatywne opinie w związku z “adopcjami” dzieci z Somalii i Etiopii do Danii. Dzieci były sprzedawane za kilka dolarów, a duńskie rodziny płaciły firmie po 100 000 euro. Warunki przetrzymywania dzieci były skandaliczne. Po nagłośnieniu całej sprawy musiał interweniować rząd duński. Akcję przerwano.

Przechodząc do obcinania piersi. Nie jest to nic nowego, podobno już przed tysiącem lat były takie panie nazywane obecnie Amazonkami, które dla poprawy strzelania z łuku obcinały sobie biusty. Czy to naprawdę poprawiało celność, nie wiem. Nigdy sobie biustu nie obcinałem. Pomimo atrakcji optycznych i nie tylko, biust kobiet to tylko kawałek tłuszczu i niewiele ma wspólnego ze strzelaniem. Niestety trzeba brać pod uwagę jeszcze jeden problem. Pani A. Jolie dość często przeprowadzała operacje plastyczne. Implanty piersi powodują rozciąganie skóry i po kilku latach to wiotczenie jest wyraźnie widoczne. Być może chodziło o kolejną zmianę implantu. Zwykle trzeba to robić co kilka lat. Pani A. Jolie ma 38 lat [43?] i niestety w tym zawodzie są już młodsze, atrakcyjniejsze i bardziej agresywne kobiety. Czyli zamiast iść na zwykłą wymianę silikonu dorobiono legendę. Zawsze to lepiej brzmi.

Natomiast nagłaśnianie sprawy, przez wszystkie media nie tylko w Polsce, wskazuje z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością, że akcja jest przygotowana i kontrolowana przez producentów np. silikonów, czy też korporacje biotechnologiczne. Wskazują na to również materiały ukazujące się w mass mediach dotyczące wszczepiania silikonu gdzie się da np. w pośladki. Zaangażowanie żydowskiej gazety dla Polaków tj. GW [St.Michalkiewicz] przeprowadzającej rozmaitego rodzaju wywiady i podającej informacje rzekomo naukowe, najdobitniej świadczy o tym, że cała akcja jest z góry przygotowana.

Wracając do nowotworów piersi.
Jak podał “The Times of Izrael” z dnia 15.05.2013 pani A. Jolie obcięła sobie piersi z powodu posiadania genu BRCA 1, który wg niej, aż o 87 % podwyższa możliwość wystąpienia raka piersi. Dalej podaje się, że gen ten najczęściej spotyka się u kobiet z Europy Wschodniej, pochodzenia żydowskiego, czyli u potomków Chazarów. W związku z faktem, że “szansa” zachorowania na raka piersi u kobiety wynosi ok. 0.5% [po 65 roku życia wzrasta do 2.5%], a u kobiet grupy “genetycznej”jest podobno ok. 12 razy większa, to znaczy, że ok. 6% z pośród nich może zachorować, a nie jak podano 87%. W USA uważa się [czyli nie jest to udowodnione]. że około 5% raków piesi związanych jest z tym genem. Ale z drugiej strony udowodniono, że stosowanie dezodorantów zawierających aluminium jednoznacznie przyczynia się do wzrostu raka piersi.

Rak piersi, jak to udowodniono jest chorobą stosunkowo łatwą do wykrycia, Najlepszym sposobem jest oczywiście samokontrola kobiet. Najlepiej w czasie kąpieli, która powinna odbywać się przynajmniej raz na kwartał [kontrola piersi nie mycie]. Podobno u kobiet Napoleona był to rzadziej wykonywany zabieg higieniczny. Przeciętnie wyedukowana kobieta potrafi rozpoznać zmianę poniżej 0.5 cm, a to jest taka wielkość, która całkowicie bez problemów może być wyleczona. Wiadomo już od co najmniej 20 lat, że wszelkiego rodzaju mammografie tylko zwiększają częstotliwość występowania zmian nowotworowych. Szczególnie nowo wprowadzone techniki 3D, z powodu większej mocy promieniowania. Samo posiadanie jakiegoś genu nie powoduje automatycznie wystąpienia raka. My znamy do tej pory jakieś 4% działań tych ok. 30 000 jednostek zwanych genami. Większość z nich jest tzw. niema. To znaczy, że lekarze nie wiedzą za co są one odpowiedzialne. Przykładowo jedna tylko witamina D uczynnia ok. 3000 genów czyli prawie 10%. W Polsce natomiast od 20 lat wszelkiej maści“specjaliści inaczej”, najczęściej w porankach telewizyjnych, straszą kobiety zachorowaniem na czerniaka – bardzo złośliwą postać nowotworu, odradzają opalanie, a więc w konsekwencji zmniejszenie koncentracji witaminy D w organizmie.

Po pierwsze, nie ma związku pomiędzy zachorowaniem na czerniaka, a opalaniem się, jest związek pomiędzy rakiem skóry, ale ta zmiana jest bardzo łatwo uleczalna. Na czerniaka chorują głównie adwokaci, aktorzy, ludzie wolnych zawodów, posiadający nadmiar gotówki przeznaczanej na kosmetyki. Bardzo rzadko chorują brukarze, czy rolnicy, a więc osoby narażone na dużo większe operacje słoneczne, ale nie stosujący takiej gamy kosmetyków. Duża część kosmetyków zawiera np. formaldehyd, znany środek rakotwórczy. Jeżeli więc ktoś się pacykuje takimi kremami to trudno się dziwić, że po latach choruje na czerniaka. Podobnie we wszelkiego rodzaju szamponach i mydłach specjalnych, także jest formaldehyd. Norma polska dopuszcza zawartość formaldehydu w 1 litrze szamponu dla dzieci do 50 mg, a dla dorosłych do 500 mg. Na jakim szamponie widzieliście Drodzy Czytelnicy napis zabronione dla dzieci?

Po drugie, jak kupujecie krem to “stoi na nim napisane” przechowywać w lodówce? Nie, a dlaczego ten tłuszcz w kremie nie jełczeje? Oto jest pytanie! Tak wiec nie wińcie drodzy “specjaliści”, Pana Boga za raka. Słońce świeci parę tysięcy lat, a “epidemię czerniaka” mamy od jednego pokolenia. I najważniejsze, większość nowotworów piersi występuje u kobiet, które mają obniżoną zawartość witaminy D, poniżej 20 ng/l, przy normie ok. 50 – 70 ng/l. Chociaż od co najmniej 30 lat znany jest związek pomiędzy poziomem witaminy D w organizmie, a rakiem piersi, generalnie nie znam przypadku aby to podstawowe badanie [tj. 25 OH D] było przez onkologów zlecane. Badania naukowe udowodniły już przed wielu laty, że odpowiedni poziom witaminy D [ rzędu 50 – 70 ng/l] jest w stanie zmniejszyć ryzyko wystąpienia raka piersi aż o 90%.

Drogie Panie, którym już poobcinano piersi, uprzejmie proszę o poinformowanie mnie, u której z WAS przed zabiegiem, w chwili podejrzenia raka wykonano to proste badania?

Podobnie, u kobiet po menopauzie można zapobiec powstaniu raka piersi aż o 77% poprzez utrzymywanie odpowiedniego poziomu witaminy D. Jedyną miarą odpowiedniego poziomu jest badanie 25 OH D w surowicy. W przypadku bardzo niskich poziomów [a w swojej praktyce miałem i takie panie, u których koncentracja wynosiła 4 ng/l], badanie powinno być wykonywane co 4-6 tygodni, przy normalnych poziomach [ rzędu 50 – 70 ng/l] co 4 -6 miesięcy. Najlepszym uzupełnieniem niedoboru witaminy D jest picie tranu. Jest jednak pewien problem. Duża część producentów hoduje dorsza, tak jak w Polsce hoduje się świnie. W tej sytuacji producenci dokarmiają świnie tj. chciałem powiedzieć dorsze, czy też inne ryby np. genetycznie modyfikowaną soją, ponieważ jest tania. Niestety na wszelki wypadek brak jakichkolwiek badań medycznych, czy tak otrzymany tran jest jeszcze tranem czy już nie. Brak także odpowiedzi jak się taki produkt wchłania. Dlatego badania poziomu witaminy D trzeba robić co 4-6 tygodnie.

Znam przypadki, że spożywano tran systematycznie, a poziom z 28 ng/l po lecie, spadł w okresie 6 tygodni, pomimo opróżnienia 3 butelek tranu, do 17 ng/l ? Czyli coś tu było w tym kupowanym w aptekach produkcie nie tak. Najlepszym uzupełnieniem poziomu witaminy D jest opalanie się. Wiadomo jednak, że kobieta pracująca nie może w południe siedzieć na słońcu. Musi przecież robić karierę, w którą ją wrobiły rozmaitego rodzaju feministki i organizacje kobiece. Przecież musi być samodzielna zawodowo, z rakiem lub bez piersi, ale kogo to obchodzi. Nie po to starsi i mądrzejsi [St.Milakiewicz} wykupili od razu, po 1990 roku prasę, aby nie kręcić lodów. Poprzez zmasowane pranie mózgu, [a kobieta prawnik, lekarz czy sprzątaczka są tak samo podatne na “urodę”, tylko ceny inne], starają się tym biednym istotom wcisnąć pod pretekstem poprawy urody rozmaitego rodzaju świństwa. Pranie mózgu polegało na straszeniu opalaniem się w związku z czerniakiem. Co jest wierutną bzdurą. Potem do sprzedaży wprowadzono mleko UHT, które tak naprawdę jest zabielanym płynem, o wątpliwej wartości odżywczej. Takie działania spowodowały, że poziom witaminy A i wapnia u ludzi, jeszcze bardziej spadał.

Dawniej za komuny, to przynajmniej dzieciom podawano tran. Od 1971 roku ten niewątpliwie dobry zwyczaj został zaniechany. I jak możemy to zaobserwować, żadnemu ekspertowi czy konsultantowi z pediatrii , ginekologii i położnictwa czy też onkologii to zupełnie nie przeszkadzało i nie przeszkadza do dnia dzisiejszego. Pomimo 20 lat “nowej” Polski żadna władza nie wykazała chęci powrotu tranu do szkół.

PS.1 Ciekawe jak długo IPN będzie utajniał w swoich archiwach materiały dotyczące Informacji Wojskowej związane ze “slużbą zdrowia”.
PS.2 Drzewiej, lekarze wymieniali uwagi na tematy medyczne, na stronach branżowych wydawnictw. Od ok. 20 lat brak polskich czasopism medycznych uniemożliwia taką wymianę. Jedynym sposobem poinformowania społeczeństwa jest internet.
PS.3 Od miesiąca maja 2012 roku, ginie w internecie cała masa publikacji – pojawia się tekst : strona error, albo pojawiają się napisy “W twoim kraju zabronione”. No ale oczywiście żadnej cenzury nie ma!
PS.4 Byłoby bardzo ciekawe przedstawienie finansowania tych badań piersi. Kto i ile z tzw ekspertów otrzymał od NATO czy Brukseli

Tylko w okresie ostatnich kilku lat pojawiło się ponad 200 badań potwierdzających związek pomiędzy poziomem witaminy D, a ok. 16 rodzajami raka. Tylko w Polsce cisza, tyko Polska, czy raczej polscy eksperci rządowi śpią spokojnie. Więc przed podejmowaniem decyzji o obcinaniu biustów sprawdźcie sobie Drogie Panie najpierw zawartość witaminy D w organizmie [badanie 25 OH D] jest to tańsza i bardziej skuteczna metoda profilaktyki. Jednocześnie jest ona powtarzalna, a nie jak mastektomia jednorazowa.Tutaj należy podkreślić, że akcja prania mózgów i zachęt do amputacji będzie się rozwijała. Już ukazują się wywiady z rozmaitego rodzaju psycholożkami, seksuolożkami itd. zachęcające do tego rodzaju zabiegów. Z wypowiedzi tych “ekspertów inaczej” można się od razu zorientować, że w ogóle nie rozumieją podstawowego pojęcia jakim jest słowo PROFILAKTYKA. Dalsza dyskusja na tym poziomie jest nie tylko zbędna ale jest zwykłą stratą czasu. Podsumował to jeden z blogerów, pisząc, że najlepiej by było aby profilaktycznie dokonały u siebie amputacji mózgów. Nie wnikam czy i jak bardzo używanych. Już nawet prokuratura w Polsce doszła do wniosku, że opinie psychologów nie mogą być podstawą działania organów sprawiedliwości.

W moim przekonaniu cały cyrk wokoło tej aktorki ma podtekst ekonomiczny; napędzania klientek chirurgom plastycznym i przemysłowi silikonowemu oraz firmie Mriad Genetics MG, lub odwrotnie. Akcje firmy MG dzięki grze p. Jolie wzrosną o miliardy dolarów. Firma na pewno podzieli się z chirurgami etc. Przypomnijmy cała chirurgia plastyczna wszczepiania biustów rozpoczęła się w 1986 roku. Branża daje ogromne możliwości naciągania kobiet. Jest to stosunkowo łatwe od kilku tysięcy lat, bowiem wyobrażenia kobiet na piękno ciała nie zmieniło się. Róż i tusz zawsze były w modzie od starożytnego Sumeru. Więc trudno się dziwić, że obecnie w okresie naukowej dezinformacji ludzi, zwanej potocznie marketingiem, tyle kobiet nabiera się na to. Bardziej interesujące są natomiast inne problemy. Np. dlaczego Ministerstwo zwane Oświatą, posiadające wiedzę, że tylko 6 klas jest w Polsce obowiązkowe, nie wprowadza nauki higieny i badania własnego ciała przez szczególnie dziewczynki? Pozostaje to słodką tajemnicą zatrudnionych w nim i innych urzędach odpowiedzialnych za oświatę, kobiet. Można rozważać, czy to jest działanie celowe mające napędzać wzrost liczby przewlekle chorych jako motoru działania przemysłu farmaceutycznego czy zwykła głupota, mądrych inaczej? Z osobistego doświadczenia, profilaktyką w NFZ zajmuje się osoba po 3 miesięcznych kursach?

Proszę zauważyć wszelkie te instytucje oświatowe walczą o wprowadzenie lekcji kopulacji, a zupełnie pomijają podstawową sprawę jaką jest nauka o zdrowiu i profilaktyce. Czyżby te panie urzędniczki miały takie problemy w tym przedmiocie? Wiadomo czym skorupka za młodu…

Wszelkie te organizacyjki feministyczne, rzekomo występujące w obronie kobiet zupełnie olewają zdrowie tych kobiet. Można nawet z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością twierdzić, że zachowują się tak jakby były stworzone i finansowane przez przemysł w celu zwiększania populacji kobiet przewlekle chorych. Przecież ŻADNA z tych feministek z p. prof. Środą na czele, nigdy nie ostrzegała kobiet, że wszczepianie implantów do piersi powoduje konieczność powtarzania tych operacji mniej więcej co 5 lat. Czyli nowe koszta. Oczywiście można nie wymieniać implantu ale rozciągnięta skóra będzie sięgała do pępka. Może to dla feministek piękny obraz? One zawsze wszystko widziały inaczej. Dodatkowym problemem medycznym z silikonem jest brak jakichkolwiek badań wykluczających jego toksyczność. Te krótkookresowe wyniki nie są wynikami naukowymi. Dopiero po kilkunastu latach będzie można powiedzieć czy silikony nie powodują raka. Czyli zamieniła baba siekierkę na kijek. Prawdopodobieństwo raka piersi jest rzędu 0.5%, a jeszcze można je zmniejszyć o 90%, poprzez utrzymywanie właściwego poziomu witaminy D, a przy silikonach może być 100% implantowanych? I co wtedy drogie panie po 20 – 30 latach zrobicie?

Wygląda to wszystko na to, że te “wybrane feministki” z A. Jolie na czele po prostu sprzedają pozostałe kobiety w ręce przemysłu.

Proszę podsumować: w Polsce rodzi się ok. 300 000 – 350 000 dzieci. Około połowa z nich to dziewczynki. W przygotowaniach planu biznesowego można spokojnie brać pod uwagę co najmniej 10 – 15 roczników kobiet pomiędzy 35 a 50 rokiem życia, którym dzięki zastraszeniu można będzie amputować piersi . Daje to liczbę kobiet około 2 do 3 miliona. Niech tylko 1-3% z pośród nich uda się namówić na “profilaktyczną” amputacje piersi. Koszt jednego zabiegu z implantami to ok. 5000 – 10 000 zł. Może być wyższy w zależności od …….[ wpisać właściwe słowo proszę]. Pomnożenie tych dwu liczba daje kwotę od 30 000 000 000 złotych do 50 miliardów złotych. Jest się więc o co bić.

Tym bardziej, jak znam urzędnicze życie, po pewnym czasie NFZ, obejmie ubezpieczeniem przynajmniej część tych biednych istot i strumień pieniędzy z naszych podatków popłynie do prywatnej kieszeni, na zasadzie mów mi do ręki nie do ucha. Przecież to nie jest nic nowego. Nie tak dawno w sejmie przeforsowano ustawę o przymusie szczepień bez podania jakichkolwiek powodów medycznych czy naukowych tego przepisu. A suma przeznaczona na szczepienia i wypływająca z Kraju jest ok. 15 razy mniejsza od spodziewanych zysków z amputacji. No ale, nie bądźmy drobiazgowi, trzeba uwzględniać inflację.

Urzędnicy byli tak pewni zaklepania ustawy przez posłów, że nawet nie zadali sobie trudu podania do publicznej wiadomości grupy tych ekspertów, którzy rzekomo opracowali ten kalendarz szczepień. I do dnia dzisiejszego od 22 lat, pod kolejnymi papierami nigdy nie ma żadnych podpisów. Jest tylko slogan Ministerstwo Zdrowia.

Kolejną sprawą są najnowsze badania udowadniające, że duża część tych zmian chorobowych u kobiet znika sama. Czyli wymagają tylko obserwacji i monitoringu. Dlaczego więc  o tym się nie uświadamia kobiet? Musisz sam Drogi Czytelniku odpowiedzieć sobie na to pytanie.

Te pieniądze – podobnie jak, większość pieniędzy za “szczepienia” wypływa bezpowrotnie z Kraju, zubażając nasz i tak ubogi system opieki zdrowotnej. W stanie wojennym na zdrowie przeznaczano ok. 10.5 % PKB a obecnie ok. 4.5%. Na leki refundowane NFZ wydaje ok. 8 miliardów, a społeczeństwo ok. 17 miliardów. A podobno jest ubezpieczone?

Jak wiadomo, obecnie UE będzie kupowała “hurtowo” szczepionki czyli wypływ pieniędzy ulegnie istotnemu zwiększeniu. Konkretnie np. w 2009 roku W. Brytania czy Francja zakupiły prawie 2 razy więcej szczepionek aniżeli jest mieszkańców w tych krajach. I żaden urzędniczyna nie został ukarany za taką malwersację, czyli dzieje się to pod opieką polityczną. Możesz być pewien czytelniku, że u nas będzie tak samo, jeśli nie gorzej. Tak więc porównanie z aferą FOZZ jest jak najbardziej na miejscu. W FOZZ- ie “przerzucono do nieznanych bliżej krajów” wg wyroku sądowego tylko 400 milionów. Wg. opracowania prof. prof. M.Dakowskiego i J.Przystawy było to k. 20 miliardów.

Tylko musisz zastanowić się Drogi Czytelniku, jak szybko wszelkie wartości etyczne upadły w naszym kraju. Do tej pory żaden prawdziwy ekspert nie zaprotestował przeciwko tej ogólno – światowej akcji biznesu. Bardzo śmieszne jest w tej sytuacji tłumaczenie się dr B. Piecha Senatora PiS, [przedrukowywane w całej prasie], ze swojej wypowiedzi, stosunkowo krytycznej do tego rodzaju masochizacii aktorki A. Jolie. Czyżby zadziałały niewidzialne ręce rynku? A może starsi i mądrzejsi [St. Michalkiewicz] pogrozili palcem za rozbijanie interesu?

Broń biologiczna. Skąd w ogóle pojawił się ten gen BRCA 1 czy BRCA 2. Otóż w ramach badania broni biologicznej, chłopcy z wojska, wpadli na pomysł opracowania takich wirusów czy bakterii które będą atakowały wybrane połączenie genowe. Już od 1986 roku zarówno w USA jak i w Izraelu czy Rosji, istnieją specjalne laboratoria. Skąd wiadomo, że to chodziło o Chazarów? Ano Izrael próbował znaleźć różnice pomiędzy Palestyńczykami i Żydami. I znalazł BRCA. Stąd już jeden krok do opracowania nowej broni. W Polsce w tych badaniach przodował Szczecin, ale tam była owa dywizja NATO – wska. Dlaczego zdecydowano się na geny “piersi”. To proste, kobiety o wiele łatwiej przestraszyć “zdrowiem i urodą”. Żaden facet nie chodziłby dobrowolnie na badania tego typu.

Mała dygresja. Państwo Chazarów, ludów mongolskich, istniało na terenach Europy Wschodniej, południu obecnej Ukrainy, mniej więcej od V wieku. W 612 roku przeszło na judaizm. Zostało rozbite w 829 roku przez Olga Kijowskiego. Z niewiadomych powodów w Polsce zmieniono ich nazwę na Tatarów. Jeszce po II Wojnie Światowej babcie straszyły wnuków Wielkim Żydowiną, czyli najazdami zagonów mongolskich. Po 1946 roku dużą część potomków Chazarów przesiedlono na tereny obecnego Pomorza Zachodniego [szczecińskie, koszalińskie]. Stąd zainteresowanie NATO badaniami mniej więcej jednolitej populacji chazarskiej i łatwiejszymi do przeprowadzenia aniżeli na Ukrainie, nie będącej w NATO. [więcej Khazars].

No i takie odkrycie trzeba było sfinalizować czyli dobrze sprzedać. Powstała specjalna firma Myriad Genetics MYGN, która opatentowała cały system badania tego genu. Potem wystarczył już odpowiedni marketing i straszenie kobiet. Wg analityków system ten to zysk rzędu ok 14 miliardów dolarów. I wszytko szło tak dobrze do 12 maja 2009 roku kiedy to ACLU i Public Patent Fundationzłożyła pozew, że nie można patentować genów ludzkich.

Prawdopodobnie w MYGN niektórym świat zwalił się na głowę. Trzeba było odeprzeć atak. A po co są aktorzy? Zawsze ładne opakowania są po to, aby zakryć pustkę środka. W dniu 30 listopada 2012 roku Sąd Najwyższy USA zgodził się rozpatrzeć argumentację w sprawie zdolności patentowej ludzkich genów. 15 kwietnia 2013 roku Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych podał, że decyzji można oczekiwać w tym roku.
Zdecydowana większość lekarzy i naukowców stoi na stanowisku, że patentów Pana Boga nie wolno sobie przywłaszczać. Jakiego zdania będzie Sąd?

I tak to wygląda w świetle faktów. Widzicie więc drodzy Państwo, że jest się o co bić.

PS.1 Ciekawe jak długo IPN będzie utajniał w swoich archiwach, materiały dotyczące Informacji Wojskowej związane ze “slużbą zdrowia”.
PS.2 Drzewiej, lekarze wymieniali uwagi na tematy medyczne, na stronach branżowych wydawnictw. Od ok. 20 lat brak polskich czasopism medycznych uniemożliwia taką wymianę. Jedynym sposobem poinformowania społeczeństwa jest internet.
PS.3 Od miesiąca maja 2012 roku, ginie w internecie cała masa publikacji – pojawia się tekst : strona error, albo pojawiają się napisy “W twoim kraju zabronione”. No ale oczywiście żadnej cenzury nie ma!
PS.4 Byłoby bardzo ciekawe przedstawienie finansowania tych badań piersi. Kto i ile z tzw ekspertów otrzymał od NATO czy Brukseli

Kontakt: jjaskow@wp.pl

MAMMOGRAFIA a sprawa Polska= RAK?
Nauka i technologia
Zbliżające się Święta Bożego Narodzenia zmuszają do podsumowania minionego okresu. Niestety nie napawa takie podsumowanie optymizmem. Wbrew swej woli znaleźliśmy się pod całkowitą dominacją cywilizacji azjatyckich. O niebezpieczeństwach wynikających z takiej walki cywilizacji przestrzegał prof. Feliks Koneczny 3 pokolenia wstecz. Wmówiono społeczeństwu w okresie ostatnich 20 lat, wyższość cywilizacji azjatyckich: bogactwo jest najważniejsze. W życiu każdego kraju najważniejsze jest nie bogactwo materialne ale oświata. Prof. Feliks Koneczny pisał – “pieniądz nie może iść przed rozumem”. Niestety jak uczy historia Polski ostatnich 300 lat, właśnie dzieje się w kraju nad Wisłą cały czas odwrotnie. Rozmaite ośrodki i instytucje wmawiają nam, że trzeba zarabiać pieniądze wszędzie, nawet poza granicami kraju. Oczywiście wcześniej zlikwidowano możliwość pracy we własnym kraju. W innym przypadku ludzie, szczególnie młodzi nie wyjeżdżaliby w poszukiwaniu pracy za granicę. Już przed 20 laty udowodniłem, że po to będzie się likwidowało miejsca pracy w Kraju, aby inne kraje mogły zarabiać na taniej sile roboczej z Polski. Jak można było oszacować tylko W.Brytania zarobiła ponad 100 miliardów funtów na pracy Polaków. W latach 1939-45 wywożono ludzi do przymusowej pracy, a obecnie sami wyjeżdżają i jeszcze się tym chwalą. Na tym polega właśnie oświata, a ściślej jej brak. Upadki wszystkich krajów zaczynały się od upadków oświaty. Jeżeli społeczeństwo nie zna historii własnego Kraju, to te same błędy będzie popełniało co pokolenie. Historia POlski jest tego dowodem.Ten kryzys zaczął się w 1773 roku powołaniem Komisji Edukacji Narodowej. Ta pięknie nazwana instytucja nie zrobiła nic dla polskiej edukacji narodowej. Była typowym tworem cywilizacji bizantyjskiej. Miała na celu ustanowienie dominacji państwa nad oświatą. Mimo to, przez ponad 200 lat “wciskano” społeczeństwu jej zalety. Ta propaganda była na tyle skuteczna, że przez dwa kolejne stulecia nawet wykształceni ludzie gloryfikowali do dnia dzisiejszego tę twór bizantyjski. Jak wiadomo organizacją i kierowaniem Komisją zajął się znany agent Angielski- du Pont. Du Pont w czasie powstania Komisji pełnił obowiązki, jak by to dziś ujęto, oficera prowadzącego Stanisława zwanego Augustem Poniatowskim. Stanisław August to człowiek bez żadnego rodowodu. Nigdzie bowiem nie znaleziono metryk jego dziadka i babci. Mimo to, Stanisław August pełnił funkcję króla Rzeczpospolitej Polskiej. Jego działania i zachowanie znakomicie opisał dr Karol Zbyszewski.

Niewiele osób zdaje sobię sprawę z faktu, że szanowna Komisja powstała dzięki rozwiązaniu i przejęciu majątku Zakonu Jezuitów. Zakon Jezuitów prowadził w tym czasie najlepsze placówki edukacyjne. Rozwiązanie zakonu nastąpiło przed oficjalną decyzją Papieża, który zawsze pierwszy zatwierdzał takie decyzje. Mało tego, majątek było nie było, kościelny zrabowano i oddano w ręce doraźnej grupy cywilów, na czele której postawiono masona w habicie – księdza Stanisława Konarskiego [nota bene defraudanta strasznego]. A przecież doskonale wiedziano, że ten du Pont był uprzednio zatrudniony we Francji także w celu prowadzenia reformy “oświaty” i można było doskonale prześledzić jego ok. 10 letnią działalność w tamtym kraju. I co ciekawsze, do dnia dzisiejszego nadal chwali się Komisję Edukacji Narodowej [Jakiego narodu ? – Polska, była wielonarodowym państwem] wybija się medale i odznacza swoich. Du Pont po wyjeździe z Polski reformował oświatę w Ameryce, co również jak wiemy, doprowadziło do rewolty. Za dobrze wykonaną pracę otrzymał monopol na produkcję prochu dla armii. Dzisiaj koncern du Pont jest liderem dezinformacji o skutkach oddziaływania freonu na rzekomy wzrost temperatury ziemi czyli o powstawanie tzw. efektu cieplarnianego. Jako zjawisko, będące typowo gazetowym problemem i ma się to tak do rzeczywistości jak pięść do oka. Jednak na skutek upadku elementarnej oświaty społeczeństw pozwala nałożyć dodatkowy podatek na państwa, w imieniu grupy “oświeconych”.

Zaborcy zniszczyli praktycznie nasz system edukacji zamykając uniwersytety i przenosząc je na tereny Moskwicina, Uniwersytet Stefana Batorego przeniesiono do Kijowa, a Lwowski do Odessy. Były to pierwsze wyższe szkoły w carstwie moskiewskim. Od 1864 roku w Priwislannym Kraju, aż do 1989 roku istniała cenzura [ z przerwą w latach 1918-1939] i tak należy patrzeć na wszelkie wydawnictwa i edukację w tamtym okresie. ŻADNA myśl, książka ani artykuł przeciwko carowi nie mógł się ukazać. Podobnie było w innych zaborach. Nawet w chwalonym ostatnio w Polsce, cesarstwie Austro-Węgierskim także nic prawdziwego o Polsce pisać nie było można. A mordowanie siły przywódczej Narodu Polskiego rozpoczęto właśnie w Austrii pod nazwą Rabacji Szeli 1846 roku.

W czasach współczesnych oczywistym było, że żadna publikacja zawierająca prawdziwe informacje o Polsce, nie mogła się ukazać. Niektórym się zdaje, że za genseka Edwarda Gierka popuszczono cenzurę, ale nie zauważono, że wprowadzone w 1974 roku istotne reformy oświaty jeszcze bardziej obniżyły poziom edukacji nawet z tych przedmiotów, które nie mają związku ze świadomością historyczną czyli z fizyki, chemii, matematyki etc. Eliminuje się nauki ścisłe, logikę. Precedens ten nasilił się po roku 1990. Każdy kto tylko pamięta pożyczki gierkowskie, które rzekomo przejedliśmy, jak usiłuje to wmówić społeczeństwu Gazeta Wybiórcza i TV wszelkiego rodzaju, powinien się zastanowić, dlaczego tak zazwyczaj skąpi kapitaliści tak szczodrze dotowali komunistę?

Po pierwsze, pożyczki poszły na budowę rurociągu w bratnim kraju, budowę celulozowni zabajkalskiej, budowę Huty Katowice z szerokimi torami do ZSRR i reformę uzbrojenia Układu Warszawskiego. Wprowadzona w Polsce reforma oświaty i jej skutki tj. obniżenie poziomu edukacji zostało całkowicie w naszym nieszczęśliwym kraju [ S.Michalkiewicz]. Skutki takiego upadku oświaty obserwowaliśmy zarówno w roku 1981 jak i po 1990. Kolejni władcy starsi i mądrzejsi [S.Michalkiewicz] co kilka lat, bez analizy wprowadzonych zmian, dokonywali kolejnych reform oświaty. Efekty widać na każdym kroku np. we wzroście grubości instrukcji do kupowanych przedmiotów np. żelazka.

Inny przykład: w okresie minionych 40 lat zredukowano liczbę godzin studiów medycznych o ok. 1000, przez to zredukowano okres nauczania z 6 lat studiów [plus 2 lata stażu] do 5 lat. Z wolnego zawodu przekwalifikowano akademie medyczne na fabrykę sprzedawców usług. W celu poprawienia samopoczucia niektórym osobom zmieniono także nazwę na Uniwersytety Medyczne. Dodatkowo zrobiono to tak sprytnie, że zostawiono medykom tą samą nazwę -lekarz i te same uprawnienia, przy istotnie mniejszej wiedzy [stomatologów przekwalifikowano w dentystów]. Oczywiście były etapy pośrednie, takie jak redukcja specjalizacji, tworzenie nowych specjalizacji na poziomie felczerskim, likwidacja szkół pielęgniarskich i wprowadzanie w ich miejsce prywatnych szkół pielęgniarskich bez zaplecza szpitalnego, co przeciętny pacjent widzi pod postacią odleżyn po pobycie w szpitalu. O poziomie tych reform mogłem się przekonać biorąc w nich udział jako nauczyciel akademicki od 1973 roku. Wszystko to było realizacją planów tzw. Brukseli, mających za zadanie likwidację konkurencji na rynku pracy po wprowadzeniu Polski do Unii Europejskiej. Nie trzeba przypominać, że przyspieszenie demontażu oświaty nastąpiło w okresie ostatnich 22 lat. Wykorzystano do tego kolejnych ministrów, którzy np. uważali, że matematyka jest przedmiotem zbędnym na maturze [Gertych]. Głosili takie natchnione hasła, również kolejni ministrowie, że czytanie lektur nie ma sensu wystarczy oglądanie filmów [Handke] i likwidowali szkoły wiejskie pod pretekstem wyższego poziomu nauki w większych szkołach?

Kościół Katolicki na soborach już w XIII wieku ustanawiał konstytucje obligujące proboszczów do organizowania szkół. Konstytucja wyraźnie stwierdzała, że w każdej parafii musi być szkoła w odległości ok. 0,5 wiorsty od miejsca zamieszkania, uzasadniając to mądrze: “dziecko nie może tracić czasu na chodzenie do szkoły ponieważ musi pomagać rodzicom”. Konstytucje katolickie stanowiły, że każdy biskup musi w swojej diecezji zorganizować szkołę “średnią” zapewniając godziwe wynagrodzenie nauczycielom. Te same hasła konieczności istnienia szkół w parafiach  2 -gi punkt postulatów], wypisywali Powstańcy Wandei – we Francji 1793/4 roku, protestując przeciwko masońskiej rzezi [porównując ówczesną populację Francji ze stanem dzisiejszym, masoni wymordowali ok. 8 milionów Francuzów].

Od 1945 roku okupanci postępowali zupełnie odwrotnie obniżając wynagrodzenie nauczycieli do minimum zapewniającego głodową egzystencje by zmusić kobiety do pracy zawodowej, pod pretekstem robienia tak imponującej kariery jak np. przybijania stempli na przesyłkach listowych. Specjalnie tworzono szkoły typu Studium Nauczycielskie, których absolwenci mieli głównie uczyć dzieci nauka czytania i pisania. Sprowadzało się to do planów niemieckich z czasów okupacji. Jeden z generałów niemieckich w swoich pamiętnikach wspomina, że edukacja Rosjan ma się ograniczyć do nauki liczenia i znajomości znaków drogowych, a edukacja Polaków dodatkowo do nauki czytania i pisania tj. do ok. 3 klas. Jak podaje Wikipedia, w Polsce obecnie istnieje przymus nauki tylko 6 klas. Biorąc pod uwagę program i poziom edukacji pierwszych 3 lat można spokojnie przyjąć, że p. minister Katarzyna Hall zrealizowała ten program w całości. [Uczniowie z Polski zostali poddani badaniom PIRLS i TIMSS, które mają za zadanie sprawdzić umiejętność czytania ze zrozumieniem, a także znajomość zagadnień matematycznych i przyrodniczych. „Uczniowie polskich podstawówek zajęli ostatnie miejsce w Europie, jeśli chodzi o znajomość matematyki, a przedostatnie w rankingu wiedzy przyrodniczej.” [Wprost 16.12.2012.]

Do lat 90 -tych ubiegłego wieku, ok. 80% społeczeństwa kończyło tylko szkoły zawodowe, a ok. 3-5% miało wyższe wykształcenie [wliczając w to WUML]. Obecnie chcąc dowartościować tubylców uznano licencjaty, czyli dawne kursy pomaturalne, za niepełne wyższe wykształcenie, poprawiając w ten sposób statystyki obywateli z wyższym wykształceniem. Dodatkowo stworzono całą masę szkół produkujących tysiące “fachowców” w tak ważnych dla gospodarki specjalizacjach jak np.: socjologia, psychologia, marketing czy politologia itd. Oczywiści wszyscy oni, znajomi króliczka, okupują stołki rozmaitych urzędów. Liczba urzędników wzrosła od czasów stanu wojennego z ok. 48 000 do ponad 600 000, a liczba osób wytwarzających PKB wynosi obecnie tylko ok. 6 milionów przy ok. 18 milionach pracujących.

W ten prosty sposób zmieniono naszą ponad 1000 letnią cywilizację łacińską na azjatycką [ bizantyjsko – turańsko – żydowską].

Czyli z samodzielnie myślących ludzi stworzono roboty spełniające polecenia odgórne. Zrobiono to tak sprytnie, rozdając rozmaitego rodzaju tytuły czy odznaczenia, że spacyfikowane po 1945-48 roku społeczeństwo nie TYLKO NIE PROTESTUJE, ale w większości przypadków zupełnie nie zdaje sobie z tego sprawy zadawalając się systemem wprowadzonych nagród i piciem piwa przed telewizorem. Znam tylko jeden przypadek w Polsce prof. Jerzego Przystawy, który odmówił przyjęcia tytułu z rąk hunty wojskowej.

Zastanawiające jest to, jak można było łatwo wymazać wszelkie cechy jednej cywilizacji i wprowadzić zupełnie inną w sposób bezkrwawy w tak krótkim czasie. Praktycznie wprowadzono cywilizacje azjatyckie, bez oporu społeczeństwa, szczególnie tzw. wyższych sfer, tego co dawniej nazywano szlachtą. Niewątpliwy wpływ miały na ten stan rzeczy tzw. “Mordy Katyńskie” czyli wspólne likwidowanie inteligencji przez okupantów. W mordach tych zlikwidowano ok. 30% polskich inżynierów, ponad 50% polskich lekarzy i ponad 70% polskich profesorów. Stąd “wybitne” kariery takie jak jak: prof. Stefanii Jabłońskiej prawdziwe nazwisko [Rachela -Szela] Ginsburg, -dermtologa czy jej siostry i w okresie późniejszym prof. Gierkowej alkoholiczki pozbawionej z tego powodu prawa wykonywania zawodu – najmłodszego profesora medycyny. PAN tylko rok się bronił przed nadaniem tej pani stopnia profesora. Innym “uczonym w piśmie” jest niejaki prof Zygmunt Bauman alias Semjon agent Informacji Wojskowej. I feta NKWD toczy się dalej. Właśnie prof. prof. Marcin Beredczak – rektor i Andrzej P. Florkowski – dziekan, Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu nadali temu Panu tytuł doktora “Honoris Ca..”

O tym, że polska nauka nie istnieje świadczy najlepiej liczba wynalazków opatentowanych w Kraju. W latach 60-tych ubiegłego wieku nasze uczelnie patentowały ok. 500 wynalazków rocznie. Czyli mniej więcej tyle samo co patentowali ich koledzy z Południowej Korei. Na początku XXI wieku polscy“naukowcy” nadal patentują ok. 500 wynalazków, a koreańscy ok. 14 000 rocznie. Jeszcze gorzej wygląda sprawa porównania polskich szkół wyższych z krajami NATO. Niemieckie uczelnie np. patentują ponad 17 500 wynalazków rocznie, przy ok. 87 milionach obywateli. Amerykanie także patentują ok. 44 800 wynalazków rocznie przy ponad 300 milionach obywateli, a Polacy w tym samym okresie zdobywają ok. 300 patentów przy 37 milionach obywateli. W roku 2010 zatwierdzono w Polsce tylko 199 patentów, w tym samym roku mała Irlandia miała 443 patenty, a na świecie 163 938, czyli Polacy stanowią 0.12% światowej nauki. W okresie od 2005 do 2010 roku liczba światowych patentów wzrosła odpowiednio z 136 750 do 163 938. Bez komentarza. Poniżej wykresy wg innego zestawienia [Polska Nauka wśród najsłabszych w UE wp.pl]. I pomimo takiej katastrofalnej zapaści chocholi bal na Tytaniku trwa: “Polskie Noble” 2012 [Gazeta Wyborcza 06.12.2012 Sławomir Zagorski].

Oczywiście istnieje w Polsce Ministerstwo Nauki z najbogatszym ministrem w Rządzie wg deklaracji podatkowej [Prof. dr hab. Barbara Kudrycka]. Tylko jaka jest naprawdę rola takiego tworu? Widać to po przytoczonym dorobku “nauki”.

W Polsce nastąpił rozkwit azjatyckiej formy nad treścią. Po 1990 roku powstała cała masa prywatnych uczelni produkujących jak mówi St.Michalkiewicz ćwierć inteligentów, “Co się będe wychylał w chórze lepiej”, Mamy już podobno ponad 470 wyższych uczelni, a Niemcy przy dwa razy większej liczebności ludności tylko 80. W okresie od 1992 roku do 2010 roku liczba “wyższych” uczelni w Polsce wzrosła ze
124 do 470 , co nie przełożyło się na nic wyjątkiem produkcji urzędników. Na uczelniach nie pozostają ludzie chcący coś odkrywać, a pozostają, z powodu katastrofalnej zapaści gospodarki, tylko znajomi króliczka. W chwili obecnej tzw. wyższe uczelnie są przechowalnią bezrobotnych nieudaczników i dlatego te kolegia rektorskie z pokorą przyjmują wszelkie decyzje odgórne.

Generalne, celowe obniżanie poziomu edukacji przekształciło społeczeństwo w bezmyślną masę konsumentów. Znam osobiście wiele przypadków, zgłaszania się dorobkiewiczów do lekarzy, tylko i wyłącznie z prośbą o skierowanie na badanie , odpłatne, na tzw. przebadanie się, bo ma pieniądze, i mówiąc jednoznacznie nie wie na co je wydać, chce się więc przebadać. A na pytanie co mu dolega mówi otwarcie nic.
Znam również sytuacje odwrotne, czyli niemożność wykonania badania przez chorego z powodu pozornego braku pieniędzy [bezpłatne NFZ badania mają bardzo długi czas oczekiwania] dyktowanych koniecznością niezbędnego zakupu telewizora plazmowego, ponieważ taki ma już sąsiad. Praktycznie od 30 lat upadło czytelnictwo w Polsce. Samorządy, jak wiadomo wybierane przez tych samych- nieczytających – obywateli, pierwsze co robią to obcinają pieniądze na kulturę i oświatę, likwidując np. biblioteki publiczne. Byłem świadkiem jak maturzyści, prywatnej szkoły, nie potrafili przeczytać głośno wiersza A.Mickiewicza z tablicy. A ostatnio rodzice tych “pociech” chcą nawet opodatkować wypożyczanie książek z bibliotek zwanych publicznymi, rzekomo pod naciskami Unii Europejskiej. I jak zwykle nikt nie protestuje. Czyli stado baranów zostało dostatecznie spacyfikowane.To samo znaczenie ma wprowadzanie wersji elektronicznej książek. Po pierwsze elektroniczne książki są nietrwałe. Czas życia przeciętnej dyskietki wynosi ok. 3-5 lat, potem zapis znika. Po drugie, można wznawiać poszczególne edycje zmieniając strony czy określone rozdziały, zgodnie z aktualną propagandą polityczną, Czyli zgodnie z orwellowskim “Rokiem 1984” można zawsze wydawać publikacje poprawne politycznie. Nikt nigdy nie będzie mógł udowodnić, że w wersji pierwotnej publikacji było inaczej.

Ta systematyczna działalność polegająca z jednej strony na rozbijaniu rodziny – matki nie mogą wychowywać dzieci muszą pracować, z drugiej strony – na obniżaniu poziomu edukacji, produkcji użytecznych idiotów, owocuje w sposób widoczny zaczynając od poziomu samorządów, a na sejmowych ustawach kończąc. Wystarczy posłuchać wypowiedzi kolejnych marszałków, jak się chwalą pracowitością w swojej kadencji uchwalając kilkaset ustaw [np. w poprzedniej kadencji Sejm uchwalił 953 ustawy]. Który z posłów przeczytał chociaż część z nich? Każdy normalny człowiek wie, że przeczytanie tych kilogramów makulatury byłoby trudne, a co dopiero skorelowanie poszczególnych ustaw z innymi już istniejącymi. Stąd taka ilość nowelizacji. Przeciętnie już w kilka miesięcy po uchwaleniu danej ustawy ten sam sejm uchwala poprawki. I co ciekawsze nie ma winnych tego bałaganu. Podobnie samorządy zajmują się albo robieniem indywidualnych interesów albo przyklepywaniem mało istotnych problemów; vide samorząd Gdańska, który w okresie ok. 20 lat ani razu nie zajął się przyczyną ponad 500% wzrostu zachorowań na raka, czy też wzrostu cukrzycy u dzieci, chociaż odpowiednie badania medyczne były przeprowadzone.

Aby panować nad społeczeństwem robiono wszystko w celu wcielenia go do rozmaitego rodzaju organizacji. Typowym przykładem są ustawy o Izbach Lekarskich i Izbach Adwokackich. Po przemianach w 1989/90 roku z radością przywitano tworzenie Izb Lekarskich. Sam jako delegat na pierwszy założycielski zjazd byłem pełen optymizmu. Jednakże już w tamtym okresie można było zaobserwować dziwne działania administracji z jedne strony i przemysłu z drugiej strony. Administracja chciała przerzucić wszelkie sprawy biurowe na Izby Lekarskie, a przede wszystkim obciążyć kosztami lekarzy, przy zachowaniu kontroli nad edukacją lekarzy i mieć wpływ na kierunki rozwoju samorządu. W tak prosty sposób pod pozorem samorządów z koszarowano wszystkich lekarzy. Obecnie lekarz nie tylko musi ponosić koszty utrzymania Izby- administracji, ale i przestrzegać wszelkich zaleceń i poleceń nie mając ŻADNEGO wpływu na nie, co wykazały np. ostatnie negocjacje z Narodowym Funduszem. Pomimo faktu, że Konstytucja mówi o wolności zgromadzeń i zrzeszeń obywateli to akurat ustawa o Izbach stosuje przymus. I jak widać nikomu ta schizofrenia prawna nie przeszkadza. Wystarczyło zarezerwować dla “swoich” stołki dyrektorów poszczególnych instytucji, szpitali, przychodni Narodowego Funduszu Zdrowia czy stworzenie odpowiednich specjalizacji.

Takim nowym tworem mającym trzymać w ryzach medyków jest stworzenie przedmiotu zwanegoZdrowiem Publicznym. Dawniej przez ok. 5000 lat historii pisanej, istniał lekarz i chory. Jak lekarz był dobry i potrafił pomóc pacjentowi to był szanowany, jak nie umiał pomóc to musiał opuszczać dany teren. Takie proste zasady były jednak dla niektórych “medyków z ambicjami” trudne do zaakceptowania ponieważ istniała odpowiedzialność osobista. Z drugiej strony trudno było także urzędnikom takimi odpowiedzialnymi lekarzami manipulować. Stworzono więc specjalistę od zdrowia publicznego, czyli urzędnika opłacanego przez państwo [cokolwiek to oznacza] czyli administrację. Innymi słowy, nie leczy się konkretnego chorego tylko powstała urawniłowka: wszyscy są tacy sami te same mundurki, te same kajdany na umyśle w postaci testów egzaminacyjnych, te same badania. Znowu kłaniają się cywilizacje azjatyckie, a jeszcze 30 lat temu wszyscy śmiali się z “chińskich mundurków”. Po dwudziestu latach od rzekomych przemian politycznych, w naszym nieszczęśliwym kraju [St.Michalkiewicz], cała tzw. inteligencja chodzi w pasiakach na umyśle i jeszcze sama je sobie zakłada będąc w pełni zadowoloną mając gadżety w rękach; a to telewizor plazmowy, a to nowego ipoda czy iphona.

Taki człowiek -specjalista zdrowia publicznego – jest zależny od płatnika czyli administracji i zrobi wszytko, aby się na dobrze płatnym stanowisku utrzymać. Widzimy te wszystkie problemy w sposób oczywisty w przypadku np. inwestycji typu budowa szpitala czy przychodni. Brałem udział w “obalaniu”bzdurnego projektu w roku 1980/81 [wtedy było można], w nowej dzielnicy Gdańska – Morenie, gdzie architekci i lekarz miejski zatwierdzili projekt usytuowania w budynku Poradni Matki i Dziecka po jednej stronie korytarza, a poradni przeciwgruźliczej naprzeciwko, po drugiej stronie korytarza. Urzędnicy Zdrowia Publicznego byli bardzo oburzeni, że chcieliśmy koniecznie zmiany tego absurdu. Nic się nie zmieniło. Obecnie, po 30 latach, zatwierdzono szpital w Gdańsku [projekt zmienionej galerii handlowej], w którym np. dyżurki lekarskie nie mają okien nie licząc innych błędów architektonicznych. Wszyscy, którzy mieli podpisać się pod projektem, podpisali, nikt się nie sprzeciwił. Koszty poniesie chory, np. poprzez zmniejszenie kwot przeznaczanych na leczenie z powodu ich ograniczenia spowodowanego wzrostem kosztów ogrzewania pustej przestrzeni- korytarzy. Innym przykładem marnotrawstwa była sprawa rzekomej ptasiej grypy w 2007 roku w Toruniu. Na całą akcję zwalczania rzekomego wirusa, wydano 50 milionów złotych, oczywiście dla dobra społeczeństwa. Co prawda garstka ludzi, którzy na tym skorzystali była bardzo ograniczona, ale z tego powodu jednostkowa kwota przypadająca na osobę po podziale wyższa. Na pewno przydała się przed świętami Bożego Narodzenia. Tylko co to miało wspólnego z medycyną? Dla porównania kwota ta, wg danych marszałka województwa pomorskiego, pokryłaby ponad 70% obecnych wydatków na leczenie wszystkich chorób nowotworowych w województwie pomorskim. W województwie tym, z powodu braku środków finansowych prawidłowo jest leczony co ok. 50-ty chory nowotworowy. Stąd te kilkumiesięczne kolejki oczekujących.

Podobną rolę jak “specjalizacja” Zdrowie Publiczne pełnią Izby Lekarskie praktycznie nie mające ŻADNEGO wpływu na powstawanie aktów prawnych, a zmuszające lekarzy do ich przestrzegania. Izby Lekarskie zostały także zaprzęgnięte w przestrzeganie poprawności politycznej lekarzy. Lekarz ma leczyć, a nie krytykować postępowanie władz. Ma brać udział w praniu mózgów zwanych szkoleniami. Wystarczy zapoznać się z zawartymi w Biuletynach Izb Lekarskich informacjami o szkoleniach i kursach. Zdecydowana większość to szkolenia przygotowywane przez firmy farmaceutyczne. A jeżeli nie to i tak firma farmaceutyczna ma w każdym kursie swoje wystąpienie i jest fundatorem materiałów “promocyjnych”. Szkolenia te są robione zgodnie z programem CIA zwanym MK Ultra. W Polsce ten system we współpracy z sowieckm GRU, znany był pod nazwą Kompleksowy System Dezintegracji Osobowości lub COCON i istniał od 1947 roku .W ramach tego eksperymentu medycyny współczesnej prowadzono terapie narkotyczne, szokowe, eksperymentowano z hipnozą, stosowano tortury fizyczne np. słynne podtapianie. Eksperymenty te przeprowadzano na tzw. białych myszkach czyli wrogach ludu pracującego miast i wsi. W ramach tej “militarnej” części doświadczeń używano gazów bojowych, badano skuteczność masek przeciwgazowych, badano wpływ wdychania spalin samochodowych na organizm ludzki, podawano zepsutą żywność i słoną wodę do popijania. Zmuszano do picia moczu. Wprowadzano zakaz kąpieli i wszelkich zabiegów higienicznych. Eksperymentowano z bakteriami, zamrażano. Szczególnie wschodnie służby podejrzewane były o handel organami uzyskiwanymi od ludzi nazywanych w żargonie białymi myszkami. Prowadzono prace nad aparaturą do czytania myśli. Współpraca obejmowała wszystkie służby specjalne podległe Moskwie, a więc STASI, Informację Wojskową- późniejsze WSI, służby koreańskie. Wykonawcami byli pracownicy służby zdrowia. Nagrodą były dziwnie szybkie awanse.

Obecne leczenie sprowadzono do wykonywania wytycznych opracowywanych przez urzędników. Ostatnie wyniki kontroli NFZ zarzucają lekarzom np. że 14% rozpoznań postawili bez przeprowadzenia odpowiednich badań. No bo urzędnik nie może zrozumieć, że lekarz aby rozpoznać zapalenie wyrostka robaczkowego nie musi wykonywać badania w rodzaju tomografii komputerowej za 600 zł, a wystarczy, że dotknie brzuch chorego; podobnie nie musi wykonywać badania dopplerowskiego za 200 zł, aby rozpoznać zapalenie żył kończyny dolnej. Konkretnym wynikiem takiego postępowania politycznego i edukacyjnego jest np. sprawa tzw Codeksu Alimentarus i obecny protest przeciwko wprowadzaniu zakazu sprzedaży leków roślinnych. A przecież ta sprawa została rozstrzygnięta ponad 20 lat temu. Pod koniec lat 80 – tych i na początku lat 90 – tych ubiegłego wieku, w poszczególnych Akademiach Medycznych likwidowano przedmiot fitoterapię lub odpowiednie rozdziały w podręcznikach farmakologii. Przedstawiciele Big Farmu odpowiednio rozmawiając z kierownikami katedr , poprzez finansowanie wydawnictw podręczników czy skryptów, doprowadzili do likwidacji informacji o lekach roślinnych. Czyli od ok. 20 lat kolejne roczniki medyków w ogóle nie wiedzą jak stosować leki roślinne. Mało tego, zdecydowana większość aptek w Polsce nie posiada już możliwości wykonywania leków na “zamówienie” . Czyli lekarz nie może przepisać leków złożonych w postaci np. proszków czy czopków ponieważ apteki nie przygotowują takich leków. Różnica pomiędzy lekiem gotowym, a robionym dla danego chorego jest taka jak pomiędzy ubraniem kupowanym w chińskim supermarkecie, a szytym u dobrego krawca na miarę jak mówił prof. Radecki. Ale to już tylko historia.

Tak więc cała akcja zbierania podpisów po petycjami protestującymi przeciwko wprowadzaniu zakazu sprzedaży leków roślinnych jest bezsensowna i spóźniona o ok. 20 lat. Obecnie prawdopodobnie, w większości uczelni, istnieje brak specjalistów mogących uczyć studentów fitoterapii. Inną taką akcją prowadzoną przez tzw. Zdrowie Publiczne i jego przedstawicieli chcących się wykazać, jest akcja dezinformacyjna o roli szczepień- szczególnie wśród dzieci i emerytów. Cała akcja ma na celu tylko i wyłącznie przerzucenie olbrzymich sum z budżetu służby zdrowia do prywatnej kieszeni kilku firm  produkujących szczepionki. Jak wykazały to liczne badania naukowe wartość profilaktycznych szczepień jest podobna do mycia rąk, ale znacznie droższa i powodująca masę powikłań niezwykle kosztownych w leczeniu.

Innym przykładem marnotrawstwa społecznych pieniędzy przez Zdrowie Publiczne, była sprawa rzekomej ptasie grypy w 2007 roku w Toruniu. Wydano 50 milionów złotych oczywiście dla dobra ludzi. Cała akcję opisałem w innej publikacji jeszcze krążącej w internecie. O całej fikcji tego zdarzenia świadczą następujące fakty:
1. Jak uczy doświadczenie i ornitolodzy loty ptaków odbywają sie w okresie jesieni, a nie w zimie.
2. Zachorowały rzekomo dwa ptaki – łabędzie – w stadzie kilkudziesięciu innych.
3. Nie zachorował żaden ptak mały typu wróbel itd. Trudno gonić wróbla i wstrzyknąć mu wirusa.
4. Następny wypadek rzekomej ptasiej grypy zanotowano koło Szczecina 300 km dalej. Kto przeniósł rzekomego wirusa? Nasze doniesienie do ABW o konieczności szukania samochodu, który przewoził ptaki zostało bez odpowiedzi.
5. Kolejny przypadek zanotowano koło Opola, znowu prawie 300 km dalej i w odwrotnym kierunku od Szczecina. czyli raz ptaki leciały na północny zachód, a drugi raz na południowy zachód od Torunia? To samo pytanie w jaki sposób rzekomy wirus w zimie przy minus 10 stopniach pokonał taką odległość?
6. Policja wg. doniesień prasowych i filmów telewizyjnych chodziła po kurnikach wiejskich i wybijała kury? Dlaczego kury skoro zachorowały tylko łabędzie, nie wyjaśniono?
7. Nie wybijano ani kaczek ani gęsi ani indyków. Dlaczego?
8. Akcja sanitarna, wydawania społecznych pieniędzy, polegała na rozłożeniu mat nasączonych lizolem na drogach wyjazdowych z Torunia? A dlaczego nie na dworcach kolejowych? Taka akcja przypominała dokładnie akcje stosowane przez Sowietów na granicy Amu – Darii w latach 1960-70-ych. Ewidentna bzdura w stosunku do propagandy możliwości zakażenia od ptactwa?
9. Co prawda garstka ludzi, którzy na tym skorzystali była bardzo ograniczona, ale z tego powodu jednostkowa kwota przypadająca na osobę wyższa. Na pewno przydała się przed świętami Bożego Narodzenia. Tylko co to miało wspólnego z medycyną? Dla porównania kwota ta, wg danych marszałka województwa pomorskiego, pokryłaby ponad 70% obecnych wydatków na leczenie wszystkich chorób nowotworowych w województwie pomorskim. Był to ewidentny przykład bezsensownego podstępowania specjalistów Zdrowia Publicznego, którzy przyjęli od polityków jako paradygmat o negatywnych skutkach wirusa ptasiej grypy. Generalne cala szopka z ptasia grypą, która wg WHO od 2003 roku do 2011 spowodowała na całym świcie zgon 360 ludzi, była tylko i wyłącznie udaną próbą defraudacji państwowych pieniędzy. W Polsce z powodu braku pieniędzy na operacje umiera ok. 3000 niemowląt rocznie.Podobną rolę jak Zdrowie Publiczne i jego specjaliści, pełnią Izby Lekarskie praktycznie nie mające ŻADNEGO wpływu na powstawanie aktów prawnych, a zmuszające lekarzy do ich przestrzegania. Izby Lekarskie zostały także zaprzęgnięte w przestrzeganie poprawności politycznej lekarzy. Lekarz ma nie leczyć ale przestrzegać wytycznych ustanowionych przez polityczny establishment. Nie wolno mu krytykować postępowania władz. Ma brać udział w praniu mózgów zwanych szkoleniami. Wystarczy zapoznać się z zawartymi w Biuletynach Izb Lekarskich informacjami o szkoleniach i kursach. Zdecydowana większość to szkolenia przygotowywane przez firmy farmaceutyczne. A jeżeli nie, to i tak firma farmaceutyczna ma w każdym szkoleniu czy kursie, swoje wystąpienie i jest fundatorem materiałów “promocyjnych”. Szkolenia te są robione zgodnie z programem CIA zwanym MK Ultra.

Codex Alimentarus co to jest.
Konkretnym wynikiem takich szkoleń jest np. sprawa tzw Codeks Alimentarus i obecne protesty przeciwko wprowadzaniu zakazu sprzedaży leków roślinnych. Trochę historii. Codex Alimentarus jest“międzynarodową” inicjatywą , która została stworzona jak to zwykle bywa w trosce o zdrowie ludzi. Oczywiście o ubocznym aspekcie tej organizacji czyli zapewnieniu zysku kilku inicjatorom nie należy wspominać. Generalnie Codex Alimentarus reprezentuje przemyślaną strategię zastąpienia naturalnych produktów żywnościowych i leków nie mogących być patentowanymi przez produkty, które można patentować. Chcąc wprowadzić projekt w życie trzeba było znaleźć sposób na przekonanie co najmniej kilkunastu wpływowych osobników – korporacji. Tym kluczem był strach. “A no wiecie rozumiecie ta żywność z pola może być skażona, mleko zatrute itd” . W ten sposób w trosce o nasze zdrowie wprowadzono pewne uzgodnienia prawne. Kluczem sukcesu było ukrycie międzynarodowych powiązań koncernów żywnościowo – chemicznych.

A cała sprawa zaczęła się ponad 150 lat temu. W 1848 roku wybuchła zaraza ziemniaczana w Irlandii. Wg. różnych źródeł zmarło z głodu ponad 1-2 miliony ludzi. Doskonale pokazuje sytuację w owym czasie w Irlandii druga część filmu “Przeminęło z Wiatrem”. Zaraza w następnych latach dotarła do Niemiec i potem na Śląsk i Podhale. W ówczesnych czasach ziemniaki były podstawą wyżywienia warstwy robotniczej. Opisy jedzenia w takiej czy innej postaci ziemniaków znajdujemy we wszystkich książkach XIX wieku. Ta olbrzymia zraza i występujący głód spowodował masową emigracje ludności z Irlandii i Niemiec do Ameryki. M.in. kanclerz cesarstwa niemieckiego – Bismarck podpisał umowę z Rządem USA, o ulgach dla emigrantów z Niemiec. Emigranci z Niemiec także stanowili trzon armii północy w wojnie secesyjnej.

To była jedna strona medalu. Drugą stroną była myśl zmonopolizowania handlu żywnością. Anglicy rozpoczęli zakładanie pierwszych zorganizowanych farm w Argentynie i Brazylii wysyłając tam transporty żydów [premier DIsrael] . Żydów wybrano, jako zorganizowaną grupę społeczną, której powinno się łatwiej zaaklimatyzować w nowych warunkach. Niestety żydzi nie byli przyzwyczajeni do pracy na roli i generalnie uciekali do miast zostawiając pola puste. Pomimo, że pierwsza wersja zorganizowania koncernów żywnościowych nie udała się, nie zaniechano tej myśli. Następne zbiorowe osadnictwo organizowano w oparciu o doświadczenia tego pierwszego eksperymentu.

Komisja Codex Alimentrus rozpoczęła szeroką współpracę z ONZ i jego agendami jak WHO i FAO. W 1956 roku nawiązała ścisłą współpracę ze Światową Organizacją Handlu – WTO. Dziwnym trafem okazało się, że WTO w rozstrzyganiu sporów międzynarodowych dotyczących żywności posługuje się wytycznymi Codex Alimentarus. W tej sytuacji producenci żywności, nie chcąc płacić olbrzymich odszkodowań zaczęli się dostosowywać do tych wytycznych. To samo stało się z lekami. W ten sposób po kilkunastu latach opanowano rynek żywności i leków. Jedynym kryterium wytycznych Codexu są interesy ekonomiczne przemysłu żywnościowego i farmakologicznego, a nie zdrowie ludzi. Powstały “koncern” żywnościowy zrzesza od 70 do 90% albo upraw, albo transportu, albo przetwórni danego produktu spożywczego i może spokojnie dyktować ceny.

Takie “specjalizacje” jak Zdrowie Publiczne powstały do wprowadzenia tych wytycznych w służbie zdrowia. W rezultacie pod naciskiem przygotowanych uprzednio specjalistów – Zdrowia Publicznego – zaczęto zmieniać zakresy przedmiotów szkół medycznych. Sprawa wprowadzenia Codexu do medycyny w Polsce, została rozstrzygnięta ponad 20 lat temu. W pod koniec lat 80 -ych i na początku lat 90 -ych w poszczególnych Akademiach Medycznych likwidowano przedmiot fitoterapię lub odpowiednie rozdziały w farmakologii. Przedstawiciele Big Farmu odpowiednio rozmawiając z kierownikami katedr , poprzez finansowanie wydawnictw podręczników czy skryptów doprowadzili do likwidacji informacji o lekach roślinnych. Czyli od ok. 20 lat kolejne roczniki medyków w ogóle nie wiedzą jak stosować leki roślinne. Mało tego zdecydowana większość aptek w Polsce nie posiada już możliwości wykonywania leków na “zamówienie”. Czyli lekarz nie może przepisać leków złożonych np. proszków czy czopków ponieważ apteki nie przygotowują takich leków. Różnica pomiędzy lekiem gotowym, a robionym dla danego chorego jest taka jak pomiędzy ubraniem kupowanym w chińskim supermarkecie, a szytym u dobrego krawca na miarę jak mówił prof. Stanisław Radecki. Ale to już tylko historia. Teraz apteki są tylko drogeriami.

Tak więc cała akcja zbierania podpisów po petycjami protestującymi przeciwko wprowadzaniu zakazu sprzedaży leków roślinnych jest bezsensowna i spóźniona o ok. 20 lat. Obecnie prawdopodobnie, w większości uczelni, istnieje już brak specjalistów mogących uczyć studentów fitoterapii.

Największe oszustwo XX wieku- szczepienia.Inną taką akcja prowadzoną przez Zdrowie Publiczne i jego przedstawicieli, chcących się wykazać, jest akcja dezinformacyjna o roli szczepień szczególnie wśród dzieci i emerytów. Cała akcja szczepień ma na celu tylko i wyłącznie przerzucenie olbrzymich sum z budżetu służby zdrowia do prywatnej kieszeni kilku firm produkujących szczepionki. Jak wykazały to liczne badania naukowe wartość profilaktycznych szczepień jest podobna do mycia rąk, ale znacznie droższa i powodująca masę powikłań, niezwykle kosztownych w leczeniu.

Kolejne oszustwo Zdrowia Publicznego- Fluoryzacja.
Podobnie wygląda inna akcja dezinformacyjna polegająca na wmawianiu stomatologom, że usuwając toksyczne odpady fluorowe powstające w projekcie Manhattan i następnych, zamienione w pasty do zębów ratują społeczeństwu zęby. Pomijając fakt, że normalny człowiek to coś więcej aniżeli zęby, no ale może nie dla wszystkich. Pomimo doskonale udokumentowanych bowiem wyników badań z lat 1940 -tych, o szkodliwości fluoru dla człowieka, w Polsce od lat 1960- ych wmawiano kolejnym rocznikom stomatologów i lekarzy potrzebę fluoryzacji uzębienia, rzekomo zapobiegającego próchnicy.

Pomimo, że od lat 90-tych ubiegłego wieku cały praktycznie „zachód” odstępuje od tego barbarzyństwa z powodu m.in rozwoju cukrzycy u dzieci tak zatruwanych fluorem, jak również z powodu obniżania ilorazu inteligenci i wzrostu demencji, w Polsce nadal reklamują się w internecie gabinety stomatologiczne zatruwające ludzi fluorem. W sprzedaży znajduje się duża liczba preparatów zawierających fluor. Praktycznie wycofano ze sprzedaży wszelkie pasty bezfluorowe. Czyli ponad 40 letnia indoktrynacja Zdrowia Publicznego doprowadziła do tego, że ludziska sami obniżają swoją inteligencję i zatruwają się fluorem stosując pasty fluorowe. Tego nawet nie wymyślono w obozach koncentracyjnych.

Feminizacja i zdrowie – psychika.
Tamte społeczeństwa miały jednak instynkt samozachowawczy. Obecnie skutecznie został on zniszczony chemicznie i propagandowo za pomocą m.in Zdrowia Publicznego. Systematyczna produkcja psychologów w oparciu o teorie Freuda i Junga wypaczyła skutecznie naukę. Widzimy to w sposób ewidentny we wszelkiego rodzaju poradniach psychologów szkolnych. Przez około 5000 lat historii pisanej wychowaniem dzieci do lat 6-7 zajmowały się kobiety. Potem chłopców oddawano pod opiekę mężczyzną. Rozbijanie katolicyzmu rozpoczęte w XIX wieku wprowadziło do obiegu społecznego tzw feminizację, czyli od tej chwili kobieta nie miała zajmować się prowadzeniem domu i wychowywaniem dzieci, bo to przecież niegodne, ale iść do pracy zarobkowej. Agitacja z jednej strony i obniżanie wynagrodzenia ojcom rodzin z drugiej strony spowodowało, że kobiety uwierzyły, iż celem ich życia jest kariera zawodowa w postaci przybijania stempli na poczcie. Innym takim zawodem mogącym zagospodarować nadmiar pań na rynku pracy było nauczycielstwo. Kobiety jako nauczycielki dawały sobie radę z maluchami mniej więcej do 3-4 klasy szkoły podstawowej. Po drugiej wojnie światowej w Polsce, z powodu braku mężczyzna wymordowanych w działaniach wojennych i tzw. Mordach Katyńskich, z braku nauczycieli mężczyzn, zawód nauczyciela został sfeminizowany w 90-96%. I NAGLE okazało się, że te kobiety sobie nie radzą z utrzymaniem karności w klasie. Dodatkowo ich koleżanki- psycholożki szkolne- oczywiście w trosce o prawidłowy rozwój dziecka, zabraniały stosowania jakichkolwiek kar. A jak wiadomo z wykopalisk archeologicznych rózgi w szkole były stosowane już w starożytnym Egipcie czy Rzymie. I nikomu przez ponad 5000 lat to nie przeszkadzało. Znam osobiście cała masę doskonałych naukowców, którzy dostawali po łapach w szkole i miło to wspominają. czyli cały cyrk z bezstresowym wychowywaniem bezmyślnie wprowadzony w ostatnich 20 latach do Polski z USA był zaprzeczeniem doświadczeń setek pokoleń. Dodatkowo, pomimo wiedzy elementarnej o czynnikach chemicznych znajdujących się w środowisku i zatruwaniu centralnego układu nerwowego, żaden z pośród psychologów szkolnych nie posługuje się badaniami toksykologicznymi np. ołowiu, fluoru, aluminium. Wiadomo ponad wszelką wątpliwość, że np metale ciężkie uszkadzają centralny układ nerwowy, a psycholodzy szkolni usiłują “leczyć”dzieci wymyślając coraz to nowe jednostki chorobowe w rodzaju ADHD. Jakież było moje zdziwienie kiedy na jednej z ważnych konferencji medycznych, pewien profesor psychologii roztaczał szerokie wizje pomocy psychologów w osiąganiu wyników sportowych nie poprzedzając swoich badań – testów ŻADNYM BADANIEM TOKSYKOLOGICZNYM. Co on tak naprawdę rozpoznawał? Niestety człowiek ten nie umiał udzielić na to pytanie odpowiedzi. Ale był wykładowcą akademickim dużej państwowej uczelni. Jaki poziom reprezentują studenci tego kierunku? Szczególnie widoczny w przypadku zatruwania fluorkami, brak edukacji jest widoczny w Gdańsku. Jedna grupa wielospecjalistyczna naukowców [PG, AMG, WOMP, MŚ] publikowała wyniki badań świadczące o negatywnych skutkach fluoryzacji nie tylko dzieci już przed 10 laty, a radni i sądy opierając się na finansowanych przez Gdańskie Zakłady Nawozów Fosforowych wynikach badań nie chcą wprowadzać żadnej profilaktyki. Skutkiem tego jest np. wzrost zachorowań na nowotwory z ok. 3500 rocznie do 17 500 w latach 1990 – 2007. Mało tego sędziowie sądu w Gdańsku Miastkowski-Sąd Gospodarczy, Gdańsk, oraz J.Machnij [ syg, akt IACa312/06] uznali za niewiarygodne badania naukowe zasłaniając się brakiem decyzji urzędów kontrolnych.

Inne paradygmaty Zdrowia Publicznego.
W medycynie “Zdrowie Publiczne” wprowadziło dodatkowe zamieszanie wprowadzając i utrwalając tzw. paradygmaty. Wiadomo, że “specjaliści” tego przedmiotu nie zajmują się leczeniem, a tylko produkcją tzw. wytycznych. Wytyczne muszą być wprowadzone i trwać dostatecznie długo aby zostały zaakceptowane. W tej sytuacji należało zmniejszyć liczbę godzin poświęconych naukom podstawowym, a w ich miejsce wprowadzić nauki o wytycznych. Było to kontynuacją rokefellerowskiego projektu wprowadzonego przez Gatesa w XIX wieku. Dofinansowania dostawały te uczelnie które były posłuszne.Paradygmat – słońce szkodzi, Witamina D.
Jak wiadomo kolejne rządy po 1990 roku jako główny cel stawiały zmniejszenie dofinansowania nauki. Skutek był taki, że z ok 2.4% PKB przeznaczanego na naukę w latach 70- tych, rząd premiera Buzka ksywa – „Docent” alias „Karol” , [Dziś jako przewodniczący Parlamentu Europejskiego blokuje prawdy o Katastrofie Smoleńskiej] obniżył dotacje na naukę do 0.37%, co nie starcza na pokrycie kosztów druku ksero nowowych publikacji naukowych dla studentów. Rezultatem takiej działalności było zatrzymanie się nauki na wiedzy z lat 50-60. Np. nie uczy się zupełnie studentów o roli poszczególnych witamin i mikroelementów w rozwoju chorób. Onkolodzy generalnie nie wykonują badań 25 OH D u chorych z nowotworami, chociaż badania naukowe wielokrotnie powtarzane, udowodniły ponad wszelką wątpliwości, że zwykła suplementacja witaminą D przedłuża znacząco życie chorych.

Podobnie geriatrzy nie wiedzą o konieczności wykonywania badań poziomu witaminy D u swoich podopiecznych, a faszerują ich lekami zawierającymi trujący fluor. Do 1971 rok suplementacja tranem w szkołach była obowiązkowa. I nagle pomimo faktu braku zmiany osi ziemskiej zaprzestano jej podawania. Skutkiem tego była największa epidemia grypy w następnym roku. Tak więc ilość promieniowania elektromagnetycznego docierająca do nas i odpowiedzialna za produkcję witaminy D jest taka sama jak przed 50 laty. I pomimo tej wiedzy “specjaliści” Zdrowia Publicznego nie wprowadzają obowiązku podawania tranu w szkołach, a wymuszają szczepienia przeciwko grypie.

Paradygmat przetworzonej żywności.
Powszechnie wiadomo, o wzroście zaburzeń flory bakteryjnej w populacji po 1990 roku z powodu wprowadzenia do sprzedaży żywności wysoce przetworzonej nafaszerowanej chemią. Brak oświaty zdrowotnej powoduje, że specjaliści od żywienia nadal namawiają ludzi do jedzenia wyrobów niewiele mających wspólnego ze zdrowiem np. różnych wyrobów ……… podobnych. I retoryczne pytanie; w stanie wojennym, szeroko krytykowanym, wprowadzono pojęcie wyrobów czekoladopodobnych, mlekopodobnych itd. i komu to przeszkadzało jak mówił Zenon Laskowik. Obecnie te same mlekopodobne produkty występują pod fałszywą nazwą mleka, jogurtu czy sera. Szczytem nieuctwa było i jest zalecanie jedzenia parówek małym dzieciom przez różnego rodzaju telewizyjne autorytety, przy całkowitym milczeniu tych wszystkich naukowców, pediatrów i stowarzyszeń naukowych. Wiadomo natomiast, że omawiane parówki nic nie mają z wędliną wspólnego, ponieważ prawdziwe mięso stanowi w nich tylko kilka procent. Podobnie żywnościowcy nic nie wspominają o konieczności suplementacji manganem organizmów, który bierze udział w zabezpieczani mitochondrialnego DNA przed nieodwracalnymi uszkodzeniami. Nieodwracalne uszkodzenia mitochondrialnego DNA są jedną z głównych przyczyn procesu starzenia komórki.

Paradygmat zdrowego powietrza.

Po II Wojnie Światowej nastąpiły olbrzymie zmiany w budownictwie mieszkaniowym, zamiast budownictwa jednorodzinnego jakie istnieje np w krajach zachodnich zaczęto wprowadzać budownictwo wielkopłytowe. Wbrew temu co niektórzy podają było to podyktowane tylko i wyłącznie decyzjami politycznymi takimi jak:
1. Łatwiejsza kontrola społeczeństwa, i w razie potrzeby pacyfikacja np. poprzez odcięcie wody, prądu.
2. Dalsze rozbijanie rodzin poprzez zniknięcie rodziny wielopokoleniowej.
3. Niemożność gromadzenia i przekazywania dóbr materialnych z pokolenia na pokolenie czyli ubożenie społeczeństwa. Każda rodzina zaczyna od zera.
4. Likwidacja bibliotek domowych, czyli likwidacja pamięci historycznej.
5. Rozerwanie kontaktów rodzinnych i międzyludzkich z powodu wielkości powierzchni mieszkaniowej [ pierwsze mieszkania wielkopłytowe z ciemną kuchnią 2×2 metry, i pokojami 7 -10 m kw. uniemożliwiały rodzinne spotkania]
6. Konieczność pracy zarobkowej kobiet wymuszała tworzenie żłobków i przedszkoli, co było celem samym w sobie – wychowywania użytecznych idiotów.
7. Dodatkowo, brak tych 26% inżynierów i ponad 75% profesorów wymordowanych w Mordach Katyńskich spowodował, że budowlańcy zupełnie zapomnieli o wentylacji mieszkań i innych budynków publicznych.

Komin wentylacyjny w takim bloku musiałby mieć ok. 30 metrów ponad dach aby zapewnić prawidłową wentylację górnych pięter, lub urządzenia wymuszające. Jak wiadomo nigdzie takich kominów nie wybudowano! Obecnie, po 1990 roku, kształceni lekarze nie mają dużego pojęcia o roli kwasicy w chorobach. A przecież już w 1931 roku Otton Henrih Hamburg odkrył związek pomiędzy zakwaszeniem organizmu, a nowotworami. Mało tego! Przychodnie Medycyny Pracy , rozmaitego rodzaju Instytuty Medycyny Pracy wogóle nie zwracają uwagi na stężenie poziomu dwutlenku węgla w pomieszczeniach. A przecież po to zostały powołane i są opłacane z pieniędzy społecznych, aby zabezpieczyć zdrowie pracowników, także biurowych, a nie sprawdzanie papierków w rodzaju prawidłowego wypełnienia karty badań profilaktycznych. Dzienna produkcja człowieka to ok. 0.5 kg – Co2, który jest transportowany w postaci kwasu węglowego i usuwany przez układ oddechowy. Brak wymiany powietrza w pomieszczeniach w znaczący sposób utrudnia taką wymianę. Norma Unii Europejskiej to do 1000 ppm dwutlenku węgla w pomieszczeniu. Nasze 5 letnie badania wykazały, że nie istnieją takie sale w zakładach pracy. Nawet w szpitalach stężenie CO2 dochodzi do ponad 3500- 5000 ppm. Unia Europejska opracowała dyrektywę o niedofinansowaniu hodowców bydła, jeżeli stężenie CO2 przekraczać będzie w oborze 3000 ppm. Jak widać w Polsce ludzie są traktowani przez niedouczonych specjalistów Zdrowia Publicznego gorzej aniżeli bydło w Unii Europejskiej, do której podobno od 2004 roku należymy. Żaden Instytut Medycyny Pracy, żadna Wojewódzka Poradnia Medycyny Pracy pomimo minięcia tylu lat od wejścia do Unii, nie zainteresowała się problemem wentylacji w zakładach pracy.

Paradygmat leków – cholesterol.
Innym taki paradygmatem we współczesnej medycynie jest uznawanie za chorobę czegoś co jest tylko wynikiem badania laboratoryjnego np. podwyższony poziom cholesterolu. Pomimo, że cholesterol jest niezbędnym składnikiem każdej komórki to sfrustrowani kardiolodzy stosując preparaty zwane statynami blokują produkcję całego szeregu niezbędnych organizmowi składników takich jak hormony sterydowe, koenzym Q niezbędny do odtruwania organizmu, czy witaminy D. Ale jak uświadomił mnie jeden z kolegów, po co wymyślać nowe leki, lepiej sprzedaje się jeden, ale dużej ilości ludziom, najlepiej do końca ich życia.
Kardiolodzy to wogóle dziwna grupa specjalizacyjna. W minionym okresie ok. 40 lat, w celu zadowolenia koncernów farmaceutycznych już 3 krotnie obniżyła poziom cholesterolu w organizmie człowieka. I tak w latach 1960-70 – ych za tzw. dopuszczalny poziom cholesterolu uznawano wartość 250 mg, Pierwsze leki obniżając poziom cholesterolu wprowadzone w latach 1980-tych – np. curantyl- powodowały więcej zgonów na serce, aniżeli wysoki poziom cholesterolu. Lek po cichutku wycofano. Kardiolodzy pod naciskiem przemysłu obniżyli tzw. normę cholesterolu do 200 mg i wmawiali każdemu, kto tylko do nich przyszedł, że koniecznie trzeba wykonać badanie poziomu cholesterolu ponieważ……[wpisać własną interpretację]. Usłużni idioci w prasie tzw. redaktorzy naukowi, zaśmiecali media i straszyli ludzi konsekwencjami podwyższonego poziomu cholesterolu. Ten nowy ‘prawidłowy” poziom cholesterolu nie spowodował zbytniego wzrostu sprzedaży leków i w 2010 roku obniżono dopuszczalną normę cholesterolu w organizmie człowieka do 100 mg. Teraz dopiero zaczną sie zgony. A może o to właśnie w tym chodzi. Przecież po to wydłużono czas pracy do 67 lat, aby nie płacić emerytur tylko zagarnąć te pieniądze.

Historia, która nie jet przekazywana z pokolenia na pokolenie powoduje, że kolejne roczniki popełniają te same błędy co ich ojcowie i dziadkowie. Jak mówi przysłowie rzymskie: „Gdy występki przynoszą korzyść, błądzi ten, kto postępuję uczciwie”. Niestety, żyjemy właśnie w takich czasach, gdzie występek jest bardziej ceniony aniżeli spokojna twórcza praca. Jak nam wmawia się od ponad 20 lat, liczy się tylko doraźny zysk. Takie postępowanie kolejnych rządów, co pokazałem w poprzedniej części opracowania, doprowadziło do upadku nauki i oświaty w Polsce. Ten upadek, spowodował z kolei zamurowanie się poszczególnych lekarzy i naukowców w swojej skorupie. Nie na próżno gensek W. Jaruzelski pseudonim Wolski, w pierwszy roku stanu wojennego rozdał ok. 1320 nominacji profesorskich. Ten wybitny rozkwit nauki w stanie wojennym wszyscy mogli obserwować. Wytypowanie na kierownicze stanowiska “swoich” miernot, w myśl starej wschodniej zasady “mierny, bierny ale wierny” oraz “nie matura a chęć szczera czyni z ciebie oficera” miało za zadanie nie rozwój nauki, ale trzymanie “rozgadanego towarzystwa” za przysłowiowy pysk!!!. Jak się więc ten nowonominowany naukowiec nauczył paru zwrotów z dziedziny do której był oddelegowany, to uznał to czego się nauczył nieomal za religię. Czyli raz, a dobrze i do końca życia powtarzać należy to samo. Widzimy tego rodzaju wypowiedzi np. wśród atomistów. Wszyscy powtarzają te same slogany propagandowe, których się nauczyli w stanie wojennym, podczas budowy elektrowni jądrowej w Żarnowcu. Robą to w taki sposób jak gdyby nauka przez te 30 lat stała w miejscu.Winą jest rewolucja masońska-zwana francuską, przeprowadzona przez Anglików w 1791-1796 roku. Zrzuciła ona Pana Boga z ołtarza, a umieściła na nim ułomnego człowieczka. Nowa,!!!! po “Mordach Katyńskich” powstała inteligencja traktuje więc wiedzę jak religię. Jak raz się nauczy taki inteligent czegoś, jak pacierza, to zmienić już w ŻADEN sposób tej wiedzy nie może. Jest więc bardzo oporny na przyjmowanie nowości. “Jak to, ja 30 lat coś tam wkuwałem, a teraz mam od nowa? A to co się w
końcu nauczyłem okazuje się nieprawdą? Czyli ja trułem ludzi zapisując im te leki? No nie, to nie możliwe!!!”

Innymi słowy stworzono typ asekuranta bardzo podatnego na tzw. wytyczne, płynące z różnych stron. Stworzono typowego reprezentanta cywilizacji azjatyckiej: mierny bierny ale wierny. Najczęściej po cichu, bez rozgłosu takie wytyczne opracowują tzw. grupy ekspertów tworzone przez koncerny farmaceutyczne. W Polsce możemy obserwować od ok. 25 lat. Specjalnie w celu trzymania ręki na pulsie, czyli towarzystwo w ryzach, stworzono system grantów. W skrócie system ten polega na rozdawnictwie społecznych pieniędzy przez grupy ludzi zupełnie nie przygotowane intelektualnie i merytorycznie do tematu. W praktyce wygląda to tak, że jacyś urzędnicy ogłaszają konkurs i naukowiec musi składać wniosek. Oczywiście żaden z urzędników nie ma pojęcia o co temu naukowcowi chodzi. Przecież gdyby taki urzędnik miał nawet mierne pojęcie, to sam by wystąpił o grant. Tak robią np. rozmaitego rodzaju radni zakładając jedno, czy kilkuletnie stowarzyszenia. Stowarzyszenie istniej dopóki dany człowiek jest radnym i może załatwić dofinansowanie. Potem szybko umiera śmiercią naturalną. Jeżeli naukowiec nie ma dojścia do komisji to jego wniosek otrzymuje odmowę, a zatwierdzany jest “swój”. Przecież dlatego po każdej zmianie rządów zmienia się szefostwa spółek i administracji. Z drugiej strony granty, zapewniają “swoim” koncerny farmaceutyczne finansując czasopisma medyczne. Koncerny wydają odpowiednio spreparowane podręczniki, koncerny organizują konferencje i sympozja eufeministycznie zwane “naukowymi” w celu opracowania pewnych zasad postępowania. Spreparowane dla zysku, zasady postępowania w określonych jednostkach medycznych są obowiązujące. Wiadomo, że młody lekarz zdający egzaminy musi znać te wytyczne, aby nie narazić się egzaminatorowi- człowiekowi, który te zasady opracował. Jak już sie raz nauczy, taki młody medyk, to po co ma je zmieniać i narażać się. Jeżeli szpital zakontraktował np. 200 naświetleń nowotworów promieniowaniem joniżującym, a ich do grudnia nie wykorzystał to musi do końca roku je wszystkie zastosować. Gdyby bowiem ich nie wykorzystał to w następnym roku Narodowy Fundusz mu je obetnie. A tak na marginesie: jaki“narodowy”? Przecież Polska zawsze była wielonarodowa! Czyli którego narodu jest to fundusz? Zostawiam to domyślności PT Czytelników. ?????????????????

W ten sposób powstają paradygmaty. Jak już wyżej o tym wspomniałem, takie paradygmaty są wprowadzane do środowiska przez różne organizacje i specjalizacje pod pretekstem“nowoczesności”, aktualnych “wytycznych naukowych”. Tak działają np. specjaliści Zdrowia Publicznego, czyli organizacji założonej przez pracowników instytucji państwowych takich jak Instytuty Medycyny Pracy, Stacje sanitarno – epidemiczne czy WOMP-y. W ten prosty sposób opinie instytucji państwowych zostały zmienione w opinie organizacji pozarządowych tzw NGO-sów. Wielokrotnie bylem świadkiem na konferencjach naukowych jak pracownicy-członkowie tych organizacji zaprzeczali oczywistym faktom podawanym przez lekarzy praktyków, np. dotyczących skażenia populacji w Polsce ołowiem. Zresztą na wniosek tych instytucji ok. 1986 roku zakazano wykonywania badań poziomu ołowiu u pracowników i młodzieży. Tylko w Legnicy p. dr Halina Strugała-Stawik nie poddała się i nadal prowadziła szeroko zakrojone badania.

Wiadomo, że pracownicy Zdrowia Publicznego raczej leczeniem się nie zajmują więc przygotowują różne “wytyczne”. Granty są przyznawane zgodnie z tymi wytycznymi. Tak więc koło się zamyka. Powstało jednak dodatkowe źródło dochodu, wyciągania pieniędzy np. z Narodowego Fundszu Zdrowia, czy Urzędów Marszałkowskich bez żadnych ograniczeń i niebezpieczeństw. O prawdzie powyższej tezy najlepiej świadczy brak publikacji przedstawiającej wyniki tych wszystkich akcji Narodowego Funduszu Zdrowia czy Urzędów Marszałkowskich zwanych profilaktycznymi.?????? Wydaje się miliony złotych z kieszeni podatnika, na prowadzenie rzekomych badań profilaktycznych, ale pomimo faktu, że badania są wykonane z pieniędzy publicznych, to nigdzie nie spotkaem się z publikacją ich wyników. Tak więc spokojnie można to traktować, podobnie jak każdy inny skok na kasę. Jest to nic innego jak przerzucenie pieniędzy publicznych do prywatnych kieszeni znajomych króliczka. Problem polega nie na tym, że przepuszczono masę pieniędzy, ale na tym, że reszta środowiska naukowego spokojnie to toleruje na zasadzie “a może w następnym roku mnie dopuszczą”. Poniżej przedstawię kilka takich paradygmatów służących “miernym ale wiernym” do oskubywania społeczeństwa.

Paradygmat szczepień.
Sprawa nie zaczęła się obecnie. Skutki mieszania się bankierów do medycyny możemy obserwować od XIX wieku. Typowym przykładem jest sprawa rywalizacji chemika Ludwig Pasteura z biologiemAntonine Bechampem. Pasteur twierdził, że krew jest jałowa, a choroby powstają na skutek wniknięcia mikroorganizmów do wewnątrz organizmu. Bechamp natomiast twierdził, że choroba jest wynikiem zaburzenia środowiska wewnętrznego przez czynniki chemiczne lub fizyczne, a bakterie tylko nakładają się
na to. Dzisiaj wiemy, że Bechamp miał rację. Około 2-3 kg naszej masy ciała to bakterie. Teoria Bechampa wyjaśnia dlaczego w tych samych warunkach jedni chorują, a drudzy nie. Twierdzenia Pasteura natomiast dawały doraźny zysk w postaci np. uzasadnienia stosowania szczepionek. Jak się szacuje, szczepionki obecnie to rynek ok. 50 miliardów dolarów. Rynek najbezpieczniejszy dla producenta, ponieważ pieniądze ściąga się bezpośrednio od państwa i nie płaci się ŻADNYCH odszkodowań w przypadku powikłań poszczepiennych. Jest to lepszy rynek aniżeli handel narkotykami czy bronią. I w dodatku rynek ten jest prowadzony przez “swoich” profesorów, konsultantów etc. Jest więc to bardzo bezpieczny rynek bowiem biegłymi w przypadku spraw sądowych będą “nasi” ludzie. Wykazałem to przytaczając opracowanie Cohrane Data Base, które po analizie prawie 6000 publikacji stwierdziło, że tylko ok. 10% pośród tych prac jest pracami autentycznymi, a cała reszta była wykonana przez osoby związane z koncernami farmaceutycznymi albo plagiatami. Tylko w jaki sposób biedny lekarz, pracujący na dwóch etatach ma czas i pieniądze zdobyć te prace i się z nimi zapoznać? Mało tego zawsze mogą sie powoływać na slogan medyczny, że to jest właśnie “współczesne, naukowe podejście do zagadnienia”.

W podobny sposób ogłupiono społeczeństwo stosując metodę Pasteura opracowaną do przechowywania wina, do “produkcji mleka”. Pod pretekstem walki z bakteriami zaczęto pasteryzować mleko, pozbawiając je naturalnych właściwości. Obecnie sprzedawane pod nazwą mleko płyny nic wspólnego z mlekiem nie mają. Najpierw proszkuje się świeże mleko, a w razie potrzeby miesza ten proszek w stosunku 1 do 10 z wodą. Ewentualnie dodaje się do takiego roztworu sztuczne witaminy. Wartość biologiczna takiego płynu jest minimalna.

W ten prosty sposób, błędna filozofia Pasteura weszła do podręczników medycznych, a o Bechampie zupełnie zapomniano. Skutek tego jest taki, że pomimo wiedzy, iż 75% przeciwciał znajduje się w przewodzie pokarmowym, sprzedawcy szczepionek usiłują nam wmówić, że podanie szczepionki do krwi zapobiega chorobie. Jest to jeden z podstawowych paradygmatów urzędników Zdrowia Publicznego. I na tej podstawie wyłudza się olbrzymie pieniądze z naszych podatków. Dla tych sprzedawców szczepionek, z tytułami profesorskimi, zupełnie bez znaczenia są fakty, np. “Gruźlica atakuje Polaków, fakty są niepokojące” – Rynekzdrowia. pl 19.12.2012. 19.57. A przecież pokrycie szczepieniami przeciwko gruźlicy jest bardzo wysokie powyżej 95%. Dlaczego jednak chorują głównie bezdomni? Przecież prątki gruźlicy nie znają statusu ekonomicznego chorego? Taki sam wzrost zachorowań na gruźlicę obserwowaliśmy w Polsce w Stanie wojennym, kiedy to hunta wojskowa pozbawiła całe roczniki Polaków białka uznając, że kg kości
na kartki wystarczy. A tak na marginesie ciekawe, że ŻADEN HISTORYK nie zabrał się do opracowania tematu co stało się z mięsem produkowanym w Polsce? O ŻADNEJ zarazie morowej bydła w tym okresie nie było mowy?! No tak, zapomniałem co sam napisałem powyżej o nominacjach profesorskich tego okresu.

W takiej sytuacji konieczności, opierania swoich wniosków nie na badaniach naukowych i logice, ale doraźnych posunięciach administracyjnych, [rodem z cywilizacji bizantyjskiej czy turańskiej], urzędniczyna musi mieć wytyczne. Nie dotyczy to tylko służby zdrowia. Podobnie buduje się wg wytycznych drogi w Polsce. Dlatego są takie kręte, ponieważ inżynier jest płatny od kosztorysu, a kosztorys od ilości zużytych materiałów. Ceny jednostkowe np. tony piasku czy cementu są urzędnikowi znane wic sam może je pomnożyć przez ilość kilometrów danej drogi. Dlatego budowa dróg w Polsce jest droższa aniżeli np. w Niemczech, przy odwrotnej jakości budownictwa.

Podobnie rzeźbiarze wykonywali pomniki Lenina z ręką do góry, ponieważ płatność była co 50 cm. Pomnik Lenina wielkości naturalnej [ok. 170cm] to jedna cena, a ręka powyżej 200 cm to zupełnie inna cena. Pisarz był płatny od ilości stron zadrukowanych. Stąd Jarosław Iwaszkiewicz przez 50 stron opisuje lasek [mógł to robić ponieważ jako prezes sam sobie przydzielał papier]. A swoją drogą to ciekawe dlaczego jego pałacyk w Stawisku był niezajmowany ani przez Niemców ani przez sowietów ani przez UB, a podobno byli w nim przechowywani partyzanci?

Jak do tej pory wszystkie te wytyczne dotyczące medycyny są utrzymywane i większość z nich przejmuje Unia Europejska. Tak nam przynajmniej tłumaczą urzędnicy w Kraju nad Wisłą. Stąd wprowadzanie tych wszystkich programów badań zwanych eufeminsitycznie przesiewowymi. CO PRAWDA NIE WIADOMO KOGO lub co mają przesiać.

Paradygmat -Badania przesiewowe.
Nie wiadomo na jakiej podstawie badania przesiewowe zostały zaliczone do profilaktyki. Badanie przesiewowe niczemu nie zapobiega. Jest to nowomowa nowej wg genseka Władysława Gomułki, agenta NKWD [przeszkolonego już w 1933 roku], “inteligencji pracującej’. Zapobieganie czemuś oznacza usuwanie przyczyny powodującej tą chorobę. Jeżeli wiemy, że nowotwory u ludzi wywołują np. określone związki chemiczne to musimy je usuwać z otoczenia człowieka. Natomiast badania przesiewowe tylko i wyłącznie pozwalają na wcześniejsze wykrycie choroby. Ale czy na pewno?

Ostatnio rynekzdrowia.pl (12.12.2012) 13.06 chwali Poznań za to, że “Rusza program profilaktyki wczesnego wykrywania nowotworów głowy i szyi”. Oczywiście artykuł jest tak samo opracowany jak wszelkie inne reklamówki przemysłu farmaceutycznego. Na początku autor stwierdza: “szacuje się, że na świecie zapada na wymienione nowotwory 1.4 miliona ludzi”. Na pewno przez przypadek zapomniano podać w jakich krajach. Nie posądzam w żadnym przypadku autorów tego artykułu o celowe straszenie ludzi, przez podanie znaczącej liczby zachorowań z chęci zysku. A przecież nowotwory są grupą chorób najlepiej opracowanych. Dlaczego używa się pojęcia “oszacowano”zamiast podania danych
statystycznych? Przypomnę tzw. szacunki, czyli liczby podawane z sufitu dotyczące świńskiej grypy, czyli pospolitego, znanego lekarzom od 1976 roku wirusa A1H1. Nasi eksperci szacowali liczbę zgonów na dziesiątki tysięcy, a nawet na setki tysięcy na całym świecie np. prof.mgr Lidia Brydak. Amerykanie twierdzili, że tylko w USA umrze z tego powodu od 60 do 90 000 ludzi. A prawda była brutalna, w 2009 roku w czasie tej rzekomej epidemii zmarło na grypę i grypopodobne schorzenia w USA 256 osób. Tylko u 18 z pośród nich potwierdzono obecność wirusa grypy. Zostawiam to bez komentarza. Tylko w jakim celu społeczeństwo utrzymuje tych ludzi opłacając ich pensje?

W omawianym artykule rynkówzdrowia.pl, nie podaje się żadnych danych odnośnie zachorowań w Polsce na nowotwory szyi i głowy!!! A przecież program rusza w Wielkopolsce, a to jeszcze Polska a nie np. Księstwo Poznańskie. I kolejna dezinformacja, cyt: “co prawda chorują młodzi i wykształceni, ale to głównie z powodu wirusa HPV, ponieważ młodzi i wykształceni uprawiają głownie seks oralny? sic!!”
A na jakiej podstawie autor to wie? Jeżeli uprawiają natomiast seks oralny to raczej trudno zajść w ciążę. Dlaczego więc kolejny artykuł mówi o konieczności profilaktyki antykoncepcyjnej i o sztucznym zapłodnieniu? Wydatki na samą reklamę farmaceutyczną w USA to ponad 60 miliardów dolarów. Prawie 2 razy więcej aniżeli na poszukiwania nowych leków. Dodatkowo firmy farmaceutyczne organizują tzw. proszone obiadki dla lekarzy. Liczba takich imprez wzrosła w latach 1998 – 2004 ze 120 000 do 371 000 rocznie, co oznacza wydatek na statystycznego lekarza ponad 60 000 dolarów !!! Oczywiście trzeba brać pod uwagę, że na “wycieczki” jedzie co najwyżej co dziesiąty koryfeusz. Tak więc statystycznie kwota na jednego “eksperta” zwiększy się do 600 000 dolarów. A jak to jest w Polsce? GW podała, że jeden tylko onkolog w Gdańsku zarobił w ten sposób, w okresie 2 lat 40 milionów złotych. Takie dane dotyczące wydatkowania marketingowego, można uzyskać tylko w USA. W innych krajach są chronione tajemnicą handlową? Tak twierdzą przynajmniej pracownicy instytucji państwowych zobowiązani do kontroli tych koncernów. W sytuacji uprawiania seksu oralnego przez młodzież wypada bardzo szybko ocenić wprowadzony przed laty program wychowania seksualnego w szkołach. Czego te nauczycielki uczą młodzież na lekcjach o seksie, jeżeli młodzi i wykształceni z dużych miast i w dodatku nie palący, nie wiedzą jak się “robi” dzieci? Teraz zamiast naturalnego działania musi być sztuczne zapładnianie kobiet? Czyżby młodzi ludzie nie wiedzieli jak to się robi? To tak jak odpowiedź dziecka na pytanie skąd się biorą pieniądze : “z bankomatu”. Dawniej żadnych lekcji nie było, a dzieci się rodziły. CHYBA, że wcale nie chodzi o wykrywanie raka tylko straszenie HPV i wymuszenie poprzez strach dodatkowych szczepień? Wiadomo, że szczepienia przeciwko HPV to nie tylko fikcja literacka, ale wręcz kryminalna sprawa z powodu wielkiej liczby powikłań. Tylko w pierwszych kilku latach po wprowadzeniu tej szczepionki powikłania stwierdzono w USA u ponad 20 000 dzieci. Następne zagadnienie związane z tym paradygmatem. Profilaktyka raka głowy i szyi jest stosunkowo łatwa. Wystarczy zwrócić uwagę lekarzom pierwszego kontaktu to na zagadnienie i konieczność zwracania uwagi podczas zwykłego badania palpacyjnego.

Paradygmat antykoncepcji.

Międzynarodowa Agencja d/s Badań nad Rakiem – IARC, Światowej Organizacji Zdrowia uznała antykoncepcyjną pigułkę dwuskładnikową za wysoce rakotwórczą. Zwiększa ona występowanie nowotworów złośliwych np. raka piersi wg Mayo Clinik od 30% do nawet 72% przy zażywaniu przez okres 4 lat przed urodzeniem pierwszego dziecka oraz raka szyjki macicy i uszkodzeń wątroby. Winien temu jest etylen estradiolu 1000 razy silniejszy od naturalnego występującego u kobiet.

Wg Royal College of General Practitioners antykoncepcja pięciokrotnie zwiększa ryzyko śmierci z powodu zaburzeń sercowo naczyniowych. British Journal of Obstetrics and Gynecology opublikował pracę wykazującą, że tabletki antykoncepcyjne zwiększają ryzyko niepłodności o 26% a spirale o 29%. Dodatkowo często występują przewlekłe stany zapalne dróg rodnych będące prawdziwą epidemią dolegliwości u kobiet po 50 roku życia. British Journal of Cancer [103.pp755. 23 nov.2010] opublikował wyniki badań 337.800 kobiet stosujących środki antykoncepcyjne. U 1878 z pośród nich stwierdzono raka jelita grubego. W porównaniu z kobietami niestosującymi środków antykoncepcyjnych jest to istotny wzrost. Szczególnie wyraźna jest różnica u kobiet po menopauzie. Pytanie: dlaczego ginekolodzy w Polsce nie informują o tym młodych kobiet przed przepisaniem im tabletek? Dlaczego w poradniach ginekologicznych brak odpowiednich ulotek czy informatorów? Czy ten przemysł paramedyczny nie jest powiązany? To znaczy: najpierw robi się wszystko aby młode kobiety uczynić bezpłodnymi poprzez mówienie im o nieszkodliwości antykoncepcji i stosownie przymusowych szczepień z przeciwciałami HCG, a potem robi się szum i żąda dofinansowań do sztucznego zapładniania? Jest jeszcze jeden wątek tego tematu. Producenci szczepionek wykorzystują ludzkie płody do pasażowania wirusów przygotowywanych do szczepionek. Oczywiście można to robić na zwierzętach, ale za małpy trzeba płacić, a za aborcyjne płody nie. Przecież to robią ci sami ludzie. Z jednej strony nakręcają liczbę bezpłodnych kobiet, z drugiej podstawiają propozycje zabiegów. Może się mylę, ale brak jakichkolwiek prac w biuletynach medycznych pokazujących negatywne skutki antykoncepcji wyraźnie wskazuje na przedstawioną przeze mnie logikę wydarzeń.

Paradygmat czerniaka i słońca.
Od około 20 lat rozmaitej maści eksperci prasowi i ministerialni lub odwrotnie, dermatolodzy i onkolodzy straszą społeczeństwo szkodliwością wystawiania się na działanie promieni elektromagnetycznych emitowanych przez słońce z powodu powstawania nowotworu zwanego czerniakiem. Jak podają w/w eksperci słońce jest główną przyczyną czerniaka, a “wiadomo” czerniak to śmierć. Po rzekomych przemianach społecznych w latach 1990-tych pojawiła się w Polsce grupa“zasłużonych dezinformatorów” straszących, [szczególnie kobiety- matki], dziurą ozonową, a właściwie jej skutkami tj. szkodliwością promieniowania UV , które rzekomo powoduje czerniaka. Od razu pojawili się specjaliści Zdrowia Publicznego sprzedający rozmaitego rodzaj kremy i kremiki rzekomo zapobiegającymi temu złemu promieniowaniu słonecznemu. W kilka lat później wprowadzono mleko w kartonikach będące tak naprawdę zabielanym płynem. Skutki takiej przemyślanej akcji mogliśmy obserwować po następnych kilku latach w postaci m.in osteoporozy i szerokiej nagonki innych specjalistów namawiających nas do wykonywania badań gęstości kości i brania odpowiednich leków. Akcja była bardzo dobrze przemyślana i skorelowana w czasie. Większośc kobiet młodych i wykształconych, z wielkich miast, szczególnie nowobogackich, dała się na to skutecznie nabrać. A to kupując swoim dzieciom okulary ze specjalnymi filtrami, zapominając, że promieniowanie UV nie przechodzi przez zwykłe szkło. A to kupując mniej lub bardziej drogie kremy. Takie są właśnie skutki upadku oświaty.

A jak wygląda prawda. Poniżej przedstawiono wyniki pracy wykazującej, że najwięcej osób choruje na czerniaka w Norwegii i Szwecji. Wiadomo, że właśnie tam słońce najbardziej operuje i ludzie jeżdżą do Skandynawii się opalać. A najmniej osób choruje na czerniaka w Albanii, Bułgarii czy Grecji, ponieważ powszechnie wiadomo, że w Grecji słońce nie świeci, a niebo jest całodobowo zachmurzone.

I pomimo, że dane te są znane [lub powinny być] specjalistom zarówno z dermatologii czy też onkologii to nie słyszałem, aby chociaż jeden profesor medycyny zakwestionował ten paradygmat. Natomiast widziałem wielu użytecznych idiotów [Lenin] ostrzegających w TV potencjalnych wczasowiczów przed opalaniem się i oczywiście uzasadniało szeroko, odpowiednie do wielkości kieszeni słuchaczy zakupy kremów. Całe to środowisko, wszelkiej maści towarzystwa “naukowe”Zdrowia Publicznego ani razu nawet nie próbowały sprostować tej dezinformacji i ordynarnego kłamstwa. Jak to udowodniono przyczyną czerniak jest używanie kosmetyków rożnego rodzaju. Osobami najbardziej narażonymi są ludzie wolnych zawodów, aktorzy, prawnicy itd. czyli ludzie, którym wmówiono pewne tezy i mający odpowiedniej grubości portfele. Bardo rzadko natomiast czerniak atakuje ludzi prostych i ubogich.

Paradygmat mammografii jako metody wykrywania raka.
“The Lancet” w numerze z 30 października 2012 roku zaprezentował pracę analizującą celowość wykonywania tzw. badań przesiewowych czyli wczesnego wykrywania raka piesi za pomocą mammografii. W metaanalizie 11 badań randomizowanych, uwzględniono ryzyko śmierci z powodu raka piersi. Autorzy doszli do zaskakującego wniosku. Na każde 10 000 kobiet wykonujących mammografię u 43 uda się rozpoznać wczesnego raka i zapobiec chorobie, ale aż u 129 rozpozna się raka, którego ta kobieta nie ma. Ta nadrozpoznawalność powoduje tragiczne konsekwencje w postaci np. niepotrzebnej amputacji czy też chemioterapii, której powikłania mogą doprowadzić do zgonu, Czyli stwierdza się aż 30% nadrozpoznawalność raka piersi i włącza niepotrzebne leczenie. Jeszcze prościej można to przedstawić podając, że na każde 2000 badań mammograficznych, można jednej kobiecie przedłużyć życie, ale 10 kobiet przejdzie niepotrzebnie ciężkie i okaleczające leczenie. Lekarze stwierdzili, że 99% pacjentek z tak rozpoznanym rakiem, przejdzie operację najczęściej usuwania piersi. Aż 70% z pośród nich będzie leczonych dodatkowo radioterapią, która sama w sobie jest rakotwórcza. Dodatkowo ok.70% chorych przejdzie hormonoterapię, ze wszelkimi negatywnymi skutkami, a u 25% zostanie zastosowana bardzo toksyczna chemioterapia. Stwierdzono także, że kobiety posiadające szczególną mutację genów BRCA 1/2 po diagnostycznej dawce promieniowania jonizującego przed 30 rokiem życia są o 200% bardziej narażone na zachorowanie na raka w porównaniu z tych, które tego genu nie mają. A czy kiedykolwiek przed mammografią wykonywano badania genetyczne? Nie słyszałem o tym. Reasumując; jak podaje Cochrane Database nadrozpoznawalność przyczynia się do bezwzględnego wzrostu ryzyka o 0.5%, a ewentualne zmniejszenie po mammografii jest równe 5 setnym procenta. Czyli skórka za wyprawkę w żaden sposób się nie opłaca.

W innym artykule pt: Wpływ trzech dekad mammografii na częstość występowania raka piersi; [N.Engl.J.Med 2012,367, 22 listopada 2012] autorzy stwierdzili na podstawie analizy badań mammograficznych przeprowadzonych w latach 1976 – 2005, że badania przesiewowe mają co najwyżej niewielki wpływ na zmniejszenie liczby zgonów z powodu raka piersi. Wniosek z cytowanej pracy: badanie przesiewowe robi więcej złego aniżeli dobrego. Tytuł innej pracy: “Ponad milion kobiet okaleczanych niepotrzebnie z powodu mammografii”. W okresie 10 lat okaleczono ponad 1.300.000 kobiet w USA, z powodu nadrozpoznawalności raka piersi. W 93% przypadków wczesne wykrywanie nie przynosi żadnych korzyści pacjentce. Dr Welch wyjaśnia w swoim artykule New York Times: …„Żaden inny medyczny test nie jest tak agresywnie promowany jak mammografia – marketing sprowadza się do przymusu, a nawet poczucie winy u kobiet, które nie wykonują mammografii”. W innej pracy znajdujemy twierdzenie: c.d.n.

1. Wczesne narażenie życia z promieniowa.P.Rajarama et ell.BMJ2011.10 luty,342,d471
2. http://www.mwdscape.com Brest cancer
3. http://Wprost.pl/ar/145442/rak-piersi
4. http://Bibula.com/?p=11857
5. rynekzdrowia.pl15.10.2012.14.02
6. LifeNews.com.AS 15.04.2011.12:07
7. HLI-Polska(2011/4/14)Antykoncepcja hormonalna a rak jelit.
8. RAND Corporation-Chirurgia Plastyczna i Rekonstrukcyjna
9. Polonia Christiana nr 13.2010 Joanna Najfield.Antykoncepcja: biznes kosztem kobiet 10. J.C.Oncology.2008.26:703 S.Orel.
11. http://articles.mercola.com/sites/articles/archive/2011/11/20/deadly-melanoma-not-due- vitamin-d-deficiency.aspx 
12. Br J Dermatol 2009 września, 161 (3) :630-4. doi: 10.1111/j.1365-2133.2009.09299.x. Epub 2009 9 czerwca. 
13. Morgellons Research Foundations

Jak wskazuje obserwacja tego co się dzieje w “nauce” polskiej, wyraźnie uwidacznia się celowość działania, którego zasady opisano w tej pracy:
1. Likwidacja piśmiennictwa naukowego polskiego. Obecnie na rynku polskim funkcjonują tylko zagraniczni wydawcy. Wydatki na naukę spadły z ok. 2.47% PKB w Stanie Wojennym do 0.27% za rządów Jerzego Buzka vel Docenta alias Karol [Niepoprawni.pl].
2. Młodzi lekarze nie mają możliwości brania udziału w wymianie spostrzeżeń z powodu likwidacji czasopism.
3. Istniejące biuletyny są zapełniane przedrukami bliżej nieznanych, najczęściej zagranicznych autorów, czasami zupełnie luźno związanych z medycyną.
4. Za kilka lat zabraknie lekarzy znających zasady przygotowywania artykułów naukowych.
5. Organizowane “konferencje” naukowe przestały być miejscem wymiany informacji pomiędzy lekarzami-praktykami, a stały się posiedzeniami indoktrynacji Big Farmu.
6. Przykładem są konferencje organizowane przez wydawnictwo Termedia; Pediatria Update 2013. –“to nowoczesne specjalistyczne wykłady!” Zdrowe Kości – “to główne hasło konferencji skierowane do lekarzy
praktyków”
. Trendy w Reumatologii – “uczestnicy poznają….” Kontrowersje w Pulmonologi –“uczestnicy konferencji będą mogli uzyskać odpowiedź….”Czyli lekarzy traktuje się tylko i wyłącznie jako odbiorców określonego porduktu, a nie ludzi mających leczyć. Mają kupić produkt i z zyskiem go sprzedać zarabiając dla pośredników i producentów. I jeszcze za udział w takich konferencjach muszą słono pałcić obecnie powyżej 1000 zł. Najciekawsze jest to, że Izby Lekarskie zatwierdzają to! Przypuszczam, że po kilku latach takiej tresury system będzie funkcjonował doskonale.

Nie znalazłem w polskim piśmiennictwie informacji o tym, że np. rak piersi może się cofać samoistnie. Per- Henrik Zahl z Norweskiego Istytutu Zdrowia z Oslo po przebadaniu 120 000 kobiet u których wykonano badania mammograficzne w latach 1996-2000 odkrył, że u 32 kobiet rak cofnął sie samostnie. Niestety u większości wykonano okaleczające zabiegi. Autorzy stwierdzają, że“nowotworom tym rzadko kiedy pozwala się na naturalne zachowanie”. Niewiele wiadomo o losach kobiet, które nie poddały się, przemysłowi raka.
Czy rakowi piersi można zapobiegać, czyli czy istnieje prawdziwa profilaktyka raka piersi?

Oczywiście, że istnieje, tylko dziwnym zbiegiem okoliczności nie jest ona nagłaśniana w czasopismach uchodzących za medyczne. Okazuje się, że przemysł raka nie nagłaśnia prac naukowych mogących pozbawić go źródła dochodów. Pamiętam doskonale akcje jaką rozpoczęliśmy w roku 1994 przeciwko zdjęciom małoobrazkowym płuc, bezmyślnie wykonywanym co roku u pracowników, jako przymusowe badanie profilaktyczne. Wiadomo było, że idea takich badań powstała po wojnie, w trakcie walki z gruźlicą. Gruźlica była plagą okresu powojennego związana z olbrzymim niedożywieniem milionów ludzi. Wtedy stosowanie przewoźnych, małoobrazkowych aparatów rentgnowskich miało sens. Ale czasy się zmieniły i szkodliwość tego rodzaju profilaktyki była coraz bardziej widoczna już w latach 70-tych, ubiegłego wieku. Wprowadzenie stanu wojennego uniemożliwiało wszelkie oddolne działania. Wydawało się, że po 1990 roku będzie można zlikwidować absurdalny przepis konieczności wykonywania badań małoobrazkowych.
Oczywiście wszelkiego typu Instytuty Medycyny Pracy nie ruszały problemu. Jako kierownik Poradni Medycyny Środowiskowej WOMP w Gdańsku wystąpiłem do Ministerstwa Zdrowia o skreślenie przymusu egzekwowania badan małoobrazkowych płuc co roku. Długo nie otrzymywałem odpowiedzi. A nieoficjalnie wyjaśniono mi, że Foton produkujący te filmy by zbankrutował, ponieważ 30% produkcji to właśnie filmy małoobrazkowe na potrzeby medyczne.

Lepiej było narażać zdrowie ludzi, aniżeli zamknąć i tak bankrutujący zakład. Dawka promieniowania rentgenowskiego jaką otrzymywał pacjent przy zdjęciu małoobrazkowym była 10 krotnie większa aniżeli otrzymywana przy dużym zdjęciu płuc. Dodatkowo dokładność badania była zdecydowanie mniejsza. Nie przeszkadzało to użytecznym idiotom z Ministertwa Zdrowia nadal narażać życie ludzi. Szanowni Czytelnicy muszą się sami domyśleć jakimi drogami utrzymywał się ten przymus robienia zdjęć małoobrazkowych.

Jak wiadomo z licznych prac naukowych, rak piersi jest pierwszym nowotworem w którym udowodniono ochronną rolę witaminy D, podobnie jak w cukrzycy. W okresie ostatnich 25 lat zajmowania się tzw. stopą cukrzycową nie spotkałem ani jednego chorego na cukrzycę (leczonego w specjalistycznych poradniach diabetologicznych) u którego wykonano by, chociaż jedno, badanie 25 OH D. Badanie 25 0HD jest podstawowym badaniem określającym poziom witaminy D w organizmie. Tzw. prawidłowy poziom u dorosłego człowieka to ok. 50-70 ng. Jak to jest możliwe, że żaden specjalista diabetolog o tym nie wie?
Nie spotkałem także ani jednego chorego, który otrzymywałby witaminę K-2, o której wiadomo, że bardzo pomaga w cukrzycy typu 2. Te dwa podstawowe suplementy pozwalają w wybranych przypadkach wyleczyć cukrzycę i przerwać błędny łańcuch insulinoterapii.

No tak, ale przemysł na tym by stracił. Zniknęliby przewlekle chorzy, czyli dobrowolni podatnicy na rzecz przemysłu farmaceutycznego tzw. Big Farmu. Zdziwienie budzi także fakt nierefundowania tych preparatów i badań 25 OH D przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Jak widać woli on utrzymywać stałe źródło dochodu Big Farmu aniżeli leczyć ludzi.

Jak podało Amerykańskie Towarzystwo Walki z Rakiem niedobór witaminy D jest związany z występowaniem raka piersi, jelita grubego, jajników, prostaty oraz nowotworów non Hodgkin. Dodatkowo stwierdzono, że śmiertelność z powodu kolejnych ośmiu nowotworów ma odwrotną korelację z nasłonecznieniem. Tak więc im większe nasłonecznienie [opalanie się za darmo] tym mniejsze prawdopodobieństwo zgonu z powodu: raka pęcherza moczowego, raka przełyku, nerek, płuc, trzustki, odbytnicy, żołądka i trzonu macicy. Roczna liczba niepotrzebnych zgonów w USA, spowodowanych brakiem słońca to ponad 22 000 przypadków. Powyższe dane tłumaczą dlaczego przed 15-18 laty zorganizowano w Polsce dużym kosztem, kampanię na rzecz zaprzestania opalania się.

Znając powyższe fakty zupełnie inaczej należy patrzeć na działania kardiologów. Od ok. 15 lat ta grupa specjalistów wmawia wszystkim pacjentom, że główną przyczyną ich choroby jest cholesterol. W związku z tym nagminnie przepisuje im leki zwane statynami, obniżające poziom tego podstawowego budulca komórek.

W żadnym znanym mi przypadku, także sprawdzanym w laboratoriach np. GUMED-u, nie znalazłem informacji, że jakikolwiek kardiolog w Polsce zlecił wykonanie u chorego badanie 25 OH D, nie mówiąc o konieczności uzupełniania niedoboru witaminy D tranem, czy badanie koenzymu Q. Stosowanie statyn
powoduje obniżenie poziomu tej witaminy w znacznym stopniu. W konsekwencji kardiolodzy produkują następnych chorych, przepraszam dobrowolnych podatników Big Farmu. To było m.in.celem powoływania bardzo wąskich specjalizacji i zerwania kontaktów pomiędzy lekarzami.

Jak wykazały badania przeprowadzone na całym świecie najlepszym środkiem wczesnego rozpoznania nowotworu piersi jest samokontrola prowadzona przez uświadomione i nauczone kobiety, z angielska zwana Breast Self Examination- BSE, czyli samokontrola sutków to jest piersi. Niestety metoda ta jest powszechnie
zapominana czy wręcz nieznana w Polsce. Na lekcjach biologii czy nauki o człowieku nie uczy się dziewcząt tej techniki. A w związku ze świadomym obniżaniem poziomu edukacji w Polsce dziewczynki kończą ją ok. 16 roku życia. A potem jest już tylko dezinformacja telewizyjna i “różowe wstążeczki” plus mammografia.
Takich bzdurnych działań pod płaszczykiem Zdrowia Publicznego jest bardzo dużo. Ostatnio Ministerstwo Zdrowia wydało okólnik, że materiały medyczne- odpady muszą być utylizowane w specjalny sposób. Każdy stomatolog prowadzący gabinet musi mieć podpisaną umowę ze specjalistyczną firmą uprawnioną do usuwania takich odpadów. Problem polega na tym, że jedynie w specjalistycznych, chirurgicznych gabinetach lekarskich ilość zakrwawionych odpadów jest znaczna. Ale wg instrukcji firma musi codziennie odbierać odpady medyczne ponieważ wg twórcy tego idiotyzmu mogą stać się źródlem zakażenia i epidemii. Pomyślmy. Po wyrwaniu zęba może pozostają dwa gaziki zabrudzone krwią, zużyta strzykawka z igłą i ampułka po środku znieczulającym. Z tego tylko ewentualnie igła może stanowić zagrożenie. Gdyby lekarz nie podpisał codziennego odbioru odpadów to musiałby mieć specjalna lodówkę zamykaną na kłódkę.

Co to ma wspólnego z higieną i zabezpieczeniem sanitarnym nie wiem, pomimo 40 lat pracy na chirurgii.
Przykładowo w Gdańsku zbudowano tzw falowce, czyli bloki zamieszkiwane przez ok. 8 000 ludzi. Szacunkowo mieszka w nich ok. 2000 kobiet mających menstruację. Krwawienia menstruacyjne trwają średnio 3-5 dni. Kobieta zużywa ok 3-5 wkładek dziennie. Ok. 10% pośród tych kobiet ma zakażenia pochwy grzybicą lub bakteriami. Innymi słowy wg okólnika powinny podpisać specjalne umowy z firmami zajmującymi się usuwaniem odpadów medycznych, albo przechowywać wkładki w specjalnych lodówkach, albo osobiście odnosić do wyznaczonych punktów odbioru najlepiej bezpośrednio do twórcy tego idiotyzmu. Wszystkie te podpaski zakrwawione są wyrzucane na publiczne śmietniki i leżą tak średnio 7 dni, a koty i psy się nimi zajmują.

Opisana wyżej sytuacja wskazuje bezpośrednio na dwa problemy. Dlaczego Izby Lekarskie zgodziły się na wprowadzenie takiego przepisu? Przecież należy on do tej samej grupy dyrektyw co osławione proste ogórki Unii Europejskiej! Po drugie: czy nie należałoby zbadać, kto otrzymał koncesje na odbiór tych odpadów. Wieść gminna głosi, że byli to znajomi króliczka.

Czy miała to być forma walki z bezrobociem w Polsce? Czy też dodatkowe opodatkowanie ludzi? Wiadomo, że stomatolodzy będą musieli opłaty te przerzucić na i tak biedne społeczeństwo. Tak więc instytucja Zdrowie Publiczne jest typową agendą urzędniczą utrzymywania stada baranów, czyli społeczeństwa w ryzach z możliwością dodatkowego opadatkowania poza wiedzą sejmu. Instytucja ta nie ponosi żadnej odpowiedzialności za podejmowane decyzje. Przejada lub przepija pieniądze społeczne. I najbardziej dziwne uważa, że ludzie niczym się nie różnią i wszyscy są jednakowi. Tak jak to twierdzili komuniści-wszyscy mają takie same żołądki. Proponowałbym jednak przedtem chociażby popytać gastrologów jak to jest naprawdę. W dotychczasowej historii rozwoju medycyny uczono, że każdy chory jest indywidualnością, a nie zbiorowiskiem baranów do “naciągania”.

Zdrowie Publiczne w ogóle nie porusza takich tematów jak:
1. Liczba amerykańskich dzieci zabitych każdego roku jest równa liczbie żołnierzy amerykańskich jacy zginęli we wszystkich wojnach prowadzonych przez USA.
2. Każdego dnia ponad 3000 amerykańskich dzieci zostaje zmordowanych przez aborcję.
3. Aż 86% tych zabiegów wykonywanych jest ze względu na “wygodę” matek.
4. Aż 41% wszystkich ciąż w USA kończy się mordowaniem płodu [ 52% u kolorowych obywateli].
5. Organizacja Planned Parenthood – Margaret Sanger- każdego roku dokonuje ok. 300 000 aborcji.
6. Kierownictwo Parenthood zarabia powyżej 200 000 dolarów rocznie, a kilkoro spośród nich nawet ok. 300 000 dolarów rocznie?
7. Rząd USA dofinansowuje organizację kwotą 487 milonów dolarów rocznie.
8. Zamiast podanych wyżej informacji słyszymy w mediach o np. zastrzeleniu kilku ludzi gdzieś tam. Jak widać przemysł śmierci może sobie doskonale działać na całym świecie. W Polsce co najmniej kilka fundacji współpracuje z Parenthood. I nikt nie protestuje w katolickim Kraju?

Tylko co to jeszcze ma wspólnego z medycyną? Jedna pocieszająca wiadomość dla Pań. Kobiety, które mają czesto migreny rzadziej zapadają na raka piersi. Wniosek: Jak starałem sie to udowodnić, w powyższym 7 częsciowym artykule, stopień zniewolenia społeczeństwa jest bardzo duży. Kilku-Kilkunastu tzw. agentów wpływów, przy pomocy usłużnych idiotów [Lenin-Goldman] może skutecznie prowadzić całe stado baranów.

PS.1. Drzewiej lekarze wymieniali uwagi na tematy medyczne na stronach branżowych wydawnictw. Od ok. 20 lat brak polskich czasopism medycznych uniemożliwia taką wymianę. Jedynym sposobem poinformowania społeczeństwa jest internet.
PS. 2. Dlaczego od ok. 15 lat GUS nie publikuje danych dotyczących zachorowań w rozbiciu na poszczególne powiaty? Przecież GUS utrzymuje się ze społecznych, naszych pieniędzy.? Podział na powiaty jest oficjalnym, administracyjnym podziałem jeszcze istniejącym kraju. Ktoś mu zakazał?
PS. 3. Od maja 2012 roku ginie w Internecie cała masa publikacji – pojawia się tekst : strona error albo pojawiają się napisy “W twoim kraju zabronione”. No ale oczywiście żadnej cenzury nie ma!?
PS. 4. Jest jeszcze jeden problem z zakresu Zdrowia Publicznego. Dlaczego specjaliści z tego zakresu nie informują kolegów lekarzy oraz społeczeństwa o nowej chorobie, jaka pojawiła się ok. 20 lat temu w związku z eksperymentami związanymi z walką z rzekomymi zmianami klimatu. Od 20 lat w piśmiennictwie medycznym USA, a także Rosji istnieje pojęcie choroby MORGELLONS. Choroba ta związana jest z rozsypywaniem tzw. trwałych smug na niebie. W Polsce rozpoczęto rozsypywanie tlenków baru, aluminium i strontu na niebie w 2003 roku. Dlaczego w Ministerstwie Zdrowia, NFZ, GIS i w grupie wszelkiej maści specjalistów od Zdrowia Publicznego panuje cisza?

Jerzy Jaśkowski SFMRM

Możliwość komentowania jest wyłączona.